Ludzie i style

Mała Borussia

Mała Borussia w Goczałkowicach-Zdroju

Łukasz Piszczek Łukasz Piszczek Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Pod patronatem Łukasza Piszczka ruszył eksperyment w polskim mikrofutbolu. Dobrych wzorców użycza jego klub Borussia Dortmund.
Zajęcia z młodymi zawodnikami Akademii Piłkarskiej Łukasza Piszczka w Goczałkowicach Zdroju.materiały prasowe Zajęcia z młodymi zawodnikami Akademii Piłkarskiej Łukasza Piszczka w Goczałkowicach Zdroju.

Łukasz Piszczek, żywa legenda Borussii Dortmund, wybierany do jej jedenastki wszech czasów, podpisał niedawno z klubem nowy kontrakt. Ale na krótko – do połowy 2020 r. Z jego perspektywy (34 lata) widać już koniec kariery. Jako piłkarski emeryt, wyposażony w posag zgromadzony podczas niemal 10-letniej gry w Borussii, mógłby do końca swoich dni odcinać kupony. Ale wyznaczył sobie ambitny cel: sprawdzić na polskim gruncie know-how Borussii.

Firmowany przez niego projekt ma dowieść, że na starcie przygody z piłką wszystkie dzieci, niezależnie od narodowości, są równe i mają takie same szanse. Różnice sprowadzają się do metod szkolenia, a jeszcze bardziej do ich implementacji. „Sprawdzam” – można będzie powiedzieć za mniej więcej dekadę.

Uzdrowisko, solanki i standardy Borussii

Szkolenie metodą kopiuj-wklej realizowane jest w Goczałkowicach-Zdroju, rodzinnej miejscowości Piszczka. Zaczynał kopać piłkę w tamtejszym LKS pod okiem ojca Kazimierza, który też najpierw tam grał, potem został wiceprezesem klubu i jest nim do dziś, chucha i dmucha na lokalny futbol, IV-ligowy, bez wielkich aspiracji. Chociaż przykład Łukasza, który do Goczałkowic-Zdroju zagląda często i chętnie, na wyobraźnię działa. Skacząc w kosmos, miał niewiele przystanków po drodze: Gwarek Zabrze, Hertha Berlin, chwilowe twarde lądowanie w Zagłębiu Lubin (dał się tam wciągnąć w korupcyjne tryby; gdy sprawa wyszła na jaw, dobrowolnie poddał się karze), następnie znów Hertha i wreszcie Borussia, gdzie na dobre przekwalifikowano go z napastnika na prawego obrońcę.

Klub LKS ma siedzibę obok parku zdrojowego – Goczałkowice słyną z uzdrowiska, solankowe pokłady odkryto tu w połowie XIX w. Do niedawna było tu jedno boisko przytulone do nasypu kolejowego, utrzymywane w stanie jakiej takiej przyzwoitości, oraz zgrzebny budynek klubowy, w kolorze bladej pistacji, mający skąpe informacje na temat swojego sportowo-kulturalnego przeznaczenia.

Polityka 40.2019 (3230) z dnia 01.10.2019; Ludzie i Style; s. 74
Oryginalny tytuł tekstu: "Mała Borussia"
Reklama