Ludzie i style

Twarzowa rzecz

Twarzowa rzecz. Kosmetyczne maski LED robią furorę

Lampy LED trafiły do kosmetyki okrężną drogą, bo przez kosmos – dzięki NASA. Lampy LED trafiły do kosmetyki okrężną drogą, bo przez kosmos – dzięki NASA. Getty Images
Leżąc w niej (czy raczej pod nią), wyglądamy jak kosmici, ale uroda zawsze wymagała poświęceń, chociaż tutaj przede wszystkim finansowych.

Maski LED to hit z kosmosu, który może być kosmicznym wydatkiem. Gdyby to był kącik porad kosmetycznych, pewnie wypadałoby zacząć ten tekst od informacji, że na punkcie masek do twarzy LED oszalały Victoria Beckham, Jessica Alba, Kate Hudson oraz mnóstwo urodowych influencerek. Tymczasem przejdźmy do konkretów – są to przedmioty do pielęgnacji skóry twarzy, wykorzystujące fale świetlne o różnej długości. Niebieskie, żółte, czerwone: co kolor, to zastosowanie. Dzięki masce LED ubywać ma nam tego, czego mamy za dużo (np. zmarszczek), i przybywać tego, co deficytowe (np. kolagenu).

Leżąc w niej (czy raczej pod nią), wyglądamy jak kosmici, ale uroda zawsze wymagała poświęceń, chociaż tutaj przede wszystkim finansowych – najtańsza maska kosztuje kilkaset złotych, najdroższa zaś kilka tysięcy. Kiedy już odchudzimy portfel, zabiegi nie wymagają od nas wiele więcej wysiłku, inaczej niż poprzednie twarzowe hity. Na masaż kobido trzeba było dojechać i poddać się ćwiczeniu mięśni – biernemu, ale zawsze. Kwarcowy czy jadeitowy roller do twarzy wymagał aktywnego masowania cery i to jeszcze w konkretnym porządku. Azjatyckie maseczki płachtowe? Najpierw obciążały głowę, bo trzeba było wybrać jedną spośród dziesiątek wariantów, a potem ekosumienie, gdy po jednym użyciu trzeba ją było wyrzucić do śmieci (odpady zmieszane).

A taką maskę LED według producentów można stosować codziennie o dowolnej porze i nie da się światła przedawkować. Informacja jest zapewne trochę dezorientująca dla tych, którym od dziecka magazyny kolorowe i kosmetolodzy wtłaczali do głów, że twarz za wszelką cenę trzeba chronić przed słońcem, promieniowaniem UV i że krem z filtrem ochronnym 50 SPF to absolutne minimum. Czyżby o to chodziło nauczycielom fizyki, gdy wyjaśniali dwoistą naturę światła słonecznego?

Polityka 23.2023 (3416) z dnia 30.05.2023; Ludzie i Style; s. 93
Oryginalny tytuł tekstu: "Twarzowa rzecz"
Reklama