Moje miasto

Jaki pracuje nad wrażeniem, ale to Trzaskowski jest liderem

Rafał Trzaskowski, kandydat na prezydenta Warszawy Rafał Trzaskowski, kandydat na prezydenta Warszawy Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta
Według prawicowych mediów Rafał Trzaskowski „systematycznie traci poparcie” w wyścigu do warszawskiego ratusza. Czyżby?

„Jedno jest wszakże pewne – kandydat Platformy na prezydenta Warszawy systematycznie traci poparcie” – pisze Paweł Lisicki we wstępniaku do najnowszego numeru swego tygodnika. Na jakiej podstawie tak pisze, to już pozostanie słodką tajemnicą naczelnego „Do Rzeczy”, bo żadne, powtarzam żadne sondaże nie dowodzą „systematycznego spadku poparcia” dla Rafała Trzaskowskiego.

Gdzie ta utrata poparcia?

W najnowszym, opublikowanym 20 sierpnia badaniu Kantar Millward Brown dla „Faktów” TVN Trzaskowski ma 37 proc., a Patryk Jaki – 33 proc. Gdyby odliczyć wyborców niezdecydowanych, kandydat PO miałby 42 proc., reprezentant PiS – 37,5 proc.

W kwietniu, w sondażu tej samej pracowni dla portalu 300polityka Trzaskowski miał 38 proc. Gdzie to „systematyczne tracenie poparcia”? Podpowiem, że w badaniach IBRiS także nie.

Czytaj także: Prawdziwa stawka wyborów samorządowych

Oczywiście, takie wrażenie może powstać, bo od kwietnia wzrosły notowania Jakiego, co zmniejszyło do kilku pkt. proc. dystans między rywalami. Poparcie dla Trzaskowskiego jednak się trzyma. Stabilnie też wygląda jego przewaga w II turze. W niedawnym badaniu dla „Wiadomości” firmy Indicator w ogóle nie podano wyników II tury, według Kantar MB dla „Faktów” Trzaskowski wygrałby w niej 60 do 40 proc.

Procenty bez znaczenia, liczy się wrażenie

A więc nie ma żadnej sondażowej katastrofy Trzaskowskiego. Ale te wszystkie procenty aż do dnia głosowania nie mają znaczenia. Ba, śmiem twierdzić, że nawet rzeczywista aktywność tego czy owego kandydata jest drugorzędna. Liczy się to, jakie wrażenie uda się zaszczepić wyborcom poprzez media tradycyjne i społecznościowe, a tu Trzaskowski stoi na straconej pozycji. Nie ma takiego błota, którym nie zostałby obrzucony w TVP („wypisał się ze wspólnoty narodowej”, „zdeklasował się jako polityk”, „nie nadaje się na żadne funkcje”, „warszawiacy go odrzucają”, „kolejna wpadka Trzaskowskiego”, „nic dziwnego, że wracają plotki, że PO chce go wycofać”, i tak w koło Macieju), a zarazem żadne poważne medium nie traktuje w ten sposób Jakiego. Bo nie wypada.

Paweł Rabiej: Obwinianie Rafała Trzaskowskiego za błędy PO jest nieuprawnione

Walka o miękkich zwolenników Trzaskowskiego trwa

W ten sposób dzięki pracy sztabowców Jakiego i jego medialnych pomagierów udało się zaszczepić przekonanie, że Trzaskowskiemu się nie chce, że mu nie zależy, że się nie nadaje, że to jednoosobowa fabryka gaf i wpadek. I że traci wyborców.

Równolegle Jaki nie ustaje w wysiłkach, żeby pokazać się jako przybysz znikąd (w sensie przynależności partyjnej), zainteresowany wyłącznie dobrem miasta. Oba te zabiegi łącznie mają zniechęcić do głosowania miękkich zwolenników Trzaskowskiego, którzy dziś wskazują na niego w sondażach. I to jest spore zagrożenie dla kandydata Platformy.

Czytaj także: Patryk Jaki jako prezydent Warszawy nie wyda na in vitro „ani złotówki”

Trzaskowski jak Komorowski?

Na razie jednak – na długie dwa miesiące przed wyborami – mimo sprawnej kampanii Jakiego, wspomaganej przez ofiarnych pracowników TVP Info, warto pamiętać, że to Trzaskowski pozostaje zdecydowanym faworytem wyborów w Warszawie. Bronisław Komorowski, owszem, miał beznadziejną kampanię, a Andrzej Duda znakomitą, ale w stolicy Komorowski wygrał z Dudą 59 do 41 proc.

Sławomir Mizerski: Rozumienie z opóźnieniem



Partnerzy Moje Miasto

Kraków Szczecin Warszawa Sopot
Reklama

Czytaj także

Świat

NIEMCY: Berlin ciągnie do Moskwy

Osiem dekad po pakcie Ribbentrop-Mołotow w Niemczech rośnie presja na kolejną odwilż w relacjach z Rosją. Działania polskiego rządu raczej nie studzą tego zapału.

Adam Krzemiński
02.09.2019
Reklama