Tenis: koniec czasów wielkich mistrzów

Gem, set, mecz i płacz
Niech nikogo nie zwiedzie australijski finał Djokovic-Nadal. W męskim tenisie kończy się świat, jaki oglądaliśmy przez półtorej dekady.
Roger Federer
Dita Alangkara/AP Photo/EAST NEWS

Roger Federer

Na początku roku gnębi nas 10 godzin różnicy między Polską a Melbourne, w połowie roku życie utrudniają szefowie („przełącz na wiadomości”), we wrześniu wraca problem ze strefami czasowymi – my, wierni fani tenisa, nie mamy łatwego życia. W zamian za te trudy dostajemy jednak aż cztery dwutygodniowe święta: Australian Open, Roland Garros, Wimbledon i US Open.

Nie ma więc co narzekać, zwłaszcza że dane nam jest oglądać trzech graczy już dziś umieszczanych na samej górze listy najwybitniejszych w historii (na Zachodzie zaczęła się właśnie kolejna odsłona dyskusji o tym, kto zasługuje na tytuł GOAT – Greatest Of All Time, znów bez jednoznacznych wniosków).

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj