Rozmiar ma znaczenie?
Rozmiar ma znaczenie? Trzy największe polskie winnice walczą o krajowy prymat
Fanki i fanów polskiego wina rozpala korespondencyjny mecz między potęgami. Która winnica w Polsce jest największa? Przez lata nie było wątpliwości – była to Winnica Turnau w województwie zachodniopomorskim, która jako pierwsza w kraju przekroczyła areał 30 ha obsadzonych winną łozą i od tej pory dzierżyła palmę pierwszeństwa. Inne duże jak na nasz krajowy kontekst winnice, takie jak Srebrna Góra (Kraków) czy Majątek Drzewce (Nałęczów), z przeszło 20 ha walczyły o niższe stopnie podium. Za czołówką jechał peleton kolejnych posiadłości z kilkunastoma hektarami.
W 2021 r. na czoło peletonu wysforował się Dom Charbielin (woj. opolskie), gdzie na start posadzono imponujące 27 ha. Cztery lata później Charbielin postanowił obalić dotychczasowego lidera i dobił do 42 ha. Jednak na terenie Winnicy Turnau do wcześniejszych 41 ha dołożono kolejne pół i kwestia prymatu się skomplikowała. Tym bardziej że tygrysi skok wykonała też wielkopolska Winnica Warto (dawniej: Powiercie), która z kilkunastu hektarów urosła do... 43. A podwarszawski Pałac Mała Wieś ma już 30 ha i ptaszki ćwierkają, że na tym nie poprzestanie.
Odwiedziłem niedawno dwie z tych czterech posiadłości i w obu mnie zapewniano, że „aktualnie” są najwięksi w Polsce. No i co z tego? – pytają sceptycy – przecież ta nasza największa winnica w normalnym kraju winiarskim byłaby jedną z najmniejszych. To ostatnie nie jest prawdą – u naszego zachodniego sąsiada na 102 tys. ha gospodaruje 14 150 właścicieli, czyli przeciętna winnica ma ok. 7 ha.
We Francji średnia wynosi ok. 12 ha, a we Włoszech – poniżej 3 ha. Przy czym „winnica” może oznaczać różne rzeczy, bo tylko część z tych „winiarzy” faktycznie robi wino – w Niemczech co trzeci oddaje winogrona do spółdzielni, czyli de facto zajmuje się tylko uprawą winorośli, fermentację, butelkowanie i sprzedaż zostawiając innymi.