Tajlandia: trójkąt nierównoboczny
Tajlandia: trójkąt nierównoboczny. Pocztówka „Polityki”
Główne role grają zwalczające się koterie arystokracji i przedstawiciele dynastii biznesowych – z miliardami na kontach i proporcjonalnym do majątku apetytem na władzę. Lud gra rolę statystów, choć z pretensjami. Może i głosuje, ale tak się jakoś dzieje, że stanowiska na szczytach władzy obejmują z reguły reprezentanci elit, które – już wspólnie – hamują aspiracje plebejuszy. Czasem zdesperowani obywatele protestują. Tak było zwłaszcza w 2021 r., gdy na ulicach domagali się reform w bardziej demokratycznym i mniej skorumpowanym kierunku. W sumie chcieli rozmontowania dotychczasowego porządku. Porządku dość chaotycznego, bo współczesne wcielenie Tajlandii – licząc od obalenia monarchii absolutnej w 1932 r. – doczekało się dwudziestki konstytucji (obowiązuje ta z 2017 r.). Podjęto 22 próby zamachów stanu, powiodło się 13 z nich. Do czynu w poczuciu patriotycznej troski rwali się głównie wojskowi. Zgodnie z maksymą lokalnych komentatorów, że kraj jest demokratyczny – chyba że wojsko zdecyduje inaczej.
Do ostatniego puczu mundurowych doszło w 2014 r. Do tego po 1932 r. sformowano 58 rządów. 32 osoby zasiadały w fotelu premiera. Konkurenci zadbali, by tuzin byłych szefów rządu zaliczył bliższy kontakt z wymiarem sprawiedliwości, włącznie z aresztem, skazaniem lub emigracją w obawie przed wyrokiem.
Jedyną stabilizację w tym galimatiasie zdaje się wprowadzać monarchia. W ciągu niespełna wieku wymieniło się czterech władców, od Ramy VII do X. Najważniejszy był zmarły w 2016 r. Rama IX, czyli Bhumibol Adulyadej, który zasiadał na tronie równe 70 lat.
Koniuszki trójkąta
Te siły wyznaczają wierzchołki nierównobocznego trójkąta, w którym toczy się polityczna rywalizacja. Na szczycie mieści się pałac królewski z przyległościami, ze starymi elitami i wysokimi dowódcami wojskowymi.