Górna Austria: Alpy najbliższe, Alpy rodzinne
Nie jest przypadkiem, że te góry należą do ulubionych miejsc zimowych wyjazdów austriackich rodzin, ale też europejskich freeriderów. Równocześnie jest to alpejskie pasmo położone najbliżej Polski.

Owszem, nie ma tam trzytysięczników z lodowcami i stacji narciarskich z dwoma setkami kilometrów tras. Ale nie ma też tłumów na stokach i hucznych, czasem do przesady, imprez apres ski. Są natomiast przyzwoite zbocza dwutysięczników z możliwością urozmaiconych zjazdów – od takich dla całych rodzin przez niemal sportowe, a w końcu freeride’owe właśnie.

Wszystko zaś w otoczeniu wielkich widoków (niektóre są wpisane na listę krajobrazowego dziedzictwa UNESCO), nieskażonych – w przeciwieństwie do już tylu innych miejsc – monstrualnymi kompleksami górskich kolejek i restauracji. Tym bardziej więc można tam cieszyć się nadal dziką naturą, ciszą i radośnie leniwym, by tak rzec, tempem tamtejszych nart. Na sielankowy nastrój wpływają wreszcie przyzwoite, czyli niższe niż w większości alpejskich (ale i niektórych polskich) ośrodków ceny noclegów, karnetów i posiłków w przytulnych chatach na stoku – bo i z nich słynie region.

*

Informacje o regionie w języku polskim dostępne są na stronie www.gorna-austria.pl 

Narty w Górnej Austrii koncentrują się w siedmiu stacjach. Największym obszarem jest Dachstein West na granicy z Ziemią Salzburską. Wyróżnia się rekordowymi 140 kilometrami przygotowanych tras zjazdowych. Przeważają te średniej długości i trudności („czarnych” jest ledwie 12 km), więc gości traktujących narty jako przyjemność, a nie wyczyn, jest tu najwięcej. Nie bez powodu też w Gosau, jednym z trzech miasteczek regionu, wiele hoteli chwali się rozmaitymi udogodnieniami dla rodzin z dziećmi.

Najwyższym punktem, do którego docierają wyciągi jest rozległa hala Zweiselalm (1620 m n.p.m). M. in. przez nią przebiegać będzie od tej zimy „panoronda”, czyli liczący 44 km szlak, pozwalający – zgodnie z nazwą – dotrzeć na nartach do miejsc z najpiękniejszymi widokami na okoliczne masywy.

Frajdę mogą też mieć miłośnicy biegówek – a to za sprawą aż 250 km przygotowanych w dolinach torów (130 km do stylu klasycznego, 120 km do łyżwowego).

Pod kątem rodzinnych nart wytyczono także 40 km tras ośrodka Kasberg, górującego nad wioską Grünau w dolinie Almtal. Szczyci się on certyfikatem „Welcome begginers” (miejscowa szkółka narciarska uchodzi za jedną z najlepszych w regionie), który obejmuje jednak nie tylko faktycznie początkujących, lecz i tych, którzy po długiej nawet przerwie chcą wrócić do nart. Atrakcją ma być m.in. trasa rodzinna o długości 12 km, stok z przygotowanymi specjalnie dla najmłodszych… muldami oraz przygodowy „szlak leśny”. Dla nastolatków zaś – największy w Górnej Austrii park freestyle’owy długości 700 m. I tam jeździ się poniżej 1600 m n.p.m., lecz w razie potrzeby przy pomocy aż 120 armatek można dośnieżyć 80 proc. tras.

Nieśmiały, ale odważny smoczek Franzi zachęca z kolei najmłodszych narciarzy (oraz ich rodziców i dziadków) do szkółki narciarskiej i terenowego parku zabaw w Feuerkogel. Najsilniejszym magnesem są jednak trasy stacji, wytyczone na leżącym na 1600 m n.p.m. płaskowyżu. Jest ich ledwie 10 km, ale za to, zważywszy, że dzieci właśnie mają być najważniejszymi gośćmi ośrodka, są ratrakowane ze szczególną precyzją. Znamienne też, że tylko kilometr z nich oznaczono jako „trudny”. Większym wyzwaniem może być zresztą 6 km off route, czyli nieprzygotowywanego ratrakami, choć oznaczonego tyczkami, zjazdu do samej doliny. A także wyprawy po okolicy na skitourach lub rakietach.

Z „siodła” (bo tak miejscowi nazywają plateau, uchodzące zresztą za jedno z najpiękniejszych w austriackich Alpach) rozpościerają się przy tym wielkie panoramy na pojezierze Salzkammergut – a zwłaszcza na jeziora Traunsee oraz pasmo Dachsteinu.

Uczący się pługu i pierwszych skrętów dobrze poczują się również w położonym w przeciwległej części Górnej Austrii, bo przy granicy z Bawarią i Czechami (a więc w drodze wyjątku nie w Alpach), Hochficht. Niemal połowa spośród 20 km tamtejszych tras zakwalifikowanych jest jako „łatwe”, czyli „niebieskie” (choć są i 2 km prowadzące ze szczytu Hochficht 1337 m n.p.m., na których rozgrywane są zawody Pucharu Europy FIS).

 

OOET / Erber/materiały prasowe

Jedna z wielu narciarskich tras w Górnej Austrii

 

Na kompletnych nowicjuszy – zwłaszcza tych najmłodszych – nastawieni są też stosownie przeszkoleni pod względem metodyki instruktorzy. Na dzieci czekają i inne udogodnienia: m.in. osłonięty od wiatru, a liczący aż 185 m, wyciąg w Fichtl Kids Park oraz wielki plac zabaw na stoku, ale… też pod dachem. Nie bez znaczenia jest i to, że oba miejsca są doskonale widoczne z położonej nieopodal Fichtl Restaurant: opiekunowie mogą więc oglądać postępy i zabawę swoich pociech nie przerywając posiłku.

Ośrodek ma wreszcie markę wśród koneserów biegówek – nie tylko z racji 70 km tras zarówno do stylu klasycznego, jak „łyżwy”, ale również mikroklimatu Lasu Bawarskiego/Szumawy.

Ok. 20 km tras wytyczono również w Wurzeralm, jednej z dwu stacji regionu Pyhrn-Priel na południowym tym razem krańcu Górnej Austrii. Gospodarze chwalą się najszybszą ponoć kolejką linową w Europie: w 7 minut wywozi ona narciarzy z Spital am Pyhrn, gdzie znajdują się kwatery (oraz piękna barokowa katedra Dom am Pyhrn i unikalny, bo wykuty w skale kościół późnogotycki), na niemal 1400 m n.p.m. Wyciągi docierają jeszcze wyżej, bo na mierzący 1870 m n.p.m. Frauenkar, z którego prowadzi długi, acz nietrudny, zjazd do samej doliny.

Dla nowicjuszy (oraz tych, którzy w górach lubią się opalać) ideałem jest zaś obszerny – i poprzecinany niebieskimi już trasami – płaskowyż Teichlboden (1370 m n.p.m.).

Drugi ośrodek Pyhrn-Priel, Hinterstoder Höss, ma zupełnie inny charakter. Symbolem jest już to, że od minionego sezonu chwalić się on może tytułem gospodarza zawodów alpejskiego Pucharu Świata. Oto Międzynarodowa Federacja Narciarska za godną rozgrywania supergiganta i giganta mężczyzn uznała tamtejszą trasę im. Hannesa Trinkla, urodzonego w Hinterstoder właśnie słynnego austriackiego zjazdowca (mistrza świata z 2001 r. i brązowego medalistę igrzysk w Nagano w 1998 r.). Ma 3,5 km długości, a stromizna sięga 60 proc.

W sumie przygotowanych tras na zboczach górującego nad okolicą Schafkogel jest 40 km (obsługuje je 12 kolejek i wyciągów). Przeważają zjazdy trudne i średniej trudności. Lecz i mniej doświadczeni narciarze mogą spróbować sił na 2000 m n.p.m., bo nawet z samego szczytu prowadzą łatwe, niebieskie trasy.

I tam w dolinie wytyczono 45 km toru dla biegających na nartach stylem klasycznym oraz 14 km do techniki łyżwowej. Z czterokilometrowej pętli można też skorzystać na poziomie 1400 m n.p.m. Skądinąd w regionie Pyhrn-Priel tras biegowych jest w sumie aż 120 km!

A już szczególną jakością Górnej Austrii jest Freesports Arena Dachstein Krippenstein. Ceniony wśród  kochających jazdę w terenie magazyn „SnowPlanet” uznał jej stoki za „hotspot”, czyli ulubioną „miejscówkę” europejskich freeriderów. Jeździ się pomiędzy 514 a 2100 m n.p.m., ale układ masywów sprawia, że średnia opadów jest wyższa niż w większości innych miejsc Alp. Ratraki ubijają ledwie 14 km tras, ale przecież nie na „sztruks” się tam przyjeżdża.

Magnesem jest puch: samych tylko oznakowanych (choć właśnie nieprzygotowywanych) wariantów zjazdu jest ponad 30 km (niektóre z różnicą poziomów 1500 m), do czego dochodzą linie kompletnie dzikie. Większość pasażerów gondoli taszczy zatem szerokie „pod butem” i wyposażone w wielkie rockery, bo przeznaczone na głęboki śnieg, narty. Trzeba jednak uważać nie tylko – jak zawsze – na lawiny, ale i urwiska, zakończone skałami żleby oraz… pokryte śniegiem wloty do jaskiń. Na dodatek teren jest wymagający topograficznie. Najlepiej zatem korzystać z pomocy przewodników.

A kto nie czuje się na siłach pokonywać puch na nartach, może próbować zrobić to na rakietach. Obowiązkowym punktem takiej wyprawy jest „Five Fingers” – jedna z najbardziej znanych w Alpach platform widokowych. Oto na 2108 m n.p.m.  ze skały wystaje pięć różnej długości metalowych pomostów w kształcie dłoni. Jeden z nich dla większego efektu ma przeszkloną podłogę, inny – otwór, przez który można bezpośrednio zajrzeć w przepaść. Kolejny oferuje „ramkę” do pamiątkowych zdjęć, czwarty – teleskop, a ostatni służy jako stanowisko do skoków bungee. Z każdej z platform rozpościera się fantastyczny widok na lodowiec Dachstein.

*

Z polskiego punktu widzenia znaczenie ma i to, że Górna Austria jest najbliżej położonym austriackim regionem zimowym – by się tam dostać wystarczy de facto przejechać autostradą przez Czechy. Do tego dochodzą nader korzystne ceny za dobry, jak to w Austrii, standard usług. Górna Austria jest zresztą oceniana jest jako jeden z najkorzystniejszych cenowo regionów narciarskich Europy. Tyczy to zarówno noclegów i posiłków w górskich chatach, jak karnetów. Przykładowo, w niektórych stacjach (Kasberg, Hochficht, Wurzeralm, Hinterstoder) dzięki tzw. Schneemann Tageskarte, dzieci do 10 roku życia w towarzystwie opiekuna jeżdżą praktycznie gratis (bo za 3 euro dziennie). Niedrogie są też karnety godzinowe itd.

Wreszcie, last but not least, na stokach Górnej Austrii jeszcze stosunkowo rzadko można usłyszeć kwiecistą polską mowę. Co też bywa atutem – zwłaszcza, kiedy się jest z dziećmi…

Przydatne linki dla osób planujących urlop w Górnej Austrii:

Schroniska i restauracje

Rezerwacje noclegów

Katalog aktualnych ofert

*

Materiał powstał we współpracy z Biurem Promocji Górnej Austrii, www.gorna-austria.pl

Autor: Krzysztof Burnetko (wsp. Małgorzata Gwiazdowska)

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną