Ludzie i style

Pomagają pomagać

William MacAskill o tym, jak skutecznie pomagać

Jedną z najbardziej skutecznych organizacji jest Against Malaria Foundation, która dystrybuuje moskitiery nasączone środkiem owadobójczym. Jedną z najbardziej skutecznych organizacji jest Against Malaria Foundation, która dystrybuuje moskitiery nasączone środkiem owadobójczym. Against Malaria Foundation
Wspierajmy najlepsze organizacje charytatywne, bo są tysiące razy skuteczniejsze od pozostałych – mówi William MacAskill z uniwersytetu w Oksfordzie, promotor idei skutecznego altruizmu.
„Malaria jest wciąż niedofinansowanym problemem, choć zajmują się nią wielkie fundacje i organy państwowe wielu krajów”.mrfiza/PantherMedia „Malaria jest wciąż niedofinansowanym problemem, choć zajmują się nią wielkie fundacje i organy państwowe wielu krajów”.
William MacAskillmateriały prasowe William MacAskill

MARIUSZ HERMA: – Czym jest „skuteczny altruizm”?
WILLIAM MACASKILL: – Opiera się na założeniu, że jeśli chcemy czynić dobro i pomagać innym, powinniśmy to robić możliwie efektywnie. Należy zatem dokładnie przeanalizować, jakie rozwiązania pozwolą nam najskuteczniej radzić sobie z palącymi problemami współczesnego świata. Decyzje w tej dziedzinie często podejmujemy na podstawie emocji, bez głębszej refleksji.

Uznając, że dobre intencje wystarczą?
A niestety tak nie jest. Po pierwsze, może się okazać, że nasze pieniądze zostaną zwyczajnie zmarnowane. A po drugie, nawet wśród organizacji wykonujących swoją pracę należycie widzimy ogromne rozbieżności pomiędzy skutecznością tych, którzy są „tylko” dobrzy, a tymi, którzy są najlepsi. Jest wiele osób, które chcą skutecznie pomagać innym, ale nie mają skąd czerpać praktycznych wskazówek. Postanowiliśmy im pomóc. Zanim jeszcze czynnie zająłem się rozwijaniem idei skutecznego altruizmu, przeprowadziłem pewne kalkulacje na własny użytek. Doszedłem do wniosku, że nawet jako pracownik naukowy będę w życiu zarabiał więcej, niż potrzebuję do szczęścia. Postanowiłem więc na cele charytatywne przekazywać wszystko, co zarobię powyżej pewnego poziomu – 26 tys. funtów rocznie. W perspektywie 40 lat pracy będzie to spora kwota. Dlatego – pomyślałem – lepiej dobrze się zastanowić, w czyje ręce te pieniądze mają trafiać, czy będą miały jakiś wpływ na rzeczywistość.

Czyli to w ten sposób 10 lat temu zaczął się pański pierwszy altruistyczny projekt Giving What We Can?
Tak, trochę z własnej potrzeby. Wraz z poznanym w Oksfordzie doktorem Tobym Ordem założyliśmy organizację non profit, zachęcającą do przekazywania przez całe życie 10 proc. swoich dochodów na cele charytatywne. Jak dotąd do naszej inicjatywy przyłączyło się kilka tysięcy osób. Oddane przez nich środki przekroczyły już 25 mln dol. A jeśli pozostaną wierni tej dziesięcinie przez całe życie, to w sumie przekażą na szczytne cele jakieś 1,5 mld dol.

I oprócz namawiania do dziesięciny wskazujecie jeszcze, komu te środki powierzyć?
W branżach nastawionych na zysk funkcjonuje pewien naturalny mechanizm selekcji. Kto nie zarabia, w końcu zniknie. W świecie non profit tak się nie dzieje. Istnieją skrajnie nieskuteczne organizacje charytatywne, która zarazem wybitnie radzą sobie z kwestowaniem i marketingiem. Osoby przekazujące im środki nie mają pojęcia, że ich pieniądze nie przynoszą większych efektów – podczas gdy ktoś inny zrobiłby tysiące razy więcej za tę samą kwotę. Co gorsza, nieraz trudno odróżnić jednych od drugich. I tutaj właśnie staramy się pomóc.

Jak wybieracie te najlepsze organizacje?
Jedno z podstawowych kryteriów dotyczy tego, jak bardzo możemy wydłużyć czyjeś życie i w jakim stopniu możemy poprawić jego jakość. Trochę jak w ekonomii. Szacujemy, jak nieszczęśliwe jest życie w określonych warunkach, np. gdy zachoruje się na malarię czy gruźlicę. Albo gdy żyje się w skrajnej biedzie. I liczymy, jak bardzo wskaźniki te poprawią się dzięki danym działaniom. Później mnożymy to przez liczbę osób, jakie z takiej pomocy skorzystają.

Tylko jak porównać dystrybucję leków z kopaniem studni czy wspieraniem edukacji?
Oczywiście niełatwo, ale ponieważ najlepsze organizacje potrafią być tysiące, a nawet setki tysięcy razy skuteczniejsze od pozostałych, to nawet przybliżone szacunki pozwalają nam je wskazać.

I kto jest wśród tych najlepszych?
Na przykład Against Malaria Foundation, która dystrybuuje moskitiery nasączone środkiem owadobójczym. Albo kilka organizacji, które skupiają się na walce z chorobami tropikalnymi, szczególnie pasożytniczymi. Z kolei GiveDirectly przekazuje pieniądze bezpośrednio rodzinom z Kenii czy Ugandy, które żyją w skrajnym ubóstwie. Coraz więcej wskazuje na to, że gotówka to bardziej efektywny sposób wspierania niż kupowanie żywności czy podręczników.

Wśród wyróżnionych inicjatyw jest także coś takiego jak Open Philanthropy Project.
Jego celem jest zapewnienie, by nowe technologie, które mogą przynieść ludzkości ogromne korzyści, ale również wyrządzić nam ogromne szkody, były wykorzystywane dla dobra ludzkości. Chodzi np. o najnowsze badania w dziedzinie biologii, w zakresie syntetyzowania patogenów. Może nam to kiedyś zapewnić ochronę przed wirusami, ale może także ułatwić tworzenie nowych. Albo sztuczna inteligencja – czy rozwiąże wiele palących problemów świata, czy też zagrozi naszemu istnieniu? Skuteczności działań na tym polu nie sposób zmierzyć, trzeba jednak brać pod uwagę, że mogą dotyczyć wielu pokoleń i miliardów ludzi w przyszłości.

Wspólnie z innym oksfordzkim znajomym Benem Toddem założył pan również organizację 80,000 Hours. Czym się zajmuje?
Jej nazwa wzięła się stąd, że przeciętnie masz do przepracowania w swojej karierze ok. 80 tys. godzin. Prowadzimy również pogłębione badania nad ścieżkami kariery umożliwiającymi najskuteczniejsze wspieranie innych i doradzamy, jaką drogę zawodową wybrać, by przez całe życie przyczyniać się do rozwiązywania problemów społecznych. Już kilka tysięcy osób z różnych części świata zdecydowało się skorzystać z naszych doświadczeń.

Jak te wybory wyglądają w praktyce?
Wiele osób zakłada, że na pewno doradzimy im zaangażowanie się w działania charytatywne. A to może być rozwijanie badań naukowych albo praca w sektorze publicznym – w każdym rządzie przydaliby się kompetentni ludzie. Albo biznes – jeśli cię do niego ciągnie. Bo może znajdziesz świetnie płatną posadę w banku, a część zarobionych pieniędzy przekażesz na szczytne cele, w ten sposób opłacając pracę kogoś, kto lepiej sprawdzi się w sektorze non profit. Znam osoby, które kilka lat temu tak właśnie zrobiły i dziś przekazują organizacjom charytatywnym miliony dolarów.

Trzecim elementem pańskiej układanki są Fundusze Efektywnego Altruizmu, do których każdy może przystąpić online. Na czym polegają?
Effective Altruism Funds to fundusze zarządzane przez specjalistów zajmujących się przyznawaniem dotacji w obszarach, które obecnie uważamy za kluczowe – zdrowie i rozwój na świecie, dobrostan zwierząt hodowlanych, problemy odległej przyszłości oraz rozwijanie ruchu skutecznego altruizmu. Fundusze to propozycja dla tych, którzy chcą wspierać naprawdę skuteczne organizacje, ale nie są pewni, które wybrać. Każdym funduszem zarządza ekspert o wieloletnim doświadczeniu w udzielaniu wsparcia w danym obszarze. Osoby te lepiej niż ktokolwiek inny są w stanie stwierdzić, jak najefektywniej spożytkować pieniądze. Poza tym suma darowizn wielu osób może zdziałać więcej niż indywidualny darczyńca. Fundusze są ponadto bardziej elastyczne niż wielkie fundacje, mogą zatem szybciej reagować na zmieniające się potrzeby.

Skuteczni altruiści zwykle przekazują około 10 proc. swoich dochodów na cele charytatywne. Dlaczego właśnie tyle?
Ta decyzja jest sprawą całkowicie indywidualną. Większość przeciętnie zarabiających w krajach rozwiniętych jest w stanie bez większych problemów udźwignąć obciążenie w wysokości 10 proc. dochodów. Każdy powinien jednak dostosować kwotę wsparcia do swojej aktualnej sytuacji życiowej, na którą składają się wysokość dochodu, liczba osób na utrzymaniu oraz inne zobowiązania finansowe, którym należy dać pierwszeństwo.

Osoby wyjątkowo zamożne mogą, moim zdaniem, przekazywać nawet więcej niż 10 proc. Jeśli natomiast ktoś wychowuje kilkoro dzieci, jest zadłużony i nie ma oszczędności, wówczas proponowałbym, by przekazywał mniej lub chwilowo w ogóle zrezygnował z pomagania – i skupił się w pierwszej kolejności na ustabilizowaniu własnej sytuacji finansowej. Wspomniane przeze mnie 26 tys. funtów rocznie wystarcza mi w Wielkiej Brytanii do wygodnego życia. Nie mam jednak rodziny i pewnie zweryfikowałbym tę liczbę, gdybym np. został ojcem.

Pomoc charytatywna kojarzy się z odruchem serca. Pana podejście jest bardzo racjonalne, a cele odległe. Jak rozmawia pan z osobami, które potrzebują emocjonalnej łączności ze sprawą, którą wspierają? I wolą np. pomóc konkretnej osobie z sąsiedztwa.
Zdaję sobie sprawę z tego, że naukowe analizowanie skutków filantropii może niektórym wydać się zimne i oderwane od życia. Tłumaczę wówczas jednak, że wielu skutecznych altruistów odczuwa tę samą emocjonalną potrzebę niesienia pomocy ludziom żyjącym w odległych zakątkach świata, jaką inni mogą odczuwać względem sąsiadów będących w trudnej sytuacji. Gdy pomyślę o milionie dzieci, które co roku umierają na malarię, nie dożywszy pięciu lat, a którym mogę pomóc, odczuwam silne emocje. Myślę, że skuteczny altruizm bywa niesłusznie postrzegany jako wyzuty z uczuć. Tymczasem większość osób, które wybrały tę drogę, ma głęboką potrzebę uśmierzania cierpienia, które dotyka przecież także mieszkańców odległych krajów, zwierzęta, a nawet przyszłe pokolenia.

Tylko czy tak wielkimi problemami nie zajmują się już wielcy gracze, jak ONZ czy Bill Gates? Czy moje pieniądze mają tu jakiekolwiek znaczenie?
Malaria jest wciąż niedofinansowanym problemem, choć zajmują się nią wielkie fundacje i organy państwowe wielu krajów. Aby ochronić wszystkich przed malarią, a docelowo całkowicie zwalczyć chorobę, potrzeba olbrzymich pieniędzy, a więc każdy dodatkowy wkład się przyda. Organizacja GiveWell szacuje, że sama dystrybucja wspomnianych moskitier, tak aby dotarły do wszystkich potrzebujących, w ciągu najbliższych kilku lat pochłonie 2,75 mld dol. Wielkie organizacje, takie jak fundacja Gatesów, oraz rządy państwowe są w stanie zapewnić 2,1 mld. Wciąż brakuje zatem 640 mln, które trzeba skądś pozyskać.

Tyle że w moim mieście też wiele dzieci żyje w niedostatku. Przekazując nawet kilkadziesiąt złotych, mogę im realnie pomóc.
Oczywiście zgadzam się, że w krajach bardziej rozwiniętych również żyją ludzie bardzo ubodzy. Mają jednak dostęp do nieporównywalnie wyższej jakości usług publicznych niż mieszkańcy najbiedniejszych krajów świata, gdzie rząd zazwyczaj nie zapewnia niczego, a ludzie muszą przeżyć za mniej niż 2 dol. dziennie. W tego typu kwestiach każdy kompromis powoduje dyskomfort. Jednak mieszkańcy najbiedniejszych krajów świata w równym stopniu zasługują na pomoc, co osoby potrzebujące z krajów bogatszych. Jeśli zatem możemy znacznie poprawić sytuację ludzi żyjących w gorszych warunkach, dlaczego tego nie zrobić? Nie chcę bagatelizować niczyjego cierpienia, ale statystycznie osoby zaliczane do ubogich w USA często i tak należą do 10–15 proc. najbogatszych ludzi świata.

ROZMAWIAŁ MARIUSZ HERMA

***

Najbardziej „skuteczne” cele pomocy wg GiveWell oraz Giving What We Can

• Walka z malarią (m.in. dystrybucja moskitier nasączonych środkiem owadobójczym)

• Zapobieganie i leczenie chorób pasożytniczych

• Suplementacja witaminy A (zapobieganie ślepocie i wadom wzroku)

• Sezonowe mikropożyczki dla rolników, m.in. w Bangladeszu (aby dotrwali do zbiorów)

• Bezpośrednie „mobilne” przelewy dla najuboższych w Kenii i Ugandzie

***

William MacAskill – ur. 1987 r., wykładowca filozofii na Uniwersytecie Oksfordzkim, założyciel Centrum Efektywnego Altruizmu na tej uczelni, autor książek „Doing Good Better: Effective Altruism” oraz „Radical New Way to Make a Difference”.

Polityka 41.2018 (3181) z dnia 09.10.2018; Ludzie i style; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Pomagają pomagać"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Uroda przynosi w życiu profity. Ale nie jest źródłem szczęścia

Już trzymiesięczne niemowlęta przyglądają się ładnym twarzom istotnie dłużej niż nieładnym. I niezależnie od wieku, płci i rasy pochylającej się nad nimi osoby.

Grzegorz Gustaw
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną