Co mecz z Chile mówi o kondycji polskiej kadry przed mundialem
Mecz z Chile pokazał, że do mundialowej formy Polakom daleko, ale ponoć mamy być spokojni, bo nieprzekonująca gra jest wpisana w fazę przygotowań.
Mecz Polska – Chile zakończył się wynikiem 2 do 2.
Forum

Mecz Polska – Chile zakończył się wynikiem 2 do 2.

Towarzyski mecz z Chile zamknął przedmundialową symulację – przed kilkoma miesiącami Nigeria i Korea Południowa udawały Senegal i Japonię, a teraz Chile było Kolumbią. Wprawdzie trener gości Reinaldo Rueda oznajmił na przedmeczowej konferencji prasowej, że dziwi się trochę używanym przez selekcjonera Adama Nawałkę porównaniom jego reprezentacji akurat do Kolumbii, gdyż zdaniem trenera Ruedy oba zespoły łączy to, że wywodzą się z Ameryki Południowej – ale jeśli chodzi o styl gry, to raczej inna bajka.

Polska reprezentacja chce się wprawić w dobry humor

Nie ma to wszakże większego znaczenia, gdyż wartość poznawcza meczów sparingowych jest umiarkowana. Szkoda tylko, że wznoszący się na wyżyny operatywności działacze Polskiego Związku Piłki Nożnej nie zorganizowali teraz meczu z którymś z topowych europejskich zespołów, ewentualnie z odbywającym europejskie tournée jednym z uczestników mundialu, biorąc pod uwagę personalia wyglądającym na pewno poważniej niż rezerwowy skład Chile.

Poza tym PZPN woli organizować sparingi u siebie, gdyż idealnie wpisują się w schemat spokojnych, niezakłóconych podróżami przygotowań, w których gustuje Adam Nawałka, a poza tym na każdym takim meczu federacja grubo zarabia (w przypadku spotkań organizowanych na Stadionie Narodowym jest to jakieś półtora miliona złotych za mecz), nawet jeśli to mecz z Litwą, rywalem wybranym po to, by, jak można usłyszeć w kręgach reprezentacji, „sobie postrzelać” i wprawić się przed mundialem w dobry humor.

Czytaj także: Dlaczego polskie drużyny przegrywają mecze w Europie?

Braki techniczne nie do nadrobienia

Mecz z Chile miał więc z góry założone alibi: jeśli wygramy, nie ma się co podniecać, gdyż rywal wystawił drugi skład. A jeśli przegramy, też tragedii nie będzie, bo nasi są po wyczerpujących przygotowaniach w Arłamowie i mają prawo być zmęczeni. Czy jednak będąc już wypoczętymi i, jak to się mawia w piłkarskim żargonie, „po nabraniu świeżości” zaczną efektownie grać z pierwszej piłki albo będą biegać z piłką, nie patrząc pod nogi, tylko do kogo zagrać? Niestety nie. Braki techniczne to są, jeśli chodzi o reprezentantów Polski, błędy młodości, których już się nie nadrobi.

Polscy piłkarze zbyt przewidywalni dla rywali

Plan Nawałki jest skrojony pod umiarkowaną wirtuozerię jego podopiecznych. Mają grać uważnie w obronie, zacieśniać szyki, a po przejęciu piłki błyskawicznie uruchamiać szybkiego Grosickiego, ewentualnie Błaszczykowskiego, którzy podciągną do przodu i stworzą okazję Lewandowskiemu, któremu, jak widać, wiele nie trzeba, by strzelać gole palce lizać. Element nieprzewidywalności ma zapewniać Piotr Zieliński, który, jak nieustannie słyszymy, jest piłkarzem wybitnym, właściwie wirtuozem, lada chwila ma zostać sprzedany za ciężkie dziesiątki milionów euro, adekwatne do skali swojego talentu.

Małym drukiem dodaje się, że w Napoli jest raczej rezerwowym. Z Chile niestety nie błyszczał. Strzelił gola z ośmiu metrów do niemal pustej bramki, ale jeśli chodzi o napędzanie ataków, był nieobecny. Bez Zielińskiego, który wreszcie dorośnie do opowieści o swoim talencie, jesteśmy niestety zbyt przewidywalni. A przewidywalność w futbolu, a zwłaszcza na mundialu, nie jest premiowana.

Czytaj także: Jakie są szanse polskich piłkarzy na mundialu w Rosji

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną