W satyrycznej powieści Douglasa Adamsa „Autostopem przez galaktykę” autor wymyślił rybkę, którą można sobie włożyć do ucha i dzięki jej telepatycznym zdolnościom rozumieć wszystkie języki, poplątane w biblijnym micie o Wieży Babel. Stąd jej nazwa: ryba Babel. Nawiązywał do niej „Babelfish”, automatyczny tłumacz wbudowany w wyszukiwarkę AltaVista. Niemal trzy dekady temu komputerowe tłumaczenia pozostawiały wiele do życzenia i przypominały raczej głuchy telefon.
Od tego czasu, zwłaszcza dzięki modelom językowym AI, znacznie się rozwinęły. Proces „odbabelowania” świata jednak nie ruszył, bo chociaż większość mediów społecznościowych ma opcję tłumaczenia, to algorytm zbierał ludzi w językowe i narodowe bańki. Aż do teraz – serwis X włączył domyślne automatyczne tłumaczenie postów (za pomocą Groka) i zburzył granice. Algorytm podsuwa wpisy z całego świata w ojczystym języku użytkownika, co ma różne ciekawe konsekwencje. Niektórzy cieszą się ze zmiany, odkrywając, że ludzie na świecie wcale tak bardzo nie różnią się od siebie.
Czytaj też: Jak Strava okradła Polaków z kudosów, a Nintendo zapropsowało
Niestety, nie tylko w pozytywny sposób („pokażmy sobie nasze pieski!”). Oto Elon Musk, właściciel X, podaje dalej wpis polskiego prawicowego trolla, co pewnie będzie stanowiło powód do dumy. Nie wszyscy to tak odbierają. Zmartwieni są zwłaszcza Japończycy, dbający o wizerunek „grzecznego kraju”. Youtuberkę Kanon Aoki przygnębia, że przez automatyczne tłumaczenia postów na X pogarsza się wizerunek Japończyków w oczach obcokrajowców.