Niezwykła kariera Janusza Tracza

Diabeł z „Plebanii”
Polska telewizja i kino stworzyły wiele czarnych charakterów. Ale to ten stał się bohaterem memów, bo przykrył konkurencję sadzą zła, nikczemności i brutalności. Nazywa się Janusz Tracz. Czytane wspak: Czart.
Janusz Tracz, demon z „Plebanii”
demotywatory.pl

Janusz Tracz, demon z „Plebanii”

repostuj.pl

audio

AudioPolityka Ryszard Wolf - Ludzie z plebani

Może i zgrzebna rodzima telenowela „Plebania” ma się tak do „Breaking Bad” jak państwo Majdanowie do Beckhamów i jak parawany na bałtyckich plażach do prywatnych wysp na Karaibach. Ale są ludzie, którzy marzą o tzw. spin-offie „Plebanii” z Januszem Traczem, groteskowym, wiejskim mafiosem w roli głównej, i mają stuprocentową pewność, że przebiłby on swoją popularnością „Better Call Saul”, serial stworzony z pobocznego wątku „Breaking Bad”. Czy zatem władze TVP nie powinny tego apelu wysłuchać? W końcu – jak by powiedział Janusz Tracz – „Nie odmawia się, kiedy pieniądz woła”.

Kim jest Tracz?

Gdyby spróbować scharakteryzować tego bohatera, należałoby powiedzieć, że przede wszystkim jest zły. „Ja nie pracuję na godziny. Ja wyrządzam zło na akord” – mówi na ekranie monotonnym głosem, z absolutnie niecharakterystyczną, kamienną miną. W „Plebanii”, budżetowym tasiemcu z ubogim scenariuszem, scenografią i aktorstwem, był najbogatszym mieszkańcem udającej Podkarpacie wsi Tulczyn. Swoje imperium niegodziwości zbudował na przygranicznym handlu alkoholem, żywym towarem, a nawet bronią. Na kontrolowanym przez siebie terenie przejmuje nieruchomości, zastrasza i szantażuje lokalną społeczność, włącznie z samorządem i miejscową parafią. I to wszystko w roli drugoplanowej, jaką rozpisali mu twórcy serialu.

Wystarczy zresztą Tracza posłuchać i pooglądać. W serwisie YouTube można znaleźć setki powycinanych scen z „Plebanii”, w których gangster grany przez Dariusza Kowalskiego a to terroryzuje miejscowego ekologa, a to znęca się nad swoimi gosposiami (dialog z jedną z nich – Tracz: „Ja się tutaj bawię, ty pracujesz”. Gosposia: „A w nocy?”. Tracz: „W nocy też”. Gosposia: „Co ty myślisz, że jestem twoją dziwką?”. Tracz: „Już nie, zwalniam cię”), a to policzkuje księdza lub poniża swoich pomagierów. Nie przeklina (w końcu to telenowela), ale ludzi wyzywa od „idiotów”, „suk” i „głąbów”.

Z takimi bon motami, jak wspomniane „Nie odmawia się, kiedy pieniądz woła” albo „Nie opłaca się być dobrym, jesteś wtedy nikim” czy wreszcie „Mój dziadek mawiał – jeśli chcesz zatrzymać babę w domu, zimą zabierz jej buty, a latem zrób jej dzidziusia”, Tracz był gotowym kandydatem na bohatera internetu. Ale został nim dopiero teraz, cztery lata po premierze ostatniego odcinka tasiemca. Dlaczego?

Być może powodem był fakt, że widownia „Plebanii” to nie byli najaktywniejsi twórcy memów. Serial najchętniej oglądały kobiety w wieku powyżej 55 lat z wykształceniem podstawowym, zamieszkujące wieś. I to pod ich wyobrażenia o wiejskim bezprawiu został skrojony czarny charakter, który soczyste zło uosabia, nie tylko łamiąc prawo ludzkie, ale i boże. Tracz brzydzi się religią (nie przeszkadza mu to w częstym przytaczaniu biblijnych opowieści), mawia, że „dobry klecha to martwy klecha” albo że „Kościół najlepszy jest w odwracaniu kota ogonem”. Zaprasza wikarego do kontrolowanego przez siebie burdeliku, a nauczycielkę swojego syna (żonę wysłał do psychiatryka) strofuje, żeby nie oszukiwała dzieci opowieściami o Świętym Mikołaju. W innej scenie pan Janusz – w przypływie filozoficznej refleksji – tłumaczy swojemu gamoniowatemu pomocnikowi, że łajdactwo ma w DNA. Każe mu czytać swoje nazwisko na wizytówce od tyłu. Wychodzi, że diabeł.

Lepszy niż Tony Soprano

Rozkręcona dziś w internecie spontaniczna kampania ku czci Tracza nie ogranicza się tylko do żonglowania jego podobizną ze śmiesznymi cytatami z „Plebanii”. Przede wszystkim fani złego pana Janusza apelują do TVP o spin-off telenoweli, w którym odgrywałby już pierwszoplanową rolę. Bo, najprościej mówiąc, spin-off to nowa produkcja powstała na bazie popularnego filmu lub serialu, w której rozwijane są wątki poboczne i opowiadane historie bohaterów z drugiego planu. Seria „Better Call Saul”, osnuta wokół perypetii prawnika lawiranta Jamesa McGilla, powstała dzięki gigantycznej popularności „Breaking Bad”, w którym McGill pojawiał się okazjonalnie. Z kolei uwielbiana w Polsce kreskówka „Pingwiny z Madagaskaru” zawdzięcza swoje istnienie sukcesowi familijnych filmów z serii „Madagaskar”.

Akcja „Chcemy serialu o Januszu Traczu” tylko na Facebooku zgromadziła 20 tys. sympatyków. W portalu YouTube filmiki z popisowymi scenami mafiosa z Tulczyna mają kilka milionów wyświetleń. Pojawiły się także pokrewne inicjatywy – np. „W 2017 roku zostanę Januszem Traczem”. Pod tym hasłem użytkownicy Facebooka debatują nad sensem życia według gangstera z „Plebanii”.

Ciekawie wygląda także ranking serialowych ról wszech czasów na Filmwebie: pierwsze miejsca okupują idole ostatnich lat – Kevin Spacey jako Frank Underwood w „House of Cards”, Matthew McConaughey jako Rust Cohle w „Detektywie” czy Peter Dinklage jako Tyrion Lannister w „Grze o tron”, i to żadne zaskoczenie. Ale Dariusz Kowalski jako Tracz jest już na 15. pozycji – wyprzedza np. Wagnera Mourę jako Pablo Escobara z „Narcos” czy Jamesa Gandolfiniego – Tony’ego Soprano z „Rodziny Soprano”.

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną