Jak internet (nie) radzi sobie ze wstydem

Wstyd, że aż wstyd
W sieci zataczamy właśnie koło: najpierw bezwstydnie dzieliliśmy się wszystkim ze wszystkimi, teraz trochę nam niezręcznie. Coraz częściej się wstydzimy, ale i publicznie zawstydzamy innych.
Internet w przewrotny sposób przypomniał, czym jest reputacja, jak łatwo okryć się niesławą i stracić dobre imię.
Mirosław Gryń/Polityka

Internet w przewrotny sposób przypomniał, czym jest reputacja, jak łatwo okryć się niesławą i stracić dobre imię.

Nawet Donald Trump nie lubi, kiedy się go publicznie onieśmiela i wytyka mu błędy. Choć uczciwie trzeba przyznać, że pretekstów dostarcza nieustannie i bez niczyjej pomocy. Zachodnie media roztrząsały niedawno, co prezydent USA miał na myśli, zamieszczając na Twitterze niedokończone i pozbawione sensu zdanie: „Despite the constant negative press covfefe”. Publicyści zgadują, że chodziło o „coverage” (czyli „relacje, doniesienia”; wyraz „covfefe” w słowniku nie występuje), a cała wypowiedź miała być kolejną, rytualną już tyradą wymierzoną w dziennikarzy.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj