Małe miasteczka przyciągają spragnionych relaksu

Wielkie małe miasta
Jeśli marzą nam się podróże, krótsze i dłuższe, to może lepiej zmienić kierunek i zamiast do europejskich stolic udać się do mniejszych miast? Z dala od wielkomiejskiego szumu, turystycznego tłumu i smogu.
Rothenburg ob der Tauber wygląda, jakby go wycięto ze średniowiecznej ryciny.
Willi Pfitzinger

Rothenburg ob der Tauber wygląda, jakby go wycięto ze średniowiecznej ryciny.

Na pytanie o przewagę małych miast nad dużymi anglojęzyczny Google odpowiada na 30 mln stron. Zalet jest bez liku: ceny są relatywnie niższe, kuchnia bardziej lokalna, bardziej lokalne rozrywki. Zazwyczaj nikt nie zaprząta sobie tutaj głowy takimi sprawami, jak korki czy godziny szczytu. Niebo jest jakby czystsze, ludzie jakby życzliwsi. A centra wydarzeń, od których czasem boli głowa, bezpiecznie daleko.

Małe miasta skupiają w sobie jak w soczewce specyfikę i szeroko rozumianą tradycję swoich krajów, a przede wszystkim – choć dobrze opisane i rozrysowane na mapach – więcej w nich do odkrycia niż w jeszcze szczegółowiej opisanych stolicach.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną