Nauka

Ludzie w plastiku

Na powierzchni oceanów dryfuje prawie 270 tys. ton plastiku

drpavloff / Flickr CC by 2.0
Czy znaleźliśmy się w roli ucznia czarnoksiężnika, który nie potrafi już zapanować nad żywiołem wszechobecnych tworzyw sztucznych?
Przez kilkadziesiąt lat plastik poważnie zmienił nasze życie codzienne, mentalność, gospodarkę.Chris Ryan/EAST NEWS Przez kilkadziesiąt lat plastik poważnie zmienił nasze życie codzienne, mentalność, gospodarkę.
Plastik jest obecny wszędzie.Jens Ickler/PantherMedia Plastik jest obecny wszędzie.

Artykuł w wersji audio

270 tys. ton plastiku mogłoby zapełnić 38,5 tys. kontenerów na odpady. 75 proc. z nich to pozostałości po bojach, butelkach i narzędzi do połowów. Dane te przytacza internetowe pismo naukowe „Plos One”, a ściśle: badacze z sześciu rejonów świata (USA, Francji, RPA, Australii, Nowej Zelandii i Chile). Projektowi przewodził Markus Eriksen z 5 Gyres Institute, który od lat przekonuje, że skala problemu jest niedoszacowana.

Badanie dotyczyło przy tym wyłącznie tych obiektów, które dryfują na powierzchni wód. Nie uwzględnia tworzyw sztucznych zalegających na ich dnie. Naukowcy przyjrzeli się zarówno dużym fragmentom plastiku, jak i tzw. drobnicy (pozostałościom po większych obiektach, „poszatkowanym” przez prąd oceaniczny). Dane zbierali od 2007 do 2013 r. w rejonach Morza Śródziemnego, Zatoki Bengalskiej i Australii.

Badacze zaobserwowali kilka tendencji. Po pierwsze: plastik gromadzi się zwłaszcza u wybrzeży. Im dalej od lądu, tym bardziej się rozdrabnia. Po drugie: plastik dociera aż do rejonów subpolarnych! Czyli tych zupełnie niezamieszkałych przez człowieka. Tworzyw sztucznych jest ok. 10 razy więcej, niż myśleliśmy – komentują publicyści.

To zagrożenie nie tylko dla morskiego ekosystemu – tłumaczą naukowcy. Zagrożona jest też żywność, zwłaszcza ryby i owoce morza.

Dla porównania: jeszcze w 1970 r. sądzono, że po światowych wodach dryfuje ok. 45 tys. ton plastiku.

*

Odnawiające się stare i powstające na ugorach nowe centra handlowe stały się galeriami nowego smaku (piękna), manifestacji dobrobytu (dobra) i świadectwa słuszności gospodarki rynkowej (prawdy). Ta rewolucja nie byłaby możliwa bez tworzyw sztucznych, a dokładniej stale doskonalonych technologii ich wytwarzania i kształtowania. Można dość dowolnie i płynnie zmieniać właściwości najbardziej popularnych plastików dzięki ich mechanicznej obróbce i przede wszystkim dodawaniu substancji wzmacniających, uodporniających czy barwiących. W efekcie plastik jest obecny wszędzie, nawet tam, gdzie go nie widać, np. na wielu okładkach tradycyjnie papierowych książek. Swoimi właściwościami mechanicznymi, ale w jeszcze większym stopniu wizualnymi potrafi imitować dowolne materiały naturalne.

Przede wszystkim jest jednak sobą. Oferuje unikalne rozwiązania funkcjonalne. Trudno sobie wyobrazić, by strzykawka mogła być dzisiaj narzędziem wielokrotnego użytku wykonanym z metalu, szkła i gumy, a igła nie była zapakowana w jednorazowe hermetyczne opakowanie z tworzywa. Plastik również oferuje doznania estetyczne. Każdy produkt, w tym i chleb czy owoce, obciągnięty cienką warstwą przeźroczystej folii zyskuje na gładkości i lśnieniu, konotuje nowość, świeżość, dziewiczość.

Im mocniej doceniamy znaczenie plastików w naszym życiu, tym bardziej warto postawić pytanie, w jakim stopniu nam służą, a w jakim nas zmieniają? Oraz na ile rozwiązują konkretne problemy, a na ile generują nowe? Spróbuję dookreślić te pytania, zwracając uwagę na ważne dla naszych relacji z plastikami trzy obszary związane z rzeczami, zdrowiem i odpadami.

Rzeczy

Dzięki plastikowi obrośliśmy rzeczami. Począwszy od pieluch i zabawek dla dzieci, przez opakowania na produkty codziennego użytku, aż po cmentarną galanterię mamy ich wielokrotnie więcej niż kilkadziesiąt lat temu. W efekcie bardziej je konsumujemy, niż posiadamy. Dobrze to widać na przykładzie opakowań.

W XX w. w Polsce mleko przez dziesięciolecia było sprzedawane luzem lub w szklanych butelkach. Butelka miała aluminiowy kapsel z wytłoczoną datą i nazwą mleczarni. W latach 90. pojawił się aseptyczny „karton” wprasowany pomiędzy dwie warstwy folii i do dzisiaj dominuje w sklepach. Mleka nie widać. Zresztą jest ono zestandaryzowane, bo wszystkie mleczarnie stosują taką samą technologię UHT wyjaławiania mleka pod ciśnieniem i w wysokiej temperaturze. Jednak dzięki nadrukom na opakowaniach istnieje w sklepach cała gama produktów do wyboru. Opakowanie bowiem nie tyle informuje o zawartości, ile nadaje jej twarz krowich łat, ekologicznie czystych łąk czy ludowej kiecki. W ten sposób karton staje się przedmiotem konsumpcji, a mleko – spożycia.

Do jeszcze głębszych zmian doszło w przypadku wody. W latach 70. mieszkańcy europejskich miast czerpali wodę prawie wyłącznie z kranu. Obecnie, aby ugasić pragnienie, najczęściej sięgają po napoje pakowane. Wierzą, że płyn w plastiku jest zdrowy, a ten w kranie może być zagrożeniem. Zresztą nawet gdyby chcieli sporządzić w domu napój, powiedzmy z koncentratu jabłkowego, to i tak w sklepie najłatwiej znajdą koncentrat rozcieńczony do bezpośredniego spożycia i zapakowany w jednorazowy pojemnik. Wyrzucanie butelki, „kartonu” czy puszki stało się niezbędnym składnikiem picia.

Coraz większej liczbie czynności towarzyszy akt konsumpcji, dla którego kluczowe jest kupowanie i wyrzucanie w jak najkrótszych interwałach. Ma to duże znaczenie gospodarcze. Mleko pozostaje mlekiem, ale samo opakowanie w takim układzie znacznie zyskuje na znaczeniu. „Karton” został wyprodukowany z celulozy, aluminium i plastiku. Potem przejechał do mleczarni, a stamtąd do naszego sklepu setki kilometrów. Po drodze wystąpił jeszcze w klipie reklamowym. A to razem składa się na niebagatelny wkład w PKB.

To, że w kraju, który jest pierwszym po Chinach producentem jabłek, nie można w sklepie kupić koncentratu (zagęszczonego soku) jabłkowego również jest istotne. Litr wody w gotowym do spożycia soku ze sklepu ma zdecydowanie większą wartość rynkową od litra wody spod domowego kurka, który równie skutecznie rozcieńczyłby koncentrat.

W 2009 r. z inicjatywy obywatelskiej powstał projekt ustawy zakazującej darmowego rozdawania w sklepach toreb foliowych. Został on odrzucony przez rząd, który obawiał się, że ograniczenie konsumpcji toreb foliowych niekorzystnie wpłynie na gospodarkę. Stary spór został rozstrzygnięty – to jednak nos służy tabakierce, a ludzie muszą wspierać plastiki.

Zdrowie

Szklane butelki w dużej mierze wyparte zostały przez plastikowe. Te ostatnie nie tłuką się i są znacznie lżejsze. Rozwiązanie jednego problemu rodzi jednak zupełnie inny. Niska waga butelek z tworzyw spowodowała, że mogą one być znacznie większe od swoich szklanych poprzedników. Podstawowa butelka szklana na napoje chłodzące miała objętość od 0,25 do 0,33 litra, a największa 1 litr. Plastikowe odpowiedniki mają od 0,5 do 2,5 litra. Sprawia to, że kupując jedną butelkę, kupujemy więcej zawartości. A jeśli jest to napój z cukrem, to znakomicie przyczynia się do współczesnej zdrowotnej zmory – nadwagi i otyłości. Były burmistrz Nowego Jorku Michael Bloomberg usiłował wprowadzić zakaz sprzedaży w barach napojów z cukrem w dużych pojemnikach. Jednak jego inicjatywa została zablokowana przez obrońców wolności gospodarczej.

Niemniej istotna jest pewna pułapka informacyjna. Na plastikowych opakowaniach można znaleźć siedem trójkątnych znaków odpowiadających najczęściej stosowanym tworzywom. Ta informacja jest ważna dla firm recyklingowych i jednocześnie dezinformuje konsumentów. Sugeruje bowiem, że wszystkie plastiki to kilka dobrze znanych tworzyw. W rzeczywistości każdy plastik, dla uzyskania pożądanych właściwości mechanicznych i estetycznych, wzbogacany jest o pozostające w informacyjnym cieniu dodatki. Jest ich w sumie ok. 4 tys. i oddziaływanie części z nich pozostaje ciągle nierozpoznane. Gdy fachowa wiedza wzrasta, przeciętny konsument nie dowiaduje się, że coś było poza kontrolą lub nawet truło, ale że teraz może nabyć naprawdę zdrowy i przyjazny produkt.

Tak było z butelkami z PCV (polichlorku winylu), które zostały zastąpione na przełomie lat 80. i 90. przez butelki PET. Okazało się bowiem, że PCV uwalnia związki chloru. Tworzywo to, jako tanie, pozostało popularne wśród producentów materiałów budowlanych. Nie szkodzą mu statystyki, z których wynika, że w pożarach więcej osób ginie w wyniku uduszenia gazami wytwarzanymi m.in. przez tlące się materiały z PCV niż wskutek bezpośredniego działania ognia. Ale przecież PCV nie zawiera tylko PCV. Od kilku lat niektórzy producenci okien chwalą się, że: „W trosce o ochronę środowiska profile, z których produkujemy stolarkę okienną, nie zawierają szkodliwych domieszek kadmu i ołowiu”. I w ten sposób ci, którzy wcześniej zdecydowali się na takie okna, dowiadują się, że patrzą na świat przez okna wyprodukowane beztrosko.

Obecnie karierę robi dodawany do butelek i pojemników na napoje BPA (bisfenol A). Bidony turystyczne, dzbanki z filtrem, a przede wszystkim pojemniki dla dzieci mają oznaczenie, że są wolne od BPA. W Stanach Zjednoczonych i Kanadzie uznano bisfenol A za toksyczny i wydano zakaz dodawania go do produktów mających kontakt z żywnością. I tam oznaczenie „BPA free” traci sens. W UE urzędowo chroni się dzieci. To samo oznaczenie jest więc wyrazem troski o niewiniątka.

Odpady

Gdy wyrzucamy opakowanie czy jakąkolwiek rzecz z plastiku, w naszych głowach następuje mentalny uskok. Coś, co jest użyteczne, ma swoją funkcję, staje się w jednej chwili swoim przeciwieństwem – obiektem zbędnym i kłopotliwym, czyli śmieciem. Z perspektywy administracji nie wyrzucamy śmiecia, lecz odpad. W tym przypadku dochodzi do uskoku ekonomicznego. Rzecz wyrzucamy z reguły nie dlatego, że się zużyła, ale dlatego, że nabyliśmy nową. Zatem przed pozbyciem się jej, posiadała z grubsza wartość nowego produktu pomniejszoną o stopień zużycia. Ale z chwilą wyrzucenia jej wartość staje się ujemna! Trzeba teraz bowiem ponieść koszt zagospodarowania odpadu. Ale jak to robić najlepiej?

Są trzy główne metody postępowania – prewencja, recykling i spalanie. Prewencja dąży do wydłużenia życia rzeczy. Do niekupowania kolejnego produktu, gdy stary jest ciągle sprawny, do naprawiania zepsutych rzeczy, do przekazywanie niepotrzebnych produktów innym. Prewencja zasypuje uskoki mentalny i ekonomiczny. Wiele osób traktuje ją jak utopię, jest bowiem wymierzona w pozostające w stałym pobudzeniu konsumenckie apetyty oraz model gospodarczy budujący rozwój na materialnej konsumpcji.

Recykling, poprzez odzyskiwanie tworzyw, stara się zasypać uskok ekonomiczny. Służy ograniczaniu zużycia surowców pierwotnych, z których wytwarzane są nasze plastiki (czyli głównie rosyjskiej ropy).

Spalenie odpadów podtrzymuje uskoki mentalny i ekonomiczny. To dzięki traktowaniu odpadów tak, jakby powstawały w domach z niczego, można dowodzić opłacalności spalania, argumentując, że z jednej tony odpadów można odzyskać energię równą baryłce ropy. Bez znaczenia jest to, że do wytworzenia tony wyrzucanych rzeczy trzeba zużyć wcześniej średnio równowartość ośmiu baryłek ropy, bo gminne gospodarowanie odpadami stanowi oderwany od szerszego kontekstu ekonomicznego zamknięty system finansowany przez mieszkańców.

Z plastikami żyjemy dopiero od kilkudziesięciu lat. W tym czasie zdążyły poważnie zmienić nasze życie codzienne, mentalność, gospodarkę. Ciągle jesteśmy na początku drogi rozpoznawania tych zmian i prób ich kształtowania. Ogień opanowaliśmy w neolicie, przeorał nas znacznie gruntowniej, ale do dzisiaj nie możemy powiedzieć, że zawsze jest pod kontrolą. W przypadku plastików ważne, byśmy nie traktowali ich jak żywiołu, nad którym i tak nie można zapanować.

Autor jest kulturoznawcą, pracuje w Instytucie Kulturoznawstwa Uniwersytetu Wrocławskiego.

W POLITYCE 33 opublikowaliśmy tekst „Plastik przyjazny środowisku” autorstwa Łukasza Chrzanowskiego, Mateusza Sydowa i Marty Woźniak.

Polityka 45.2014 (2983) z dnia 04.11.2014; Nauka; s. 82
Oryginalny tytuł tekstu: "Ludzie w plastiku"
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Polscy autorzy plagiatorzy

Dzisiejszy czytelnik potrafi szybko wytropić podobieństwa i oskarżyć o plagiat. Przekonali się o tym kolejni polscy autorzy.

Aleksandra Żelazińska
12.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną