Kurierzy z Indii

Hindus dowiezie
Hinduscy dostawcy jedzenia lubią Polskę bardziej niż Polacy. Którym mylą się z Arabami.
Od lewej: Munish i Aman. Hinduscy kurierzy, którzy spędzają większość dnia w pracy, mogą liczyć u nas na zarobek rzędu 3 tys. zł.
Leszek Zych/Polityka

Od lewej: Munish i Aman. Hinduscy kurierzy, którzy spędzają większość dnia w pracy, mogą liczyć u nas na zarobek rzędu 3 tys. zł.

Klimat w Polsce sprzyja izolacji, a nie integracji. Hindusów traktuje się jak Wietnamczyków, Ukraińców i przedstawicieli innych narodowości – udaje się, że ich nie ma, albo myli z kimś innym.
Franciszek Mazur/Agencja Gazeta

Klimat w Polsce sprzyja izolacji, a nie integracji. Hindusów traktuje się jak Wietnamczyków, Ukraińców i przedstawicieli innych narodowości – udaje się, że ich nie ma, albo myli z kimś innym.

Przybyli z Indii młodzi mężczyźni – bo to zwykle mężczyźni – w Polsce nie czują się samotni, czas spędzają głównie w swoim towarzystwie.
Mateusz Włodarczyk/Forum

Przybyli z Indii młodzi mężczyźni – bo to zwykle mężczyźni – w Polsce nie czują się samotni, czas spędzają głównie w swoim towarzystwie.

audio

AudioPolityka Jan Rojewski Aleksandra Żelazińska - Hindus dowiezie

Pędzą po stolicy na rowerach i skuterach, z zarzuconymi na plecy wielkimi pojemnikami z jedzeniem. A klientela jest coraz liczniejsza. Rodzimy sektor gastronomiczny zmienia się pod wpływem takich aplikacji i firm, jak Pyszne.pl czy PizzaPortal, a od przeszło roku także dzięki UberEATS, który działa globalnie, ale myśli lokalnie. Dlatego dostawcy w naszym kraju nie poruszają się, jak w USA, chevroletami, ale na dwóch kółkach. Albo miejską komunikacją.

Zmienia się gastronomia, ale i demografia, choć przepływ z Indii do Polski (kierunek bywa, rzecz jasna, i odwrotny) ma dłuższą tradycję niż zwyczaj zatrudniania Hindusów jako dostawców jedzenia.

Według danych Ministerstwa Pracy w 2017 r. o zezwolenie na wykonywanie pracy w Polsce wnioskowało 4604 Hindusów (wniosków z Pakistanu wpłynęło w tym czasie dziesięciokrotnie mniej), w tym 426 kobiet. 86 proc. wnioskujących otrzymało zezwolenia (dla porównania, w 2008 r. wydano raptem 733 zezwolenia). Wśród nich są studenci, biznesmeni czy restauratorzy. Już nie tylko ludzie zamożni, ale też ci aspirujący, z niższych klas, coraz więcej młodych. I ten trend raczej się utrzyma, bo polska populacja się zmniejsza, a indyjska wprost przeciwnie. – Indie nie nadążają za własną demografią i nie są w stanie zapewnić swoim obywatelom miejsc pracy, a często nawet dachu nad głową – tłumaczy Paulina Wilk, reporterka, autorka książki „Lalki w ogniu. Opowieści z Indii”. – Tymczasem młoda populacja jest ogromna i ciągle rośnie. Według danych ONZ w 2050 r. Indie będą najludniejszym krajem świata i strącą z podium Chiny. W latach 60. osiągną populacyjny szczyt, rzucając wyzwanie sobie i światu. Hindusi już teraz szukają innych miejsc do życia. Mobilność mają zresztą w krwiobiegu, tak jak tradycję emigrowania po lepszy los. Zupełnie jak Polacy.

Ziemia obiecana

Brijesh pochodzi z Ahmadabadu, położonej na zachodzie kraju siedmiomilionowej stolicy Gudźaratu, jednego z najbardziej uprzemysłowionych regionów Indii. Już jako przedsiębiorczy 18-latek założył firmę o wiele mówiącej nazwie „Happy Events”. Organizuje oprawę baby showers, czyli przyjęć dla przyszłych mam, ale też ślubów czy najbardziej egzotycznych z naszej perspektywy „nocy poślubnych”. Klimat takiej nocy tworzy się z pomocą fotografii młodej pary, pluszowych serc i świec. Brijesh z dumą prezentuje zdjęcia – faktycznie, jest klimat.

Interes na razie prowadzi się sam, bo Brijesh skończył w swoim mieście studia z biznesu i wyjechał do Polski. Dlaczego tu? Wyciąga kartkę. – To proste – tłumaczy i notuje. – Jeden złoty to 19 rupii, jeden funt szterling to 90 rupii. Wniosek: z zarobkami z Ahmadabadu łatwiej osiedlić się nad Wisłą niż Tamizą czy gdziekolwiek indziej.

Brijeshowi wtóruje 23-letni Aman z New Delhi: – Tu wszystko jest tanie w porównaniu z Australią. Australia od lat jest jednym z najpopularniejszych kierunków indyjskiej emigracji. W ciągu dekady liczba Hindusów na antypodach podwoiła się, a w 2016 r. stanowiła już 2 proc. tamtejszej ludności. Migranci z Indii celują też w Kanadę, USA, ostatnio szczególnie w Zjednoczone Emiraty Arabskie i kraje Zatoki Perskiej. No i w Polskę, mimo że nadal nie ma bezpośrednich lotów z New Delhi do Warszawy. – Chociaż z całej Unii Europejskiej i tak najbardziej kojarzą Wielką Brytanię, Francję i Niemcy, bo z nimi mają najlepsze relacje polityczno-ekonomiczne – tłumaczy prof. Agnieszka Kuszewska, badaczka Azji Południowej z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Indie są ogromnym krajem z drugą co do wielkości liczbą mieszkańców na świecie (1,3 mld; Pakistańczycy są szóści). Żeby się tam wybić, trzeba cały czas konkurować, ścigać się. Hindusi są przyzwyczajeni, że życie nie jest łatwe. Umieją sporo poświęcić, żeby skończyć w Polsce szkoły i się tutaj rozwijać.

Z opowieści Brijesha jasno zresztą wynika, że Polacy to malkontenci i przesadzają w swoim pesymizmie. – Macie drugą najszybciej rozwijającą się gospodarkę w Europie! – przekonuje. – Niczego tu nie brak, ludzie się bogacą. To dobry moment, żeby tutaj być. Hindusi wiedzą, że w zeszłym roku Polska zaliczyła rekord inwestycyjny, a PKB wzrosło najbardziej od 2008 r. Zarobki może nie rzucają na kolana, ale da się żyć.

Dogadać jako tako też się da. Pytany, czy miał trudne początki, Brijesh szeroko się uśmiecha: – Ależ skąd! Od razu po przyjeździe trafił do Ubera, jak wielu jego kolegów. – To jedna z niewielu firm, które nie wymagają znajomości polskiego. Poza tym mamy elastyczny czas pracy. Jedni pracują 12 godzin, inni 10, jeszcze inni cztery – opowiada Maulik, który też pochodzi z Ahmadabadu, ale z Brijeshem poznał się już w Warszawie. Do Polski trafił w marcu 2015 r. Najpierw pracował jako kucharz, potem już w Uberze.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną