Ludzie i style

Tokio 2020. Medali jak na lekarstwo. Gdzie mamy jeszcze szanse?

Igrzyska Olimpijskie w Tokio 2020. Szanse na medal mają m.in. polscy siatkarze. Na zdjęciu trener Vital Heynen i atakujący Bartosz Kurek Igrzyska Olimpijskie w Tokio 2020. Szanse na medal mają m.in. polscy siatkarze. Na zdjęciu trener Vital Heynen i atakujący Bartosz Kurek Valentyn Ogirenko / Forum
Jak długo można się cieszyć z dwóch medali polskiej reprezentacji na igrzyskach w Tokio 2020? Dość długo. Robi się coraz bardziej nerwowo, gdy patrzymy na medalową klasyfikację.

Blisko medalowej strefy są siatkarze, którzy po wpadce z Iranem na samym początku pokonują w coraz lepszym stylu kolejne przeszkody. Teraz czeka ich ćwierćfinał, a tego etapu od kilku igrzysk nie mogli pokonać. Nie ma co zawracać sobie głowy żadnymi klątwami. Są podstawy, by wierzyć w sukces w starciu z Francuzami, a później w dwa kolejne, co oznaczałoby zapowiadane przez Vitala Heynena i jego mistrzów świata złoto.

Igrzyska Olimpijskie w Tokio 2020. Szanse w młocie i oszczepie

Na papierze najwięcej szans mamy ciągle w lekkiej atletyce, ale trudno mówić o pewniakach. Nasza największa mistrzyni Anita Włodarczyk z każdym tygodniem jest bliżej swojej najlepszej formy. Eliminacje przeszła w pięknym stylu, ale w finale trzeba będzie rzucić młotem dalej, żeby myśleć o kolejnym mistrzostwie. Przy sprzyjających wiatrach o wysokie lokaty mogą powalczyć dwie inne Polki, szczególnie Malwina Kopron, ale także Joanna Fiodorow.

W młocie mężczyzn pierwsza dobra wiadomość już dotarła. Etatowy mistrz świata Paweł Fajdek przebrnął wreszcie przez olimpijskie eliminacje (w Londynie i Rio się nie udawało). Przebrnął to chyba właściwe określenie, bo formą nie błysnął. Dalej podobno ma być z górki. Gdyby typować medalistów, to kto wie, czy więcej nie należałoby postawić na Wojciecha Nowickiego (w Rio brąz). Może jest mniej błyskotliwy, ale regularny na bardzo wysokim poziomie.

Oszczepniczka Maria Andrejczyk po błysku wielkiego talentu w Rio de Janeiro i o centymetry przegranym medalu miała w następnych sezonach zawojować świat. Zdrowie nie pozwoliło na to aż do wiosny tego roku i imponującego rekordu Polski – 71,40 m. I wtedy znów zaczęły się kłopoty ze zdrowiem. Teraz dochodzą dobre wiadomości, oby sprawdziły się na rzutni.

Jeśli patrzy się na tabele tegorocznych wyników, to na podium w tej samej konkurencji mężczyzn może też liczyć Marcin Krukowski – pod warunkiem że powtórzy rzut w okolice 90. m. Za to kulomioci Michał Haratyk i szczególnie Konrad Bukowiecki nie są w wielkiej dyspozycji i nadzieje trzeba będzie chyba odłożyć na kiedy indziej. Tyczkarz Piotr Lisek też nie pokazał wielkiej formy przed wyjazdem do Japonii, ale kto wie, może dyspozycja wróci w najważniejszym momencie.

Czytaj też: Igrzyska inne niż wszystkie. Ile medali przywiezie polska ekipa?

Igrzyska Olimpijskie w Tokio 2020. W pogoni za 11 medalami

Dla Patryka Dobka awans do finału w biegu na 800 m to już znaczące osiągnięcie. Miejsce w pierwszej trójce byłoby sensacją. Być może Marcin Lewandowski znany z braku kompleksów wzniesie się na szczyt swoich możliwości w biegu na 1500 m. Jednak najwięcej szans na wielki wynik mamy chyba w kobiecej sztafecie 4 x 400 m. Apetyty na pewno zostały dodatkowo zaostrzone przez udział całej czwórki w złotej sztafecie mieszanej.

Można jeszcze liczyć na kajakarki i kajakarzy, szczególnie na wicemistrzynię olimpijską sprzed pięciu lat Martę Walczykiewicz. O brązie może marzyć zapaśnik Tadeusz Michalik. Oby w ostatnich wyścigach nie przegrały medalu żeglarki w klasie 470 Jolanta Ogar-Hill i Agnieszka Skrzypulec. Nie można wykluczyć jeszcze jakichś miłych niespodzianek, ale na razie takich nie było.

W Atenach – 10 medali, w Pekinie, Londynie i Rio de Janeiro po 11. Dzisiaj wydaje się, że będą kłopoty z takim dorobkiem, a przed zapaleniem znicza olimpijskiego wydawało się, że to plan minimum.

Czytaj też: Srebrne wioślarki w Tokio

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Robert Biedroń i Krzysztof Śmiszek: duet lewicy na eksport? Aż tak różowo nie jest

Grający teraz głównie na siebie i swego partnera Robert Biedroń coraz bardziej ciąży swojej formacji. I choć na lewicy mówi się o kolejnym projekcie zjednoczeniowym, stanie się to zapewne bez Biedronia i Śmiszka, którzy ponoć mają inne plany na życie.

Rafał Kalukin
17.05.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną