Ludzie i style

Młodzi ludzie renesansu

Pokolenie „ukośników”, czyli i praca, i pasja. Jacy są dzisiejsi 20- i 30-latkowie?

Typowy slashie ma 20–30 lat i jest kreatywnym indywidualistą. Często zmienia pracę zarobkową, poszukuje nowych wyzwań, łatwo otwiera się na nowe hobby. Typowy slashie ma 20–30 lat i jest kreatywnym indywidualistą. Często zmienia pracę zarobkową, poszukuje nowych wyzwań, łatwo otwiera się na nowe hobby. konradbak / PantherMedia
„Ukośnicy” pracują na wielu polach naraz: tworzą grafikę, gotują, śpiewają i prowadzą blog. Dzisiejsi 20- i 30-latkowie nie chcą się dać zaszufladkować, więc zaszufladkowano ich terminem: slashies.
Jan Nowak od poniedziałku do piątku przez osiem godzin dziennie jest ślusarzem, a potem muzykiem.Rafał Klimkiewicz/Edytor.net Jan Nowak od poniedziałku do piątku przez osiem godzin dziennie jest ślusarzem, a potem muzykiem.

W głośnej powieści „Małe życie” autorstwa Hanyi Yanagihary pisarka przygląda się życiu młodych mieszkańców Nowego Jorku, którzy właśnie skończyli studia i wchodzą w dorosłość. Kreśli zbiorowy portret psychologiczny, opowiadając o ich karierach, przyjaźni, miłościach. I tak jeden z nich jest zarówno kelnerem, jak i początkującym aktorem, inny malarzem, podejmującym różne drogi artystyczne, przy okazji pracującym w galerii. Bo sytuacje, w których młodzi ludzie zajmują się kilkoma profesjami jednocześnie, łącząc przy tym pracę zawodową ze swoją pasją, są coraz powszechniejsze.

Przykładem zjawiska jest też serial „Dziewczyny”, opowiadający – podobnie jak „Małe życie” – o młodych nowojorczykach. Jedną z jego twórczyń jest Lena Dunham, wcielająca się też w Hannah, młodą, pełną ambicji kobietę, która – tak jak i jej przyjaciółki oraz partner – ima się różnych prac, goniąc jednocześnie za marzeniami i samorealizacją. Sama Dunham mogłaby być zresztą przykładem slashie. Stworzyła wspomniany serial, inspirując się własnym życiem prywatnym.

Slashies – najogólniej mówiąc – koncentrują się na pracy i pasji, chcąc tę ostatnią przekuć w pierwszą. Zjawisko widać i w Polsce, choć samo słowo przyszło do nas z języka angielskiego. Pochodzi od wyrazu slash oznaczającego ukośnik, czyli „łamane przez”. Oznacza to, że jedna osoba łączy w sobie wiele funkcji – jest modelem/barmanem czy wizażystką/malarką/blogerką. Warto też przyjrzeć się słowu slashing, którego jednym ze znaczeń jest „żywiołowy”. Ten przymiotnik również dobrze określa slashies, żyjących pełnią życia, podejmujących wyzwania i nierzadko kierujących się intuicją.

Połamane pokolenie

Mieszkający na terenie aglomeracji śląskiej Jan Nowak od poniedziałku do piątku przez osiem godzin dziennie jest ślusarzem, a potem muzykiem – ma już za sobą występy na Festiwalu Tauron Nowa Muzyka czy tworzenie ścieżek dźwiękowych do spektakli teatralnych. Jest przy okazji amatorem rękodzieła i wielbicielem idei upcyklingu (koncepcji polegającej na wtórnym przetwarzaniu materiałów, z założeniem, że nowo powstałe produkty mają większą wartość niż elementy, z których powstały). – Jeśli miałbym powiedzieć, kim jestem, to jestem ślusarzem i muzykiem. Bardziej muzykiem, bo to ta dziedzina zajmuje w moim życiu najwięcej miejsca, już od lat – mówi. – Ale interesują mnie ciągle nowe rzeczy, parę miesięcy temu zafascynowały mnie sztuki walki, ciągle też wpadają mi do głowy pomysły – myślę o muzyce i o ludziach, ich zainteresowaniach, o tym, jak połączyć moją pasję z pasjami innych.

Typowy slashie ma 20–30 lat i jest kreatywnym indywidualistą. Często zmienia pracę zarobkową, poszukuje nowych wyzwań, łatwo otwiera się na nowe hobby. Ewa Krzaklewska, socjolożka związana z Uniwersytetem Jagiellońskim, twierdzi, że młodzi ludzie coraz częściej chcą, aby ich praca zawodowa pozwalała im się samorealizować. Ma być ciekawa i rozwijająca – te potrzeby odróżniają ich od pokolenia ich rodziców. – Rodzice dzisiejszych 20- i 30-latków bardziej dbali o poczucie stabilizacji, także finansowej – dodaje Krzaklewska. – Młodzi ludzie są dzisiaj bardziej zachłanni. Z jednej strony chcą się rozwijać, podróżować, łączyć pasję z pracą, z drugiej mieć stałe dochody, móc założyć rodzinę. To wszystkoiści – kończy.

Ta wszechstronność wynika z chęci rozwijania się, poznawania nowych rzeczy, ale także ze świadomości, że rynek pracy diametralnie się zmienił. – Transformacje na rynku pracy, fakt, że młodzi ludzie będą zmieniać swoje profesje, wynikają z wielu czynników. Przede wszystkim jest to związane z potrzebami tych młodych ludzi – oni chcą ciągle nowych bodźców, a także z przewidywaniem, że średnio będziemy żyć coraz dłużej i niemożliwe wydaje się posiadanie jednej pracy przez tyle lat, a także przechodzenie na emeryturę w takim wieku jak teraz – mówi Natalia Hatalska, czołowa polska analityczka trendów prowadząca własny instytut forecastingowy.

Podwójne życie

Joanna „Frota” Kurkowska, specjalistka od nowych mediów/fotografka z Gdyni, wie, że prawdopodobnie za kilka lat charakter jej pracy się zmieni – na co niebagatelny wpływ może mieć rozwój technologii – dlatego cały czas dokształca się w dziedzinie mediów, nowych technologii i trendów. – Nie wiem, jak za kilka lat będzie wyglądała fotografia, jakie media społecznościowe się pojawią, cały czas muszę być na bieżąco, zdobywać wiedzę. Trudno mi przewidzieć, czym będę zajmować się za dwa lata czy pięć – wyjaśnia.

Kurkowska pracuje jako freelancerka, czyli w tym samym czasie współpracuje z kilkoma firmami. Pracuje sześć dni w tygodniu, czasem po kilkanaście godzin dziennie, ale stara się zachować równowagę pomiędzy pracą a życiem prywatnym. Często po prostu je łącząc. Zwiedzała więc na przykład Stany Zjednoczone, rano wypełniając swoje obowiązki, a potem ruszając w miasto, by robić zdjęcia. Ten coraz bardziej popularny tryb pracy też doczekał się osobnej nazwy: workation, jako połączenie pracy (ang. work) i wakacji (ang. vacation). Ma związek z cenioną przez młodych elastycznością, a także faktem, że coraz ważniejsze dla nich jest podjęcie pracy, którą mogą wykonywać z dowolnego miejsca na świecie. Z badań przeprowadzonych przez Mobile Institute we wrześniu 2016 r. na potrzeby raportu „Praca: scenariusze przyszłości” autorstwa Natalii Hatalskiej, wynika, że aż dla 29 proc. osób w wieku od 15 do 35 lat najważniejsza jest w pracy właśnie elastyczność, a dopiero potem zarobki (27 proc.). Rozwój osobisty, możliwość wykonywania pracy zdalnie znalazły się na kolejnych miejscach (odpowiednio: 25 i 23 proc.).

Te wyniki potwierdzają słowa mieszkającego w Trójmieście Krzysztofa Wrońskiego, ilustratora/doktoranta historii/muzyka/pisarza. Twierdzi, że elastyczność, przy tej liczbie codziennych obowiązków, które posiada, jest dla niego najważniejszą wartością pracy. Ta elastyczność polega m.in. na możliwości wykonywania różnych zajęć w dogodnych dla siebie porach dnia. – Połączenie tego wszystkiego ze sobą nie jest łatwe. Siłą rzeczy muszę wartościować wszystkie swoje zajęcia. Teraz najważniejsze jest dla mnie skupienie się na mojej najnowszej pasji i pracy – ilustratorstwie. To zajmuje mi sporo czasu. Bywają takie dni, że kiedy mam do ukończenia jakiś projekt, siedzę przy stole kreślarskim po kilkanaście godzin dziennie z krótkimi przerwami – opowiada Wroński.

Dla slashie ważne jest bycie swoim szefem. Katarzyna Migdał, która od dwóch lat jest współautorką bloga „Co pies na to?”, postanowiła po 9 latach zrezygnować z pracy w korporacji i zrealizować swoje marzenie – wraz z przyjaciółką, behawiorystką i trenerką psów Magdą Horodyską otworzyć profesjonalną szkołę dla psów w Warszawie. Po drodze, poza pracą w korporacji, zajmowała się różnymi rzeczami, m.in. rozkręcała sklep z odzieżą kolarską. Oprócz psów, które w jej rodzinie były od zawsze, bo jej rodzice prowadzą hodowlę, jej pasją jest żeglarstwo.

– Jeśli ktoś pracuje na etacie i ma jeszcze trochę czasu, aby wykorzystać go, realizując swoje pasje, powinien to robić. A jeśli czuje, że chciałby działać na własny rachunek, to wiem, że tak jak ja, w końcu się na to zdecyduje, niezależnie od tego, ile czasu przeznacza na inne rzeczy – mówi. – Rynek pracy jest trudny dla młodych ludzi, dobrze więc mieć zawsze w zanadrzu coś, jakieś umiejętności, pasje, zainteresowania, które pomogą nam się odnaleźć jak nie tu, to gdzie indziej.

Podobne podejście do życia ma Max Skiba, muzyk, piosenkopisarz i producent, mieszkający w województwie śląskim. Choć on – jak przyznaje – nigdy nie myślał o rynku pracy jak o czymś, do czego musi się dopasować. Do pierwszej pracy w korporacji zatrudnił się po to, by mieć kontakt z językiem francuskim. Po wizycie w Paryżu uświadomił sobie, że z mieszkającymi tam przyjaciółmi łatwiej rozmawia mu się po angielsku niż w ich języku ojczystym, który studiował. – Najważniejsze w pracy jest dla mnie, abym wciąż był zainteresowany tym, co robię. Żebym się nie nudził i miał poczucie, że zajęcie, które wykonuję, pozwala mi się rozwijać, dzięki czemu nie tracę czasu – mówi.

W życiu Skiba zajmował się różnymi rzeczami: pracował w Instytucie Francuskim w Warszawie, przez pewien czas tylko muzykował. Teraz pracuje już w drugiej z kolei firmie z branży IT, jednocześnie prowadząc swoją działalność artystyczną. W grudniu 2016 r. wraz z jednym ze swoich zespołów, The KDMS, wydał nową płytę „New Old Normal”. Na swoim koncie ma występy na dużych festiwalach w Polsce, takich jak Open’er Festival czy OFF Festival, oraz za granicą, a także w najgłośniejszych klubach w Europie, gdzie grają takie gwiazdy, jak Beck czy Lady Gaga. Miał trasy koncertowe w Azji i Ameryce Północnej, współpracował z różnymi postaciami ze świata muzyki: Alexisem Taylorem (Hot Chip), Nickiem McCarthym (Franz Ferdinand) czy z rodzimego podwórka: Noviką, Margaret i Adą Fijał. – Mógłbym poświęcić się tylko muzyce, niemniej jednak czerpię korzyści z obu zajęć. Codziennie wstaję rano, zajmuję się muzyką, potem od dziewiątej zaczynam być menedżerem w firmie – opowiada. – Po kilku godzinach wracam do muzyki. Tak naprawdę ciągła praca nauczyła mnie lepszej organizacji czasu i dzięki temu jestem bardziej efektywny. Jest mi wygodnie.

Oczywiście nieoczywiści

Zwykle jednak to sytuacja, a nie poryw pasji wymusza na ludziach zajmowanie się kilkoma rzeczami jednocześnie. Część z nich pracuje na tzw. umowach śmieciowych, walcząc o nowe zlecenia i nie mając komfortu stałych dochodów. To dlatego cały ten trend oceniany bywa jako coś negatywnego. Natalia Hatalska i Ewa Krzaklewska uważają zgodnie, że zjawiska wartościować nie należy. Odpowiedź na pytanie, czy część ze slashies żyje w ten sposób, ponieważ tego chce, czy dlatego że wymusza to na nich sytuacja, nie jest prosta. Często jedna osoba jest rozdarta pomiędzy tymi dwiema prawdami. Większe możliwości to – paradoksalnie – większe obawy o przyszłość. Z jednej strony slashies doceniają elastyczność, to, że mogą się rozwijać, łącząc pracę z pasją, z drugiej strony – część z nich przyznaje, że miewa chwile zwątpienia i czasem chcieliby mieć ośmiogodzinny dzień pracy i stałe zajęcie, o którym po godzinach nie trzeba myśleć. Pytanie, czy to jeszcze leży w ich naturze i czy szybko takim życiem by się po prostu nie znudzili.

Przeszkodą może być też fakt, że intensywna praca i zatarcie się granic pomiędzy życiem prywatnym a zawodowym mogą doprowadzić do przemęczenia i wypalenia. Ile lat młodzi ludzie mogą pracować tak intensywnie i jakie ewentualne konsekwencje może mieć to dla rozpoczęcia przez nich życia rodzinnego?

Trudno nie zauważyć dwóch trendów. Z jednej strony młodzi ludzie koncentrują się na pasji, karierze, odkładają założenie rodziny na później (ta granica wciąż się przesuwa), a z drugiej strony – idą tropem wyznaczonym przez swoich rodziców, mają jedną stałą pracę, męża, żony, dzieci. – Dzisiejsi 20- i 30-latkowie nie dorastają później, tylko inaczej – twierdzi Krzaklewska. – Nie chodzi o to, że nie chcą być dorośli, przecież są. Oni po prostu nie chcą pewnej wizji tej dorosłości, pragną tworzyć nowe wzorce – dodaje. Pytanie: jakie te wzorce będą i czy „ukośnicy” wiedzą, czego od życia oczekują?

Polityka 6.2017 (3097) z dnia 07.02.2017; Ludzie i style; s. 84
Oryginalny tytuł tekstu: "Młodzi ludzie renesansu"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Nauka

Skąd dramatyczne wahania liczby infekcji covid-19?

Czym tłumaczyć gwałtowny spadek raportowanych zakażeń koronawirusem? Rozmawiamy z dr. Franciszkiem Rakowskim z ICM, który modeluje przebieg pandemii od samego jej początku.

Karol Jałochowski
26.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną