Pisanki jak malowane
Pisanki jak malowane. Co region, to inny wzór i metoda zdobienia. „Nawet dzieci się uczą”
Jadwiga Niedźwiedzka z Kadzidła na Kurpiach batik ma po babci. Pewnie trzyma wąski patyczek z metalowym łebkiem wbitym na końcu. Pisanki wymagają dokładności, dużych pokładów cierpliwości i skupienia. – Na Kurpiach do tradycji przykłada się szczególną wagę, dlatego umiejętność zdobienia pisanek jest tutaj na porządku dziennym i uczą się jej już dzieci – opowiada, nie przerywając pracy. Sama tę sztukę przekazała córce i pięciorgu wnucząt. Pisanki z tego regionu są najczęściej dwukolorowe. Na jednolitym tle: czerwonym, czarnym, niebieskim lub zielonym, znajduje się biały wzór. Pani Jadwiga najpierw nakłada wzór gorącym woskiem za pomocą batiku, a później barwi jajka w specjalnych farbach. Robi to z mistrzowską dokładnością. – W końcu jestem nauczycielką matematyki – śmieje się.
Ręczne zdobienie pisanek to ciągle żywa tradycja w całej Polsce. Powstają często gdzieś na uboczu wielkich miast, z dala od social mediów, w zaciszu wiejskich domów. – To nieodłączny element polskiej sztuki ludowej. Połączenie pasji, wiedzy i umiejętności przekazywane od pokoleń – mówi Ewa Skowysz-Mucha. W jej podlaskiej rodzinie w Lipsku nad Biebrzą pisanki wykonuje się od ponad 200 lat. Zafascynowana tą tradycją zainicjowała powstanie Muzeum Lipskiej Pisanki. W drewnianym budynku, przed którym stoi trzymetrowa pisanka, zgromadziła zbiory z całej Polski. – Co region, to inny wzór i metoda zdobienia. Kaszubskie, łowickie, opolskie, lipskie, kurpiowskie... Ażurowe, oklejanki, zdobione pszczelim woskiem, drapane. Barwione w łupinach cebuli, korze dębu, płatkach chabrów. Chociaż obecnie często używa się farb przemysłowych – wylicza. Za swoją działalność w 2024 r. otrzymała nagrodę im. Oskara Kolberga.
Czytaj też: