Ludzie i style

Dni Nawałki policzone? Selekcjoner nie poczuwa się do błędów

Adam Nawałka twierdzi, że taktyka i ustawienie reprezentacji były odpowiednie. Adam Nawałka twierdzi, że taktyka i ustawienie reprezentacji były odpowiednie. Mateusz Włodarczyk / Forum
Adam Nawałka w dalszym ciągu utrzymuje, że przygotowania do dotychczasowych mundialowych klęsk były optymalne. Ta bezrefleksyjność może go kosztować posadę.

Już sam fakt, że kontrakt Adama Nawałki upływa po mundialu, stawia go na przegranej pozycji. Rozczarowanie klęską jest tak wielkie, że trzeba rzucić kogoś na żer. Zresztą Nawałka sam się o to prosi, apelując, by nie zgłaszać pretensji do piłkarzy, bo to on jest od początku do końca odpowiedzialny za mundialową porażkę. Z drugiej strony spycha winę na piłkarzy, mówiąc, że zabrakło im jakości. Bo taktyka i ustawienie były odpowiednie.

Czytaj także: Polska drużyna upokorzona w Kazaniu

Zmuszeni do ataku pozycyjnego

Refleksje, którymi trener jak do tej pory podzielił się publicznie, wskazują, że nie poczuwa się do błędów. Tymczasem sami piłkarze (Maciej Rybus, Kamil Glik, Michał Pazdan) na gorąco po meczu twierdzili, że nie bardzo potrafili się odnaleźć w zaproponowanej przez trenera Nawałkę taktyce. Przyzwyczajeni raczej do gry zachowawczej i ostrożnej, zostali zmuszeni do rozgrywania ataku pozycyjnego, czego niestety nie potrafią. I to nie okazało się teraz, z soboty na niedzielę.

Deficyt umiejętności technicznych pętał im nogi, nieporadne próby w ofensywie kończyły się stratami, po których trudno było się zorganizować w obronie. Jeśli w ogóle byli pewni siebie, po stracie pierwszego gola rozsypywali się psychicznie. Bo zdawali sobie sprawę, że teraz to już są na atak pozycyjni skazani. To oznaczało jeszcze większy stres, jeszcze większą nieporadność i jeszcze bardziej brzemienną w skutki dezorganizację. Efekt domina.

Czytaj także: Polska – Senegal. Taka brzydka katastrofa

Groźni ulubieńcy

Oczywiście nie jest winą Nawałki, że w niemal 40-milionowej populacji trudno znaleźć kilku piłkarzy mających pojęcie o szybkim, kreatywnym futbolu, niebojących się indywidualnych pojedynków. To, że w tak jałowej kulturze piłkarskiej udało się wyprodukować niewielkie grono zawodników zdolnych awansować na dwa duże turnieje, a na poprzednim nawet przebić się do ćwierćfinału, to i tak sukces. Ale na tym samym składzie trudno opierać się w nieskończoność. Piłkarze nie młodnieją, wielu z nich straciło ostatnio miejsce w klubach. A mimo to wciąż byli dla Nawałki pierwszym wyborem.

Samo to, że trener ma swoich ulubieńców, jest dość groźne, bo przeszkadza w trzeźwej ocenie konkurentów i zdrowej rywalizacji o miejsce w składzie. Słabe rozeznanie selekcjonera w aktualnym polskim potencjale futbolowym brutalnie i jednoznacznie zweryfikował rynek. Arkadiusz Reca, lewonożny obrońca (w polskiej rzeczywistości piłkarskiej zjawisko samo w sobie), w ogóle nie został przez sztab trenerski zauważony, a trafił właśnie do Atalanty Bergamo za 4 mln euro. Krzysztof Piątek i Damian Kądzior, odstrzeleni przez Nawałkę w początkowej fazie przygotowań, też zmienili kluby na lepsze.

Do miana zbawców reprezentacji im daleko, ale na pewno wzmocniliby konkurencję w składzie. Na pewno bardziej niż Sławomir Peszko, którego powołanie do grona reprezentacyjnej elity na mundialu to obraza dla kibicowskiego zdrowego rozsądku.

Czytaj także: Pięć najważniejszych pytań o mundial w Rosji

Co gorsze?

Z takim samym uporem, z jakim Nawałka bronił miejsca Peszki w reprezentacji, nazywając go wartościowym zawodnikiem zadaniowym (choć to pomocnik, najwyraźniej chodzi o zadania defensywne, bo do wsparcia miernej ofensywy w dotychczasowych meczach grupowych Peszko się zdaniem selekcjonera nie nadawał), teraz odmawia przyznania się do błędów. Albo faktycznie ich u siebie nie zauważa, albo nie potrafi ich przetrawić. Nie wiadomo, co gorsze.

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

56. Czy tzw. żołnierze wyklęci są powodem do dumy?

Rafał Wnuk
10.07.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną