Nocne rezanie
„Wszyscy rezają, że wyruszy patrol”. Co robią? Objaśniamy nowe słowa
Na polskiej scenie rapowej sukces wydaje się gwarantowany. Weźmy Huberta. W mianowniku Hubert. – zawsze z kropką, co kłopotliwe, jeśli pada w środku, a nie na końcu zdania. W 2022 r. rapował „Już łapie mnie trema/ Bo za trzy lata zagram Open’era”. I proszę, trzy lata później był już w programie imprezy. Na pewno grała tu rolę konsekwencja, bo wcześniej zapowiadał jeszcze (w utworze „Kobayashi”): „Ludzi pełno, scena wielka tak jak Vikersund/ Zaraz zagram Open’era, już szykuję grunt”. Scena Alter Stage nie jest tak duża jak skocznia w Vikersund, ale w tym roku Hubert. znowu tu występował, dla odpowiednio większej publiczności. I po premierze nowej płyty „się porobiło...”. Dobre samopoczucie i pewność siebie to podstawa – i kropka.
Na tej nowej płycie dalej jeździ po kraju – co charakterystyczne dla opowieści Huberta. – ale też trochę imprezuje. W utworze „Zielona noc” pojawia się trop rezania: „W pokoju okropny sajgon, za oknem robi się jasno/ Słyszę jak trzaskają drzwi, wszyscy rezają, że wyruszy patrol”. Zaraz, co dokładnie robią?
Czytaj też: Opary wakacji. Wszyscy już ledwo dojeżdżamy. Objaśniamy nowe słowa
Rezanie historycznie nie kojarzy się dobrze: z rzezią albo z cięciem. I to ostatnie znaczenie trafiło do słownika rapowego (za gwarą więzienną czasów PRL) już dawno, wiążąc się w tym środowisku raczej z cięciem sampli i tworzeniem muzyki. A zarazem przeniosło w sferę rozrywek, jak 20 lat temu u Łony w brawurowym i dwuznacznym („herba” to raczej nie herbata, choć dalej rodzaj zioła): „Reż tę herbę, reż ją na przestrzał/ I reż też resztę, jeśli będzie jakaś reszta herby/ Ja na przykład bez reszty robię się żywszy/ Odrobinę dobrej herby wyreżywszy”.