Kolekcja całkowitości
Kolekcja całkowitości, czyli objaśniamy nowe słowa
„Doświadczenie, którego nigdy wcześniej nie skolekcjonowałam” – oznajmiła jedna z osób śledzących wydarzenie na żywo. Dziwnie brzmi tu ta forma dokonana, ale jeśli się przyjrzeć całości, to zdziwienie będzie mniejsze.
Ludzie pilnie słuchają trenerów osobistych i podróżniczych guru, którzy namawiają do gromadzenia doświadczeń, a nie rzeczy. Co po angielsku brzmi: collect experiences, not things. I mocniej kojarzy się z gromadzeniem, zbieraniem w sensie tworzenia pewnej kolekcji. A poza zwykłymi rozmowami i poradnictwem znajdziemy ślad tego w tekstach piosenek. Już prawie 20 lat temu Maria Peszek na erotycznej „Marii Awarii” śpiewała: „Zapuszczam swe ogrody/ I kolekcjonuję wzwody”, a osiem lat temu Kukon rapował (z kolei o dziewczynach): „Kolekcjonuję twarze w pamięci jak znaczki”.
Nie bez znaczenia jest język gier wideo, w którym zdarza się graczom mówić o ko-lekcjonowaniu itemów (przedmiotów). A później ten język przenosi się do realu: „Ostat-nio zwariowałam i z czarnych ciuchów przechodzę w kolory, bardzo mi się podoba wszystko co pastelowe i kolekcjonuję nowe itemy do szafy” (z platformy X).
Niedawne rzadkie zjawisko astronomiczne zmobilizowało tysiące osób do podróży w ramach tego, co po angielsku nazwano chasing totality – na polski dałoby się to przełożyć jako „polowanie na całkowitość”. Pojęcie „całkowitości” pojawiło się zresztą w komentarzach. Miłośniczka Berlina na TikToku pisała: „Całkowitość będzie można zoba-czyć m.in. w Hiszpanii”. A kraje, w których dało się zobaczyć ową całkowitość, czyli po prostu całkowite zaćmienie, przeżyły prawdziwą eksplozję zainteresowania, porówny-walną z występami największych gwiazd (których oglądanie także jest swoistym kolek-cjonowaniem doświadczeń).