Błyszczą na kortach
Błyszczą na kortach. Dlaczego turnieje tenisa zaczynają przypominać modowe wybiegi
Cekinowy – i złoty! – top ze zdobną baskinką, biżuteryjna spódniczka mini oraz plisowana, wielowarstwowa spódnica z półprześwitującej tkaniny, przedłużona rodzajem trenu. Tak w 2026 r. gra się w tenis. Przynajmniej według Naomi Osaki, która właśnie błysnęła – dosłownie – we wspomnianej stylizacji na French Open. „Zaliczyła wielki szlem!”, triumfalnie obwieścił sekundujący sportsmence amerykański „Vogue”, zachwycony faktem, że Osaka kort potraktowała jak czerwony dywan, zresztą nie pierwszy raz.
Możliwe, że kultowa „biblia mody” nieco pospieszyła się z tą deklaracją, bo liderka rankingu Aryna Sabalenka pierwszy tegoroczny mecz Rolanda Garrosa rozegrała w bardziej niż imponujących, wartych ok. 150 tys. zł naszyjnikach marki Material Good, wysadzanych granatami o masie 122,12 karata i diamentami ważącymi 13,93 karata. A do kompletu – w kolczykach z „granatami w szlifie poduszkowym i diamentami w szlifie markiza”, jak czujnie odnotowały media.
Gwiazdy sportu polubiły świecidełka. A to z kolei polubiły media, dla których gusty zawodniczek stały się tematem newsowym. Także w Polsce – by wspomnieć Igę Świątek, u której dziennikarze wypatrzyli m.in. bransoletkę Tiffany Knot z 18-karatowego żółtego złota od „tego” Tiffany’ego. „Cacko na jej nadgarstku jest wartę fortunę” – doniósł nie bez nuty podziwu „Super Express”. „Warto wspomnieć, że od czterech lat Iga spełnia się w roli ambasadorki Rolexa” – dodawał portal Onet Kobieta. I przypominał, że biżuteria przynosi Idze szczęście; wszak „w bransoletce Lilou odniosła spektakularne zwycięstwo w finale turnieju WTA w Rzymie”.
Czytaj też: