Internetowe narkolekcje

Ala ma zioło
W świecie wolnych konopi wiedza o narkotykach staje się ważniejsza od surowych zakazów. A z dostępem do tej wiedzy czasem trudniej niż z dostępem do narkotyków.
Amerykański kanał na YouTube poświęcony narkotykom: „The PsychedSubstance”
Youtube

Amerykański kanał na YouTube poświęcony narkotykom: „The PsychedSubstance”

Australijski kanał „Your Mate Tom”
Youtube

Australijski kanał „Your Mate Tom”

Popularny w Kanadzie amerykański kanał „The Drug Classroom”
Youtube

Popularny w Kanadzie amerykański kanał „The Drug Classroom”

Polski kanał „Wiem co ćpiem”
Youtube

Polski kanał „Wiem co ćpiem”

audio

AudioPolityka Paweł Walewski - Ala ma zioło

Kiedy mała Emma odwiedza koleżankę Stellę na farmie jej rodziców, odkrywają tajemniczą roślinę zwaną Weed (ang. weed to chwast, zielsko). Wkrótce dowiaduje się, jak rodzina Stelli wykorzystuje ją w żywności, medycynie i na wiele innych sposobów. Taka w ogólnym zarysie jest treść bogato ilustrowanej bajki „What’s that weed” („Co to za zioło”), wydanej jesienią w Stanach Zjednoczonych i dostępnej na Amazonie, autorstwa Russa Hudsona, który napisał ją z myślą właśnie o przedszkolakach.

Hudson to jeden z przedstawicieli szybko rozwijającej się branży przetwórstwa konopi, który po legalizacji marihuany uprawia ją na skalę przemysłową. Sam był dzieckiem ulicy, 15-letnia matka osierociła go, gdy miał zaledwie kilka lat. Dzieciństwo spędził w rodzinach zastępczych, ale też w aresztach i więzieniach. Podziemie narkotykowe wyrwało go z biedy, lecz potrafił w pewnym momencie wykorzystać koniunkturę i kiedy od 2007 r. kolejne kraje na świecie zaczęły legalizować uprawy konopi, z pokątnego handlarza stał się rozchwytywanym ekspertem oraz właścicielem dobrze prosperującej firmy. Najpierw przeniósł się do Holandii, stamtąd do Barcelony, by następnie wrócić na farmę w amerykańskim Maine, gdzie z żoną Rachelą wychowuje 6-letnią córkę.

W ich domu mówi się o marihuanie tak otwarcie jak o roślinach, które rosną w przydomowych ogródkach. „Nasze życie toczy się wokół konopi, więc trudno byłoby ukryć, czym się zajmujemy na co dzień” – powiada. Ale zdaje sobie sprawę, jaki kłopot mogą mieć inni rodzice zajęci podobnym biznesem, kiedy tłumaczą się przed własnymi pociechami, dlaczego tylu ludzi patrzy na ich pracę krzywym okiem. Stąd pomysł na książkę edukacyjną, która ma na celu rozpoczęcie takiej rozmowy. Bez pozostawiania piętna ani poczucia winy.

Szwedzki stół

Podejście Hudsona uznano by u nas za wywrotowe, gdyż filozofia redukcji szkód, czyli ograniczania konsekwencji korzystania z używek z równoczesnym tolerowaniem ich konsumpcji, sprawdzona w wielu krajach, jest u nas praktycznie nieznana.

Gdy epidemia AIDS rozpowszechniała się wśród narkomanów przyjmujących dożylne środki odurzające, w Amsterdamie czy w Paryżu rozdawano im sterylne igły, aby nie zarażali się nawzajem – u nas nie było to dobrze widziane. Kiedy w zachodnich klubach obdzielano młodzież prezerwatywami, by uchronić ją nie tylko przed niechcianymi ciążami, ale też chorobami przenoszonymi drogą płciową – w Polsce nazywano to promowaniem rozwiązłej kultury seksu. Gdy głęboko uzależnionym od heroiny zaczęto podawać metadon, aby za pomocą tego leku narkotycznego w kontrolowanych dawkach zapobiegać śmierci z przedawkowania – nasi moraliści i na to patrzyli z rezerwą. Więc teraz ktoś miałby śmiało mówić na temat substancji psychoaktywnych – marihuany, LSD, amfetaminy czy grzybków halucynogennych – spokojnym tonem dzieciom i nastolatkom?

A jednak są odważni, którzy próbują to robić, najchętniej w internecie. W galimatiasie opinii, które w sieci przewijają się na temat substancji psychoaktywnych, rzeczy wartościowe wymieszane są ze szkodliwymi bzdurami, więc warto wspierać tych, którzy chcą wyręczać instytucje państwowe najlepiej jak potrafią. Wzorce muszą ściągać z zagranicy, gdyż u nas ich jeszcze nie ma.

Mestosław ma 28 lat, za sobą studia z zakresu europeistyki na Uniwersytecie Warszawskim i od roku prowadzi na YouTube kanał „Wiem co ćpiem”. Ponieważ jesienią stracił z tego powodu stałą pracę, a w ostatnie święta Bożego Narodzenia jego kanał na dwa tygodnie usunięto z sieci, woli nie ujawniać personaliów. – Ktoś na mnie doniósł i nagle okazało się, że to, co mówię o marihuanie lub grzybkach psylocybinowych, jest naruszeniem wytycznych dla społeczności YouTube.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną