Spacer przez epoki
Spacer przez epoki w portugalskiej Évorze. Nie ma na Ziemi wielu takich miejsc
Mamy kompleks megalityczny starszy o 2 tys. lat od Stonehenge – takimi słowami wita nas przewodnik, z którym ruszamy na zwiedzanie Évory. Libânio Murteira Reis wie, co mówi – przez wiele lat wykładał historię na tutejszym uniwersytecie. Wspomniany przez niego obiekt to kromlech Almendres, znajdujący się kilkanaście kilometrów na zachód od miasta. Aż tak daleko się nie wybierzemy, ale sąsiedztwo megalitów nadaje opowieści o mieście i jego okolicach odpowiednią perspektywę. Na spacer ruszamy spod XVI-wiecznego akweduktu, a pierwszy przystanek robimy przed rzymską bramą. Rytualne „Patrzcie pod nogi!” nabiera tu innego wymiaru, gdy stąpa się po kamiennych płytach liczących sobie dwa tysiąclecia.
Ale korzenie miasta są znacznie starsze. Nazwa Évora pochodzi od celtyckiego słowa „ebora” odnoszącego się do odmiany cisów. Miasto Ebora pełniło funkcję stolicy regionu zajmowanego przez plemiona celtyckie. W 57 r. p.n.e. podbili je Rzymianie – za ich panowania otoczono je murami; z fortyfikacji zachowały się m.in. brama i część nawierzchni drogi. Zaglądamy też do pozostałości rzymskich łaźni. Do dawnego caldarium, gdzie w czasach rzymskich brano ciepłe kąpiele, wchodzi się przez siedzibę lokalnych władz. – 36 lat temu burmistrz zauważył, że jego pracownicy często chodzą na kawę. Postanowił więc otworzyć kawiarnię w ratuszu – na wpół żartuje Libânio. Zanim do pracy wzięli się robotnicy, na miejsce wpuszczono archeologów – i okazało się, że burmistrz będzie musiał znaleźć inne miejsce na kawiarnię.
Kolejne odkrycia w centrum miasta nie są ponoć dla mieszkańców szczególnym zaskoczeniem. Jest tu też jednak pewien rzymski zabytek, którego odkrywać nie trzeba było.