Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Ludzie i style

Prawdziwy koniec świata

Georgia Południowa: prawdziwy koniec świata. Samoloty tu nawet nie lądują

Pingwiny królewskie Pingwiny królewskie Monika Witkowska
Georgia Południowa to jedna z najbardziej odizolowanych od cywilizacji wysp na świecie. Turystów przyciąga unikatowa, niespotykana nigdzie indziej przyroda.

Nie lądują tu samoloty. Na Georgię Południową można dopłynąć tylko tak jak ja, na małym, 13-metrowym jachcie, albo – w sezonie – wycieczkowcem. Stolicą tej oblanej wodami południowego Atlantyku subantarktycznej wyspy, a zarazem jedynym osiedlem ludzkim, jest King Edward Point. Składa się na nie tak naprawdę raptem kilka skromnych baraków zamieszkiwanych przez naukowców i obsługę techniczną. Turystów interesuje znajdujące się w pobliżu opuszczone miasteczko wielorybnicze Grytviken, w którym między 1904 a 1965 r. przerobiono na olej setki tysięcy waleni. W miejscowym kościółku znajdujemy lokalną pamiątkę – na zawieszonej pół wieku temu metalowej tabliczce widnieje napis: „W hołdzie sir E.H. Shackletonowi, wielkiemu badaczowi i bohaterowi, załoga statku Gemini”. Słynny brytyjski polarnik, który podczas swojej kolejnej naukowej wyprawy zmarł w Grytviken na atak serca, spoczywa w pobliżu na niewielkim cmentarzu.

Trudno się nie zgodzić, że Shackleton miał wielki udział w rozpropagowaniu wyspy. Chodzi o dokonane przez niego w 1916 r. przejście przez pokryte lodowcami góry, co stanowiło finał brawurowej akcji ratunkowej, dzięki której udało się ocalić całą załogę zniszczonego przez lód statku. Legendę Shackletona opowiada spora część ekspozycji lokalnego muzeum, a wizerunek polarnika umieszczono na znaczkach sprzedawanych na lokalnej poczcie, która jest otwierana, gdy przypływa wielki wycieczkowiec.

Zanim wysłane stąd kartki dotrą do adresatów, mija jednak trochę czasu. Najpierw przewozi się je statkiem na odległe o 1,6 tys. km Falklandy (dla Argentyńczyków Malwiny), potem lecą wojskowym samolotem do Wielkiej Brytanii (kolejne 12,7 tys. km) i stamtąd dopiero dalej. Urokliwe jak na dzisiejsze czasy.

Czytaj też:

Polityka 14.2026 (3558) z dnia 31.03.2026; Ludzie i Style; s. 104
Oryginalny tytuł tekstu: "Prawdziwy koniec świata"
Reklama