Wikipedia jest potęgą

Nie tacy maniacy
Wikimania – doroczny zjazd encyklopedystów amatorów, który tym razem odbył się w Gdańsku, pokazał, że ten globalny ruch wspaniale się rozwija. Ale wciąż nie w pełni rozumiemy jego znaczenie.
Największy edukacyjny serwis świata ma już ponad 16 milionów haseł w ponad 200 językach.
nojhan/Flickr CC by SA

Największy edukacyjny serwis świata ma już ponad 16 milionów haseł w ponad 200 językach.

Tegoroczni maturzyści na egzaminie z języka polskiego analizowali tekst „Internet: śmietnik czy sezam kultury?”, który powstał na podstawie mojego wykładu, wygłoszonego w 2001 r., kiedy Internet szybko zyskiwał na popularności, lecz jeszcze nie znano takich haseł jak YouTube, Nasza-Klasa.pl, Facebook czy Wikipedia. Liczba użytkowników sieci zbliżała się do pół miliarda, a jeszcze szybciej przybywało treści, w większości miernej jakości. Każdy pomysł na uporządkowanie informacyjnego chaosu witano z nadzieją. Wśród licznych inicjatyw interesująco zapowiadała się Nupedia – internetowa encyklopedia zainicjowana przez amerykańskiego biznesmena Jimmy’ego Walesa.

Wales wspólnie z Larrym Sangerem, redaktorem naczelnym, próbował odtworzyć w sieci ideę przyświecającą oświeceniowym encyklopedystom. Tworzenie uniwersalnego kompendium wiedzy strasznie się jednak ślimaczyło, zaproszeni do współpracy eksperci pracowali w tempie właściwym dla świata druku. W Internecie obowiązuje inna dynamika – inicjatywy, które nie rozwijają się w tempie wykładniczym, giną. Wales, zniechęcony marnymi rezultatami Nupedii, zdecydował się na radykalną innowację – 15 stycznia 2001 r. ruszył nowy encyklopedyczny serwis – Wikipedia. Jego niezwykłość polegała na tym, że encyklopedyczne treści mógł tworzyć każdy użytkownik Internetu, a nie tylko utytułowani eksperci. Więcej, nie istnieje żaden oficjalny komitet redakcyjny, gwarantujący na mocy akademickich tytułów jakość powstających treści – dbają o to wyłaniani w procesie społecznych negocjacji edytorzy. Recepcja pomysłu zaskoczyła wszystkich, z Walesem na czele – idea ludowej encyklopedii epoki cyfrowych mediów rozpaliła cały świat.

Wszystko jest Wiki...

Wikipedia szybko stała się największym na świecie kompendium wiedzy z ponad 16 mln haseł w ponad 200 językach. Najobszerniejsza wersja – anglojęzyczna – liczy 3,3 mln artykułów, polska 714 tys., co zapewnia jej czwarte miejsce pod względem obszerności. Obok encyklopedii ruszyły także inne inicjatywy, oparte na tej samej zasadzie powszechnego, otwartego wolontariatu: Wikisłownik, Wikiźródła, Wikicytaty, Wikiksiążki. Całość koordynuje Fundacja Wikimedia, której budżet w ostatnim roku nie przekroczył 10 mln dol. O sukcesie projektu nie zadecydowały jednak pieniądze, lecz praca społeczna tysięcy edytorów. Badacz Internetu Clay Shirky w najnowszej książce „Cognitive Surplus” szacuje, że tylko utworzenie anglojęzycznej wersji Wikipedii wymagało 100 mln godzin ludzkiej pracy.

Wielkość imponująca, blednie jednak w zestawieniu z bilionami godzin, jakie sami Amerykanie przeznaczają rocznie na oglądanie telewizji. Shirky, próbując wytłumaczyć fenomen takich zjawisk jak Wikipedia, przypomina, że do najważniejszych osiągnięć epoki nowoczesnej należy czas wolny. Czas po zestandaryzowanej pracy – często w reżimie zmianowym –z którym zdecydowana większość ludzi nie wie, co zrobić, zabija go więc przed telewizorem. Tak było przez ostatnie półwiecze, lecz jednocześnie od kilkunastu lat dzieje się coś nowego. Na scenę wkroczyło nowe medium – Internet, który tym się różni od telewizora, że z każdego użytkownika czyni potencjalnego twórcę treści. A wokół, bo tylko na odległość kliknięcia myszką, są inni, tworzący w sieci wirtualną wspólnotę. Internet, twierdzi Shirky, umożliwił ujawnienie się tzw. kognitywnej nadwyżki, niewykorzystanego potencjału intelektualnego, ukrytego w głowach coraz lepiej wykształconych członków współczesnych społeczeństw. Wystarczyło kilka innowacyjnych pomysłów, by ta nadwyżka eksplodowała i zamieniła się w gigantyczną falę amatorskiej twórczości przetaczającą się przez Internet.

Wikipedia to najbardziej spektakularny, lecz nie jedyny przejaw społecznej nadwyżki kognitywnej w działaniu. Jednak ze względu na swoje ambicje skłania ona do pytań, które być może doprowadzą do odpowiedzi ważnych dla całej kultury. Pytanie główne dotyczy motywów zaangażowania encyklopedystów amatorów. Sama nadwyżka czasu wolnego nie wyjaśnia, dlaczego wolą oni pracować bezinteresownie, często przez wiele godzin dziennie, zamiast spędzić ten czas na mniej męczących zajęciach. Znana z klasycznych podręczników ekonomii koncepcja Homo economicus, człowieka ekonomicznego, nastawionego na maksymalizację własnych korzyści, nie przydaje się tu na nic.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną