Moje miasto

Trauma pandemii. Albo wszyscy wygramy, albo wszyscy przegramy

Indie, Kaszmir. Czasy koronawirusa Indie, Kaszmir. Czasy koronawirusa Idrees Abbas / Zuma Press / Forum
Nikt nie wie, jaki będzie społeczny bilans kryzysu, ale nie oznacza on tylko zagrożenia – uważa prof. Bogdan de Barbaro. Zapraszamy na kolejne debaty z cyklu „Próba. Polska w czasie epidemii”.

Pandemia to czas próby dla wszystkich dotkniętych zagrożeniem społeczeństw. To także trauma osób dotkniętych utratą pracy, ryzykiem bankructwa, trudnościami zamknięcia i koniecznością utrzymywania dystansu społecznego. Nikt nie wie, jaki będzie społeczny i psychologiczny bilans kryzysu, nie oznacza on jednak tylko zagrożenia. Otwiera też wiele szans – przekonuje Prof. Bogdan de Barbaro.

Najważniejszą cechą czasów obecnego kryzysu jest niepewność, która dotyka zagrożone społeczeństwa w sposób równie podstępny, co sam Covid-19. Bo niepewność mająca źródło w samym charakterze epidemii i ciągle niepełnej wiedzy medycznej i epidemiologicznej przesłania przyszłość i możliwość racjonalnego planowania.

Czytaj też: Jak wrócić z pandemii

Pandemia. Niepewność i sprawczość

Nie wiadomo, jak długo potrwa zagrożenie i jakie będą długofalowe skutki zakażenia u osób dotkniętych chorobą. Ta niepewność podminowuje więc skutecznie poczucie sprawczości indywidualnej i zbiorowej. Los zaczyna wymykać się spod kontroli, co szybko przekłada się na utratę dobrostanu psychicznego.

Musimy jednak pamiętać, przypominał Bogdan de Barbaro, psychiatra i terapeuta, podczas rozmowy „Próba. Polska w czasie epidemii”, że każdy inaczej przeżywa dzisiejszy kryzys. Niektórzy utracili pracę, inni muszą pracować „na froncie” w szpitalach i sklepach, inni jeszcze pracują w nadmiarze w reżimie zdalnej pracy.

Wirus i siła relacji

Każdy też dysponuje innymi zasobami psychologicznymi, społecznymi i materialnymi, by radzić sobie z kryzysem. Pod tym właśnie względem zagrożenie jest wielkim testem sprawdzającym konkretnych ludzi i społeczności, w jakich żyją. Czy tworzymy społeczeństwo zindywidualizowanych egoistów, czy raczej złożoną sieć społeczną zdolną do łączenia indywidualnych zasobów w poczucie wspólnotowego sprawstwa?

Sytuacja jest dynamiczna, kryzys dopiero się rozwija i będzie, zwłaszcza w wymiarze materialnym, coraz dotkliwszy, co także będzie miało wpływ na rozwój sytuacji społecznej. – Albo wygra idea współpracy i uratujemy się albo przegra i przegramy wszyscy – mówił de Barbaro, zwracając uwagę, że w tej chwili można analizować bieg wypadków w kategoriach alternatywy: albo współpraca, albo atomizacja i konkurencja o kurczące się zasoby. Albo integracja społeczna, albo rozpad więzi.

Czytaj też: Wszędzie pełno informacji o wirusie. Gdzie czają się pułapki?

Społeczny egzamin dojrzałości

Nic nie jest przesądzone, dlatego tak ważne są nie tylko zachowania jednostek i podstawowych społeczności, wspólnot lokalnych i sąsiedzkich, ale także odpowiedzialność polityków i osób publicznych. Niestety, kryzys stwarza okazję do wykorzystania niepewności jako paliwa politycznego. Podsycanie niepewności i strachu przed zagrożeniem to sprawdzona metoda cynicznej polityki. Niestety, nie wahają się po nią sięgać politycy w Polsce.

Czytaj też: Jak zmienia nas wirus?

Obecny kryzys stwarza więc zagrożenie, którego źródłem nie jest jednak sam patogen i ryzyko epidemiczne, lecz sfera polityki i nasza reakcja jako społeczeństwa. Jesteśmy jak tegoroczni maturzyści, którzy żyją w niepewności najpierw o termin, a potem o sam przebieg egzaminu. Denerwując się, nie dostrzegamy, że egzamin dojrzałości już trwa, a spotkanie z komisją to najmniej znaczący element w szukaniu odpowiedzi na pytanie, jakimi ludźmi będziemy, jakie społeczeństwo będziemy tworzyć po kryzysie.

Dyskusje „Próba. Polska w czasie epidemii” organizuje Fundacja im. Stefana Batorego i Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich pod patronatem tygodnika „Polityka”. Spotkania prowadzi Edwin Bendyk. W czwartek 30 kwietnia o godz. 19 zapraszamy na rozmowę z Joanną Mytkowską, dyrektorką Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Do obejrzenia tutaj.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Patrząc na Chiny

Im bliżej końca XX w., tym Chiny częściej przypominały się Zachodowi, Zachód ma jednak nieodmiennie kłopoty ze zrozumieniem Chińczyków. Jakie są te Chiny w oczach Zachodu?

Krzysztof Kardaszewicz
13.04.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną