Miłosny test gór
Test gór to kiepski pomysł na randkę. Takie wyprawy mogą skończyć się tragicznie
Ona miała kurtkę Patagonii i buty Salewy, on plecak North Face i czapkę Arcteryx, i mieszkali szczęśliwie na Żoliborzu, planując majówkę we włoskich Alpach – tak, korzystając z formatu popularnej ostatnio serii memów, mogłaby wyglądać love story epoki instagramowej mody na gorpcore. Czyli aktywny styl życia, z naciskiem na eksplorację możliwie dzikiej i fotogenicznej przyrody, podkreślany stosownym „technicznym” ubiorem – odzieżą widywaną niegdyś głównie na szlakach, a od kilku sezonów królującą także na wybiegach i w miejskiej dżungli.
Jednak czy wspólna wyprawa w teren to rzeczywiście najlepszy pomysł na randkę? Każe się nad tym zastanowić inny tiktokowy outdoorowy trend (z domieszką true crime) pod hasłem alpine divorce – alpejskie rozwody. To historie związków, dla których wyprawa w teren okazywała się ostatnią wspólną aktywnością. W najtragiczniejszej odsłonie bywała też ostatnią w ogóle – jak w będącej inspiracją do tej serii internetowych wyznań zimowej wyprawie na lodowiec Großglockner, najwyższy szczyt austriackich Alp, na którą wybrał się Thomas Plamberger, doświadczony wspinacz, ze swoją partnerką Kerstin Gurtner.
Mimo pogarszających się warunków i nadejścia nocy mężczyzna odmówił skorzystania ze wsparcia ekipy ratunkowej, która przyleciała do pary helikopterem (zaalarmowana światłem czołówek), a później zostawił wyczerpaną partnerkę pod szczytem i wyruszył na samotne poszukiwania pomocy. Kerstin zmarła z powodu hipotermii – śledztwo wykazało, że została pozostawiona bez zabezpieczenia przed zimnem i sprzętu ratunkowego. Nie była też przygotowana na tak wymagającą wędrówkę, o czym świadczyły buty snowboardowe i brak odpowiedniej odzieży termicznej. Thomas został skazany za nieumyślne spowodowanie śmierci z powodu rażącego niedbalstwa podczas wspinaczki.