Ludzie i style

Gotowanie jak komponowanie

O kuchni i rapie – rozmowa z raperem Vieniem

Vienio skraca dystans – i na zdjęciu, i w rozmowie. Vienio skraca dystans – i na zdjęciu, i w rozmowie. Maciej Szal
Raper Vienio opowiada o tym, co go wyprowadza z równowagi, a co pomaga tę równowagę przywrócić.
„Jeżeli rządzący nawiązują coraz swobodniej do przekonań skrajnej prawicy, to kreują świat, w którym odnajdują się właśnie młodzi, nabuzowani ludzie”.Maciej Szal „Jeżeli rządzący nawiązują coraz swobodniej do przekonań skrajnej prawicy, to kreują świat, w którym odnajdują się właśnie młodzi, nabuzowani ludzie”.

URSZULA SCHWARZENBERG-CZERNY: – Kilka lat temu w wywiadach oddzielałeś jeszcze problemy społeczne od rozgrywek parlamentarnych, cytowałeś nawet Kaczmarskiego: „polityka dla mnie to w krysztale pomyje”. Nadal nie interesujesz się polityką?
PIOTR VIENIO WIĘCŁAWSKI: – Trudno się, cholera, nie interesować. Rzeczywiście prawie całe życie byłem apolityczny i unikałem śledzenia poczynań władzy. Jednak to, co się teraz dzieje, jest dla mnie smutne i żenujące. Im jestem starszy, tym większą mam świadomość, że zmiany wprowadzane przez rządzących mają bezpośredni wpływ na moje i innych życie.

Obejmuje to stosunek do dzisiejszych działań policji?
Zawsze miałem zły stosunek do mundurowych, bo widziałem, jako dziecko, jak pałowali mojego tatę. A potem jako nastolatek, gdy zaczynałem w Moleście, ganiałem się na Ursynowie z dzielnicowymi i widziałem, jak oni na tysiąc pięćset sposobów przekraczają swoje kompetencje. Od pobicia na komisariacie za picie piwa czy palenie skrętów do tekstów w stylu: „wyjmij ręce z kieszeni, jak rozmawiasz z policją”. Dziś policja stosuje nadal uwłaczający zabieg spisywania. Miało to służyć pierwotnie wyłapywaniu „obywateli” poszukiwanych czy agresywnych, jednak do dziś działa jak narzędzie zastraszania młodych ludzi.

Chyba każdy został kiedyś spisany bez wyraźnego powodu, co wydaje się dziś interwencją rodem z PRL. W Polsce do dziś funkcjonuje również mroczna instytucja pomówienia. Raper Bonus został pomówiony anonimowo o handel narkotykami i teraz chcą mu wlepić 500 tys. zł kary. Każdy może każdego o coś oskarżyć, a w obecnej sytuacji, w której policja trzyma stronę ekipy rządzącej, ustawiającej pod siebie system sądowniczy, jest to wysoce prawdopodobne.

Dzisiaj policja szarpie agresywnie ludzi o innych niż partia rządząca poglądach politycznych, a nie reaguje na skandaliczne hasła narodowców. Widać, że policja jest dziś całkowicie podległa władzy. Zresztą zawsze tak było.

PiS twierdzi jednak, że nie rozmontowuje, tylko stabilizuje sytuację życiową, zwłaszcza młodych ludzi.
To też budzi moją frustrację i niepokój, bo ten kraj naprawdę jest jak autobus kierowany przez psychicznie chorą małpę. A ja, chcąc nie chcąc, siedzę w środku i na to patrzę, bo jako artysta jestem do Polski przybity. Nie mogę stąd wyjechać, a czuję się bezsilny i nie wiem, jak mam przeciwdziałać. Chodzę na protesty, wspieram organizacje pozarządowe, angażuję się we wszystkie kwestie, z którymi ludzie się do mnie zgłoszą i które uznam za warte poparcia. Nie wiem, co jeszcze mógłbym robić, bo mam świadomość, że są osoby, które lepiej nadają się do pisania publicystyki czy do tworzenia ruchów społecznych.

Nigdy nie sądziłem, że w tym kraju, który intronizuje Jezusa Chrystusa na króla Polski, będzie się rodził nacjonalizm, że usłyszę z ekranu telewizora i mediów społecznościowych antysemickie i ksenofobiczne hasła. A jeżeli rządzący nawiązują coraz swobodniej do przekonań skrajnej prawicy, to kreują świat, w którym odnajdują się właśnie młodzi, nabuzowani ludzie. Jak im się pozwoli na tę nienawiść, jak słyszą: maszeruj, kupuj te nacjonalistyczne ciuchy i Sieg heiluj, zrób ferment w społeczeństwie, to może zapomną o tym, że władza ich wy…uja, że nie mają perspektyw i mają tylko to 1500 zł miesięcznie. Nie dostaną mieszkania, nie zarobią nigdy na jakiś własny lokal, tylko nadal będą niewolnikami ekonomicznymi we własnym kraju. Dlatego tak mnie wk…wia, że działania socjalne, które PiS podejmuje, to jest zasłona dymna i kalkulacja. Obecna władza daje ludziom, którzy nigdy nie byli dla nikogo ważni, poczucie, że teraz ważni będą.

Milenialsi nie chcą, o czym sami pisaliśmy, angażować się politycznie.
Myślę, że młodych liberalnych zniechęca eskalacja chamstwa w polityce. Jak oni mają reagować, jak słyszą, że minister Błaszczak ubliża wykluczanemu środowisku, nazywając ludzi na paradzie równości sodomitami? Młodzi wyczuwają, że obecna polska polityka jest do tego stopnia obrzydliwa i absurdalna, wyczuwają to, nawet jeżeli, z racji młodego wieku, nie mają jeszcze wykrystalizowanych poglądów na sprawy obyczajowe czy społeczne. Taki Błaszczak, taka Krystyna Pawłowicz czy Stanisław Piotrowicz są ich pierwszym w życiu zetknięciem z polityką. Dlatego nie chcą mieć z tym do czynienia, zamykają się w grupach swoich znajomych, zajmują się realizacją własnych celów życiowych.

Co musiałoby się stać, żeby zmienili podejście?
Nie wiem, czy się obudzą i zorganizują. Nawet jeżeli wychodzą teraz zaprotestować, to widzą, że system działa już opresyjnie, że policja będzie ich spisywać. A władza, której podlega policja, będzie im do tego zarzucać, że to oni są agresywnymi ludźmi. Milenialsi mają świadomość, że mogą jeszcze podjąć decyzję o wyjeździe za granicę. Ja już nie mogę wyjechać i może dlatego patriotyzm staje się teraz domeną ludzi w moim wieku, może też trochę młodszych. Tylko, tak jak mówiłem, ja sam nie wiem, jak należałoby teraz organizować działania.

Pomimo bezsilności, o której mówisz, angażujesz się w wiele działań: koncertujesz, reżyserujesz klipy, grasz w serialach, robisz wywiady, prowadzisz warsztaty, skończyłeś nagrywać kolejną płytę i zacząłeś realizować nowy program podróżniczy…
Czyli teraz mam się wytłumaczyć z tego, że dużo w życiu robię?

Zastanawiam się tylko, czy dużo w tym wszystkim kalkulujesz.
Chyba nie, bo ja całe życie robię różne rzeczy, które lubię i poczytuję to sobie za sukces. Nie ulega wątpliwości, że moje podstawowe zadanie to wydawanie płyt i granie koncertów, i że takich cykli przeżyłem już powyżej piętnastu od wydania „Skandalu” [kultowa płyta Molesty sprzed 20 lat – przyp. red.]. Ale ponieważ znam te cykle od podszewki, to ja też czasem muszę od nich odpoczywać. Mogłabyś zapytać, dlaczego nie odpoczywam, leżąc na plaży, tylko muszę robić inne rzeczy i zarabiać przy okazji tę cholerną kasę? Nawet rozumiem, że to może ludzi irytować, że ja się pojawiam w tylu różnych miejscach i kontekstach, tylko że ja sam czuję, że jestem na dobrej ścieżce życiowej. No i zaangażowania innych ludzi nie oceniam.

Boisz się chociaż, czy się sprawdzisz, kiedy się zabierasz za coś nowego?
E, ja to wszystko robię na luzie. Mnie się nawet śnią nowe pomysły na działanie – tak doprecyzowane, jakbym był w kinie i film przygodowy oglądał.

Co robisz rano z takim snem?
Natychmiast opowiadam go mojej narzeczonej Orinie. Zdarza mi się, że pamiętam refren ze snu, z którego jestem zadowolony i buduję potem wokół niego całą piosenkę. Moja aktywność wzbudza dalsze aktywności, to jest jak z rzucaniem kamienia do wody i z powstającymi na niej kręgami. Ja po prostu nauczyłem się żyć z projektów i dlatego wytworzyłem sobie nad głową takiego kata, który pozwala mi każde nowe działanie zaplanować i doprowadzić do końca.

Ale nie zbudowałeś jednak swojej marki handlowej, choćby firmy odzieżowej, w przeciwieństwie do innych znanych raperów.
Nie była to świadoma decyzja, ale odkryłem, że najlepiej mi wychodzi działanie samemu. Przyzwyczaiłem się już do takiego życia, że nie wiem, co będzie w następnym miesiącu, a czasem mam tyle zadań w miesiącu, że nie wiem, w co ręce włożyć. Co mogę powiedzieć o kolegach, którzy pracują w biurach? Taka praca z ludźmi jest przyjemna, i można coś w niej zaplanować, ale oznacza też konieczność pójścia na kompromisy.

Jest jednak na twoim Instagramie takie zdjęcie z podpisem „Matka Boska Pieniężna”. Klęczysz na nim ze złożonymi dłońmi przed bankomatem.
To był żart, ale tak, do kasy trzeba mieć zdrowy stosunek. Mnie się włącza teraz myślenie w perspektywie dwudziestoletniej: jak mieć za co utrzymać swoją przyszłą rodzinę? Przecież nie będę miał również emerytury, bo jestem artystą i dla polskiego rządu jestem przezroczysty. Jak mam sobie z tym zacząć radzić? To wymaga od wszystkich raperów oszczędzania i przedsiębiorczości. Po szczytowym etapie kariery każdy będzie sobie po prostu gorzej radzić finansowo, dlatego na ogół raperzy przejmują się swoją sytuacją rodzinną, materialną i zdrowotną. Każdy stara się minimalizować ryzyko.

Mieszkasz teraz na Starym Mieście w Warszawie. Można się przyzwyczaić do tutejszej kakofonii dźwięków: dzwony, reklamy-jingle, przewodnicy wycieczek z megafonami?
Ja lubię miejski gwar. Tutaj dzwoni katedra, słychać muzyków grających w restauracji obok, a ponieważ nie jeżdżą samochody, to słychać też kopyta przy przejeżdżającej karocy. Przecież to romantyczne, że nie ma zgrzytów tramwajów na przystankach i nie ma hałaśliwych pubów, gdzie bas przechodzi przez ściany i nie da się spać.

A jaki masz dziś stosunek do Ursynowa? Tam zaczynała Molesta.
Romantyczny. Mam stamtąd tyle dobrych wspomnień z dzieciństwa: były wyprawy na złamaną wieżę czy kąpiele w baseniku na terenie Toru na Służewcu. Było siedzenie na Górce Ursynowskiej, skakanie na desce albo wyprawy na rowerze do Powsina z chłopakami z bloku. Jak budowali metro, to schodziliśmy do tuneli, żeby się temu przyglądać i rzucać wapnem. Marzy mi się, żeby jeszcze kiedyś wrócić na Ursynów. To najbardziej uprzywilejowana dzielnica Warszawy. Ma znakomitą infrastrukturę – metro jedzie teraz przez cały Ursynów do samego Centrum, a obok są przyjemne Wyścigi Konne i Las Kabacki.

Wśród dzieciaków w mojej podstawówce na Ursynowie mówiło się, że Molesta jest niebezpieczna, agresywna.
Wiesz, jak to jest – jako osiemnastoletni harpagan człowiek się ze wszystkim mierzy. Patrzy, gdzie tylko może wsadzić łapę i co się wtedy stanie. My często byliśmy zaczepni i wydaje mi się to naturalne, bo każdy chłopak w takim wieku próbuje, gdzie są granice i czy to mu pasuje, czy on taki jest. Nie neguję, że był taki okres, gdy byłem nieprzewidywalnym, agresywnym szczeniakiem. Tylko że potem odkryłem, że ja właściwie taki nie jestem i wtedy przeszkadzało mi już, że byłem tak postrzegany. Zresztą przyszedł też taki moment, że wszyscy w Moleście zrozumieliśmy, że jesteśmy artystami i że jedno z drugim po prostu nie koreluje. Ja nie zostałem dilerem ani przestępcą, ani też prawnikiem czy kierowcą autobusu, bo chciałem po prostu być całe życie raperem.

Czy wydarzenia z przeszłości wpływają na twoje dzisiejsze decyzje?
Nie, bo traktuję to jako coś, co minęło. Wtedy było fajnie i teraz też jest fajnie. Ja tak mam, że rzeczywiście potrafię do tego podejść bez sentymentu. Ponadto komentuję na bieżąco otaczający mnie świat. Uprawiam chyba taką publicystykę rapową.

Czy to się wiąże u ciebie z zainteresowaniem buddyzmem?
Chyba tak, bo filozofia buddyjska włącza większą uważność na to, co się dzieje w tym momencie z człowiekiem i ze światem. To zbiór wspaniałych instrukcji obsługi samego siebie oraz narzędzie do poszerzania świadomości i horyzontów. Ponadto uruchamia współczucie i tolerancję.

Filozofia pomaga wytłumaczyć sobie też zakończenie działalności Molesty? Włodi mówi, że nie nagraliście po latach nowej płyty, bo trudno było nawet ustalić, jak miałaby wyglądać. Że zabrakło chęci współdziałania.
Byłem rozgoryczony, bo była zapowiedź płyty, która nie wyszła. Nie chciałem, żeby to się za mną ciągnęło, więc po dwóch tygodniach wziąłem na siebie kolejną buddyjską opowieść: o tym, że z każdego bólu rodzi się jakiś nowy początek. Jestem pewien, że teraz jestem w odpowiednim miejscu w życiu, a o zakończeniu działalności Molesty mogę powiedzieć tyle, że jeśli chłopaki czują podobnie, to była to naturalna kolej rzeczy, i takie zakończenie jest o wiele zdrowsze niż funkcjonowanie toksycznie razem.

Kończysz teraz pracę nad nową płytą, nad „Twarzovą”.
Tak, ukaże się pod koniec października. Teraz myślę, że może mogłaby być ostrzejsza, może mogłem zaatakować dużo więcej aktualnych tematów społecznych. Ale równocześnie uznałem, że nie chcę stać się takim Kazikiem polskiego hip-hopu i wprowadzać do niego tak mocnej publicystyki krytycznej. Nie chcę tak po prostu odreagować, że jeśli mnie wk…ł swoim działaniem jakiś polityk, to ja go będę cisnął w piosence. Dlatego na „Twarzovej” pojawią się niepokojące wątki społeczne, ale wciąż będą też te bardziej osobiste czy poetyckie.

Chcesz wydanie tej płyty połączyć z zaangażowaniem w akcje społeczne?
Dla mnie taki czynnik, żeby komuś pomóc, choćby przez moją umiejętność gotowania, jest ważny i nie muszę tego zawsze łączyć z działalnością artystyczną. Po prostu: jeżeli ktoś się do mnie zgłosi i powie, że będziemy gotowali dla bezdomnych czy dla uchodźców albo będziemy prowadzili warsztaty dla dzieci z domów dziecka, to ja zawsze chętnie pomogę. Jeżeli są kolacje, gdzie zbierane są pieniądze na akcje charytatywne, to ja mogę być na nich kucharzem. Może nawet poproszę teraz w POLITYCE, by ludzie się do mnie zgłaszali z takimi kolejnymi akcjami? Z przyjemnością pomogę. Gotowanie jest zresztą dla mnie formą medytacji i odpoczynku. Jak idę na bazarek, to zastanawiam się, co to w ogóle jest deprecha? Bo jak ja widzę piękny kolor mięty, marchewek czy pomidorów, to mi się chce żyć na takiej Ziemi. Gatunki jedzenia są jak gatunki muzyczne. Można całe życie słuchać jazzu, ale dlaczego nie funk czy hip-hop? Jak człowiek lubi muzykę, to chce poznawać cały czas coś nowego. No i ja każdego dnia mam ochotę ugotować coś innego. A gotowanie to znów nic innego, jak komponowanie. To tak, jakby wziąć do ręki gitarę, zagrać kilka nutek i powstanie z tego jakaś melodia. Weźmy ten pomidor, weźmy jeszcze paprykę i czosnek – rach-ciach-ciach, robię z tego sos. I łączę wszystko oliwą.

Jesteś w trakcie kręcenia „COOLturystów”, serialu dokumentalnego podróżniczo-kulinarnego dla Travel Channel Polska.
W offowy i przyjemny sposób będę opowiadał o różnych miastach europejskich, wyszukuję w nich fajne nieznane miejsca z jedzeniem, rozmawiam z fajnymi, nieoczywistymi, młodymi ludźmi. Pokażę wielkie europejskie metropolie oczami człowieka zorientowanego na inną kulturę, lubiącego kluby i gwarne miejscówki. Szum miasta i pomalowane mury.

Nie mogę tylko uwierzyć, że – jak sam mówisz – jesz tak szybko jak Zdzisław Beksiński w „Ostatniej Rodzinie”.
Szybko jem, bo tak jak Beksiński lubię ostre azjatyckie jedzenie – a im krócej ono jest na języku, tym krócej piecze.

ROZMAWIAŁA URSZULA SCHWARZENBERG-CZERNY

***

Manifest normalsów

Zdrowe społeczeństwo funkcjonuje lepiej
Głosi komunikat wysyłany w eter
Tylko posłuszeństwo gwarantuje postęp
Na bok odstawić chorą jednostkę
Każde odstępstwo od norm i zasad
W obecnych czasach należy zgłaszać
Bo ludzka masa ma tylko pracować
Wszystkich wariatów trzeba eliminować
Po co to żyje – tylko marnuje powietrze
Generuje koszty, lepiej w pył ich zetrzeć
Bo podatki czyjeś oraz dochód z vatu
Państwo przeznacza na tych degeneratów
Trzeba ich utrzymać, leczyć w szpitalach
Zamiast surowo za inność karać oraz
Trzeba spisywać wszelkie sugestie
I raz na zawsze rozwiązać tą kwestię

Ja jestem ciałem ustawodawczym
Prewencyjno, sprawczo-naprawczym
Przeszkody stale z biurem doradczym
W trybie doraźnym zaraz rozpatrzę
Ja jestem system w układzie władczym
Tu zastanawiać się nie ma nad czym
Wystarczy równać do masy tłumu
Poświęcam jednostki dla dobra ogółu

Kolejny problem to są narkomani
Należy zbudować ośrodki dla nich
Bo przecież w ogóle nigdzie nie pracują
Szwendają się tacy i narkotyzują
Narko-Polacy kontra tajniacy
Inwigilacja i społeczny ostracyzm
System wypuści w ulice szperaczy
Znajdzie element i chipem oznaczy
Następnie zajmie się bezdomnymi
Bo człowiek nie czuje się swojo przy nich
Tylko koczuje otulony w szmatach
Żebrze, wydziela nieprzyjemny zapach
Wytłuc do zera, co system uwiera
Tu za porządki trzeba się zabierać
A pełne żołądki gwarantuje system
Tym co podpiszą lojalności listę

Ja jestem ciałem ustawodawczym…

Z płyty „Hore” z 2016 r.

***

Vienio – właśc. Piotr Więcławski (ur. 1977 r.) – polski raper, który zaczynał w latach 90. w składzie Molesty Ewenement. Z Pelsonem wydał trylogię „Autentyk”. Współpracował też m.in. z Wzgórzem Ya-Pa 3, O.S.T.R., Pezetem, Małolatem, Łoną, Fokusem, z JWP i z Sokołem, a także z Tomkiem Lipińskim, Andrzejem Smolikiem, Wojtkiem Mazolewskim, z Kapelą ze Wsi Warszawa i z Jamalem. Koncertował z grupą Izrael, a z Dezerterem, Apteką, Maleo i z Lechem Janerką współdziałał przy tworzeniu albumu „Profil pokoleń”. „Twarzova”, nowa solowa płyta artysty, ukaże się w październiku.

Polityka 36.2018 (3176) z dnia 04.09.2018; Ludzie i style; s. 70
Oryginalny tytuł tekstu: "Gotowanie jak komponowanie"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Kompozytorki wchodzą do gry

Kiedyś mieliśmy wśród kompozytorek pojedyncze przykłady spektakularnych karier. Ale najmłodsze pokolenie idzie całą ławą, co było widoczne na jesiennych festiwalach muzyki współczesnej.

Dorota Szwarcman
01.12.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną