Wysyp słów
Dump, czyli wysyp słów na koniec wakacji. Objaśniamy nowe słowa
To, co dostajemy w social mediach na koniec wakacji, nazywa się dump. Zrzut, śmietnik lub sterta różności – w tym wypadku fotograficznych i filmowych pamiątek, jakimi chcą się pochwalić na ostatniej prostej nawet ci, którzy nie chwalili się nimi wcześniej. Należy się spodziewać august dump albo holiday photo dump osób mniej lub bardziej znanych, na tej samej zasadzie, na jakiej podobne serie towarzyszyły nam w poprzednich miesiącach, gdy w socialach ktoś ogłaszał „mój maj dump” (publikując zdjęcia sadzonek, kota i talerza z ramenem), „mój kwiecień skończył się słabo, ale sam miesiąc był super, więc wlatuje april dump” albo „oto mój dump z Open’era” (z różnymi zdjęciami z festiwalu).
Na Instagramie są nawet poradniki, jak stworzyć atrakcyjny śmietnik ze zdjęciami. Na przykład „dump podróżniczy”, który powinien się składać z fot z lotniska, z samolotu, hotelu, screenu z lokalizacją na mapach Google, jakiegoś znanego obiektu i fotografii w stylu „jak spędzałem wolny czas”. Dostajemy w ten sposób całą opowieść.
Angielskie słowo dump zalęgło się w polszczyźnie dzięki informatykom. Chodziło wtedy o zrzut pamięci albo zrzut ekranu na drukarkę i pojawiało się w pierwszych poświęconych komputerom tytułom prasowym – w rodzaju magazynu „Bajtek”, z którym pożegnaliśmy się dawno temu.
Wszystko wskazuje na to, że i z tą rubryką, przynajmniej w aktualnej postaci, przyjdzie nam się pożegnać, zatem najlepsze, co mogę państwu zaoferować, to powakacyjny dump słów, które notuję od wielu miesięcy, ale nigdy nie poświęciłem im całego odcinka. Jak trudny anglicyzm lowkenuinely, czyli połączenie lowkey (