Ciężki los prawdziwego polskiego patrioty. Oto jeden dzień z jego życia

Stuprocentowy Polak
Prawdziwy patriota powinien być czujny od świtu do nocy. Wszędzie czają się bowiem obce wpływy i niepolskie wynalazki.
Mirosław Gryń/Polityka

Mirosław Gryń/Polityka

Piotr Drabik/Flickr CC by 2.0

Nie powinniśmy mieć żadnych wątpliwości co do polskości polskości ani też w odniesieniu do żywotnej potrzeby zachowania tego dumnego dziedzictwa. Niestety, wokół nas jest coraz więcej podstępnych obcych elementów, które torują sobie drogę do jądra polskości. Nie są to przy tym hałaśliwe ataki, ale raczej codzienne, niewidoczne zmagania. Warto im się uważnie przyjrzeć w celu oszacowania rozmiarów zagrożenia.

Zupełnie nieoczekiwanie na przykład można spotkać zasłużonego i świadomego polskości patriotę, który nosi piżamę, strój wywodzący się z Indii Wschodnich, i leży w łóżku zbudowanym według wzoru, który ukształtowano w Persji albo Azji Mniejszej. Co więcej, bywa i tak, że ten sam zasłużony patriota od stóp do głów ubrany jest w niepolskie materiały: bawełnę, pierwotnie udomowioną w Indiach; len, udomowiony na Bliskim Wschodzie; wełnę uzyskiwaną od zwierząt z Azji Mniejszej; wreszcie jedwab, którego zastosowanie odkryli Chińczycy. Dodajmy dla porządku, że wszystkie te materiały zostały przekształcone w ubrania metodami wynalezionymi w południowo-wschodniej Azji. Gorszyć może ponadto fakt, że podczas zimnych nocy ten sam patriota sypia pod puchową kołdrą wymyśloną w Skandynawii.

Prawdziwy Polak budzi się

Chcąc wyrobić sobie ugruntowane zdanie o zasłużonym patriocie i jego stosunku do dziedzictwa polskości, prześledźmy pokrótce jego typowy dzień. Co robi po przebudzeniu? Najprawdopodobniej spogląda na zegar, wynalazek średniowiecznej Europy, po czym wstaje i idzie do łazienki. Podstępne obce elementy już tam na niego czyhają: szkło zostało wynalezione przez starożytnych Egipcjan, użycie glazurowanych płytek na podłodze i ścianach wymyślono na Bliskim Wschodzie, sztukę emaliowania metalu wypracowali zaś śródziemnomorscy rzemieślnicy w epoce brązu. Nawet zamontowana w jego prywatnej łazience kabina prysznicowa i toaleta są tylko nieznacznie zmodyfikowanymi kopiami rzymskich oryginałów.

Nie koniec na tym. W tej samej łazience polski patriota używa mydła wymyślonego przez starożytnych Galów. Potem myje zęby, używając szczoteczki najbardziej przypominającej wynalazek Chińczyków z XV w. oraz tubki wprowadzonej w końcu XIX w. przez pewien amerykański koncern. Następnie się goli, w dość masochistycznym rytuale stosowanym po raz pierwszy przez kapłanów starożytnego Egiptu i Sumeru. Praktyka ta jest na szczęście mniej dotkliwa niż przed wiekami, gdyż używa się maszynki do golenia. Ta dziś przybiera jednorazową formę, ale co do założenia – mocowano w niej żyletkę, wykonaną ze stali, czyli stopu żelazowo-węglowego odkrytego jednocześnie w Indiach i Turkiestanie.

Nie mam wątpliwości, że patriota skrapia się perfumami, wynalazkiem starożytnych Sumerów, którzy jako pierwsi zmieszali mirrę, olejki kwiatowe oraz tatarak. Na zakończenie pobytu w łazience patriota wyciera się pochodzącym z Turcji ręcznikiem.

Wracając po ablucjach do sypialni, nieświadoma ofiara obcych wpływów ściąga swoje rzeczy z krzesła, wymyślonego na Bliskim Wschodzie, i zaczyna się ubierać. Zakłada przylegające do ciała ubranie, którego kształt pochodzi od skórzanych strojów dawnych koczowników z azjatyckich stepów, i zapina je na guziki, których prototypy pojawiły się w Europie pod koniec epoki kamiennej. Potem zakłada na nogi sztywne ochraniacze wykonane ze skóry wygarbowanej w procesie wynalezionym w starożytnym Egipcie, a skrojonej według wzoru pochodzącego z antycznej Grecji i wykończonej na wysoki połysk, także według greckiego pomysłu. Na koniec nerwowo zawiązuje wokół szyi kawałek materiału w jasnym kolorze, który jest pozostałością szali zakładanych na ramiona przez XVII-wiecznych Chorwatów. Sprawdza swój wygląd w lustrze, będącym starym śródziemnomorskim wynalazkiem, po czym zaczyna śniadanie.

Prawdziwy Polak zasiada do śniadania

Przy posiłku na naszego stuprocentowego Polaka znowu oczekuje cały szereg obcych kulturowo rzeczy. Picie i jedzenie ustawiono przed nim przecież w porcelanowych naczyniach, których właściwa nazwa – china – precyzyjnie wskazuje na kraj pochodzenia. Łyżka i widelec patrioty są kopiami średniowiecznego wzornictwa włoskiego. Należy jednak w tym miejscu zauważyć, że widelec, przywieziony do dawnej Rzeczpospolitej przez dworzan Bony Sforzy na początku XVI w., pół stulecia później – wraz z Henrykiem Walezym – trafił do Francji. Walezjusz wywiózł go razem z futrzaną czapą, były to bowiem dwie rzeczy z Polski, jakich wcześniej nie znał i które postanowił w swoim kraju upowszechnić.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną