Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Ludzie i style

Wielka nieobecna

Chorwacja słynie z win. Skoro jest tak pięknie, to dlaczego nic o tym w Polsce nie wiemy?

To dziwne, ale Chorwacja produkuje mało wina – mniej niż np. Czechy albo Urugwaj. To dziwne, ale Chorwacja produkuje mało wina – mniej niż np. Czechy albo Urugwaj. Shutterstock
Znamy, lubimy, a jakoś nie potrafimy docenić. A szkoda, bo Chorwacja to nie tylko piękne plaże, ale też jakościowe wino. Dlaczego zatem chorwackich win trafia do nas tyle, co kot napłakał?

Jest taki kraj podobny do Polski. Leży w zasięgu jazdy samochodem, co milion z nas chętnie wykorzystuje każdego roku, spędzając tam udane wakacje. Język jest bardzo podobny, wsie i miasta wyglądają niemal identycznie. Kuchnia też; w wielu regionach na talerzu pojawiają się ziemniaki, kasza, wieprzowina, karp i kiszona kapusta. No i robią tam fantastyczne wina.

Ten kraj to Chorwacja. Jej cztery regiony leżą na idealnej dla wina szerokości geograficznej, nie brakuje mniejszych lub większych gór, które zawsze sprzyjają jakości. Przez tysiąclecia Chorwacja była kolonizowana przez ludy w winie rozmiłowane: Greków, Rzymian, Wenecjan, Austriaków. Ci ostatni zostawili najtrwalszą pamiątkę w postaci swoich odmian winorośli, z których graševina (w ojczyźnie zwana welschrieslingiem) pozostaje najpopularniejszym rodzajem wina w Chorwacji – typowo środkowoeuropejskie, mocne, gęste, charakterne, pieprzne, idealne do stołu.

Graševina to królowa Chorwacji kontynentalnej, natomiast Polki i Polacy oczywiście pielgrzymują tam dla błękitnego morza. Do wyboru są Istria i Dalmacja. Ta pierwsza, leżąca najbliżej Polski, to półwysep, gdzie od stuleci silne są wpływy włoskie, architektura nadmorskich miasteczek jest bardzo wenecka. Tutaj rządzi biała malvazija, białe wino pachnące mandarynkami, wiosennymi kwiatami, a w smaku wyraźnie słone. W pierwszym łyku jest to trochę zaskakujące, ale gdy się nią popija owoce morza, wszystko do siebie pasuje idealnie. Na Istrii dostaniemy też lokalne wina czerwone, z których gwiazdą jest jagodowy, nieco szorstki teran – idealny do dziczyzny, bo z dala od wybrzeża, w zielonych wioskach, gdzie winnic jest najwięcej, ryb już się nie je, rządzą za to szynka i trufle.

Czytaj też:

Polityka 12.2026 (3556) z dnia 17.03.2026; Ludzie i Style; s. 97
Oryginalny tytuł tekstu: "Wielka nieobecna"
Reklama