Ludzie i style

Jeden ciągnie drugiego

Świetna passa polskich tenisistów. Może młodzi uwierzyli w siebie

Kamil Majchrzak Kamil Majchrzak Wojciech Kubik / EAST NEWS
Świetna passa polskich tenisistów. Może młodzi uwierzyli w siebie, może sukcesy poprzedników ich zdopingowały, mamy piękną atmosferę wokół tenisa – wylicza Wojciech Fibak, niegdyś jedyna gwiazda tej dyscypliny w Polsce.
Iga ŚwiątekAndrzej Szkocki/Polska Press/EAST NEWS Iga Świątek

DANIEL PASSENT: – Góra z górą się nie zejdzie...
WOJCIECH FIBAK: – A Fibak z Passentem zawsze.

Kiedy dowiedziałem się, że mam robić rozmowę o ostatnich sukcesach polskiego tenisa, żeby odświeżyć sobie pamięć, sięgnąłem po naszą książkę „Moja gra”. Ukazała się prawie 40 lat temu. Otworzyłem w przypadkowym miejscu (s. 273), a tam na fotografii Fibak z młodym Donaldem Trumpem. Wtedy obaj byliście prostymi milionerami. Wiesz, że Donald z Melanią przylatują do Warszawy?
Wiem, ale mnie wtedy nie będzie. Oczywiście poznałem Trumpa, bo tenis otwiera wszystkie drzwi.

Trump gra w tenisa?
Tak, to sportowiec. Poznałem go przez tenisa. Podobnie jak ja przychodził regularnie na US Open, gdzie miał wykupioną lożę na kilkadziesiąt miejsc. Tam się poznaliśmy. Byliśmy też sąsiadami w Greenwich pod Nowym Jorkiem. Czasami zabierał nas wszystkich, razem z dziećmi, na Florydę. Tam graliśmy debla, ja z Mikiem Milkenem, słynnym i kontrowersyjnym biznesmenem (skazany za oszustwa finansowe w 1989 r.). Trump zwoływał widzów: „Najlepszy w biznesie Mike Milken i najlepszy w tenisie Wojtek Fibak”.

Kiedyś wracaliśmy samolotem z Tonym Bennettem i Dianą Ross. W samolocie Trumpa wisiał duży obraz Renoira. Tony Bennett zwrócił się w naszą stronę: „Czy to możliwe? Czy to oryginał?”. A Donald na to: „Zapytaj Wojtka, jeżeli ktoś ma wiedzieć, to on”. A do mnie: „Powiedz mu, powiedz”. Więc ja zaczynam kluczyć, bo to była podróbka, mówię, że to wielki malarz, pięknie malował. A Donald od razu do Bennetta: „Widzisz, widzisz, mówiłem ci!”. On ma taki sposób mówienia, że każdego promuje, wychwala, ale nie jest w tym lojalny. Teraz każdą wypowiedź zaczyna od krytyki Obamy, tak jak u nas premier.

Polityka 36.2019 (3226) z dnia 03.09.2019; Ludzie i style; s. 76
Oryginalny tytuł tekstu: "Jeden ciągnie drugiego"
Reklama