Do 2100 roku zginie około 80 proc. ludzkości. Jak będzie wyglądał koniec świata?
Scenariusz dla Ziemi i ludzkości nie należy do wesołych. Potwierdzają to ostatnie dane Światowej Organizacji Meteorologicznej.
Szacunki demograficzne przewidują, że ok. roku 2040 ludzkość będzie liczyć ok. 9 miliardów istnień. Ile z nich przetrwa do 2100 roku?
Xochi Romero/StockSnap.io

Szacunki demograficzne przewidują, że ok. roku 2040 ludzkość będzie liczyć ok. 9 miliardów istnień. Ile z nich przetrwa do 2100 roku?

Koniec świata będzie straszny dla wszystkich zwierząt, a więc także dla ludzi. Jednak inne pytanie jest znacznie ważniejsze, a mianowicie: kiedy koniec świata nastąpi?

Znawcy Ziemi i jej klimatu sądzą (dla jasności, nie wszyscy, ale większość z nich), że gwałtowne zmiany klimatyczne i pustynnienie stref spowodują problemy z wyżywieniem i pitną wodą na skalę światową i to już w końcu tego wieku. Nastąpią masowe migracje i konflikty, w tym najprawdziwsze wojny, o dostęp do tych dóbr. Czyli już niedługo.

Być może tak będzie, a może jakoś kataklizmy nas ominą, tymczasem Światowa Organizacja Meteorologiczna podała wyniki badań temperatury ziemskiej od stycznia do września 2016 r. Są dość zatrważające, okazuje się bowiem, że z 90-proc. prawdopodobieństwem rok 2016 będzie najcieplejszym rokiem od czasów preindustrialnych, a więc od 1880 r. ze wzrostem temperatury ziemskiej o 1,2 stopnie Celsjusza. Do końca roku zostało jeszcze trochę, ale już wiadomo, że do września średnia temperatura ziemska była wyższa o 0,88 stopnia od okresu między 1961 a 1990 rokiem, który dla badaczy klimatu jest podstawą porównawczą. Reszta listopada i grudzień już tego raczej nie zmienią.

Czyli zostanie pobity rekord roku 2015, który dotąd był najcieplejszym rokiem i pobił zresztą rekord wzrostu temperatury notowanej w 2014 r. Co rok, to rekord – i już powoli zaczynamy się przyzwyczajać, że jest i pewnie będzie coraz cieplej. Czy 2017 rok będzie cieplejszy od 2016? Tego jeszcze nie da się obliczyć, ale znawcy uważają, że być może nie.

Najgorzej jest na półkuli północnej, przede wszystkim w rejonie arktycznym: w niektórych rejonach rosyjskiej części Arktyki temperatura była w tym roku od 6 do 7 stopni wyższa niż w długoletniej średniej temperatur. W wielu regionach arktycznych i subarktycznych w Rosji, na Alasce i w Kanadzie temperatura ta była o trzy stopnie wyższa. Niedługo Arktyka zniknie. Ciekawe, co na to białe niedźwiedzie, które nie mogą żyć poza Arktyką.

Pewną „winę” za ten stan rzeczy ponosi prąd El Niño, ale jego udział we wzroście światowej temperatury to zaledwie 0,2 stopnia.  Reszta to nasz udział, czyli inaczej mówiąc: bezpośrednim powodem wzrostu temperatury światowej jest działalność człowieka, a dokładniej akumulacja gazów cieplarnianych, wśród których prym wiedzie CO2.

Jeśli temperatura będzie wciąż rosnąć, to co z nami będzie? To zależy, o ile wzrośnie; jeżeli podniesie się znacznie, koniec będzie szybki i burzliwy, jeśli mniej – część z nas przetrwa, jednak świat będzie już zupełnie inny niż dzisiaj.

Co na to ojciec ekologii James Lovelock?

Tak w skrócie uważa James Lovelock, wielki brytyjski przyrodnik, autor słynnej hipotezy „Gaia”, wynalazca, futurolog i obrońca środowiska, który wielokroć na łamach różnych pism, w tym bardzo poważnych, naukowych, wypowiadał się na ten temat. Lovelock jest uznawany za założyciela ekologii, choć sam tak nie uważa i wielu tezom oraz akcjom dzisiejszych ekologów się przeciwstawia.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną