Sonda Voyager 1 – nasz najdalszy odkrywca

Kolos Kosmos
O 40 latach trwania misji sondy Voyager 1,która jako pierwsza w historii opuściła nasz Układ Słoneczny, opowiada prof. Piotr Wolański z Politechniki Warszawskiej.
Sonda Voyager 1. Jest dość prawdopodobne, że będzie przemierzać Kosmos zawsze.
Wikipedia

Sonda Voyager 1. Jest dość prawdopodobne, że będzie przemierzać Kosmos zawsze.

Najpotężniejsza 40 lat temu amerykańska rakieta nośna Titan IIIE-Centaur gotowa do startu z sondą Voyager 1 na pokładzie.
NASA/JPL-Caltech/KCS

Najpotężniejsza 40 lat temu amerykańska rakieta nośna Titan IIIE-Centaur gotowa do startu z sondą Voyager 1 na pokładzie.

Prof. Piotr Wolański
Leszek Szymański/PAP

Prof. Piotr Wolański

Przemek Berg: – Jak pan ocenia misję Voyagera?
Piotr Wolański: – Jako wielki sukces. To pierwszy zbudowany przez człowieka obiekt, który znalazł się w przestrzeni międzygwiazdowej. Choć należy pamiętać, że wcześniej, w 1970 r., wysłano dwa próbniki Pioneer, 10 i 11, które też kiedyś opuszczą Układ Słoneczny. W 1977 r., w sierpniu, wyniesiono najpierw Voyagera 2, a w dwa tygodnie później bliźniaczego Voyagera 1, który szybko prześcignął swojego poprzednika. Obecnie Voyager 1 jest zdecydowanie najdalej, już poza oddziaływaniem Słońca i całego Układu Słonecznego, ale wciąż jeszcze w dużej odległości od pierwszych gwiazd naszej Galaktyki. Tą pierwszą, do której się zbliży, będzie Gliese 445, ale stanie się to dopiero za około 40 tys. lat. To pokazuje, jaki ogromny jest Kosmos i jak, w rzeczy samej, mało jeszcze przez nas zbadany.

Ale przecież poznaliśmy Kosmos najbliższy, czyli Układ Słoneczny…
Powiedziałbym nawet, że dość dokładnie i z bliska, ponieważ wokół jego wszystkich planet przeleciały nasze sondy i próbniki. Kilka z tych planet udało się zbadać szczegółowo, na przykład Marsa, a potem Saturna i Jowisza, wreszcie Urana, a ostatnio Plutona. Tę ostatnią karłowatą planetę poznała sonda New Horizons, która była najszybszą z wysłanych dotąd w przestrzeń kosmiczną. Na starcie osiągnęła prędkość 16 km/s, a potem jeszcze przyspieszyła, zyskując tzw. asystę grawitacyjną Jowisza. New Horizons także opuści kiedyś Układ Słoneczny, tymczasem bada jego rubieże, czyli pas Kuipera.

Za mniej więcej osiem lat radioizotopowe ogniwa termoelektryczne, z których korzysta Voyager, wyczerpią się i kontakt z sondą stanie się niemożliwy. Co wtedy?
Rozpad radioaktywny w ogniwach zanika wykładniczo, więc za kilka lat wciąż jeszcze będą działały, jednak ich moc będzie tak mała, że nie wystarczy do naładowania akumulatorów na tyle, by wysyłać z Voyagera sygnały do Ziemi i by można było nim z Ziemi sterować. Voyager zamilknie na zawsze, ale wciąż będzie leciał.

Eksperci z NASA twierdzą, iż będzie leciał po wsze czasy. Czy to możliwe?
Możliwe. To samo zresztą dotyczy pozostałych sond skierowanych na trajektorie ucieczkowe z Układu Słonecznego, czyli Voyagera 2, obu Pioneerów i sondy New Horizons. Nie ma powodu, żeby nie leciały, ponieważ prawdopodobieństwo zderzenia z jakimś ciałem kosmicznym lub grawitacyjnego pochwycenia ich przez jakąś gwiazdę jest niezwykle małe. W przestrzeni kosmicznej odległości dzielące poszczególne obiekty są tak ogromne. Z naszej perspektywy czasowej Voyager będzie leciał wiecznie.

Czyli może być tak, że przeżyje ludzkość?
Z pewnością przeżyje gatunek ludzki, a czy Ziemię? – trudno powiedzieć. Ale z dużą dozą pewności można stwierdzić, że Voyager będzie przemierzał Kosmos tak długo, jak długo będzie istnieć nasza Galaktyka, a więc przez wiele miliardów lat.

To może pomysł Carla Sagana i Franka Drake’a, by umieścić w Voyagerach płyty gramofonowe z zapisem informacji o Ziemi i cywilizacji ludzkiej, nie był zły? Może ktoś Voyagera kiedyś jednak przechwyci i odczyta zapis z płyty?
Nie można tego wykluczyć oczywiście, ale moim zdaniem szanse na to są niezwykle małe.

Koszt misji Voyagera szacuje się na ponad miliard dolarów. Warto było je wydać?
Badania kosmiczne są bardzo drogie, ale dzięki nim nieprawdopodobnie poszerzyły się nasze horyzonty postrzegania nie tylko Ziemi, ale też całego Układu Słonecznego i dalej Wszechświata. Wprawdzie do gwiazd jeszcze nie docieramy, ale badania dokonywane przez kosmiczne teleskopy i obserwatoria dostarczają nam mnóstwo informacji, których z Ziemi nie uzyskalibyśmy nigdy, głównie z tej przyczyny, że atmosfera ziemska jest nieprzezroczysta dla wielu zakresów promieniowania. Sondy kosmiczne to nasze oczy na Wszechświat. Jeśli zajrzeć do jakiejś książki o Kosmosie z lat 50. XX w., z czasów Sputnika, to dobitnie można się przekonać, jak bardzo nasze wyobrażenie o Kosmosie było wówczas inne niż obecnie. Bez cienia wątpliwości trzeba powiedzieć, że większość wiedzy, którą do dziś zdobyliśmy o Wszechświecie, dostarczyły nam sondy i próbniki wyniesione ponad atmosferę.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną