Nauka

Biedronka azjatycka atakuje. Czy jest czego się bać?

Biedronka azjatycka ma się u nas całkiem nieźle. Biedronka azjatycka ma się u nas całkiem nieźle. Randy McEoin / Flickr CC by 2.0
Zimują grupami we framugach okien i drzwi oraz wypierają rodzimą biedronkę siedmiokropkę. Czy biedronka azjatycka jest zagrożeniem dla naszego ekosystemu?

Każdy polski eksprzedszkolak ma głęboko zakodowany sentyment do biedronek. W końcu sympatyczny chrząszcz był nie tylko bohaterem piosenek, ale również zwiastunem pięknej pogody oraz najbardziej poszukiwanym owadem na placu zabaw.

Dziś obok dobrze znanej i lubianej siedmiokropki w Polsce pojawiła się również jej kuzynka, biedronka azjatycka (Harmonia axyridis). Jest mniej więcej tej samej wielkości, co nasza rodzima biedronka, jednak jej pokrywa może mieć kolor od żółtego, przez pomarańczowy i czerwony aż do czerni. I mimo że występuje u nas w kraju już od dobrych kilkunastu lat, to dopiero niedawno jej obecność zaczęła wywoływać pewien niepokój.

Dzieje się tak ze względu na sposób, w jaki biedronka azjatycka zimuje. W przeciwieństwie do naszych rodzimych chrząszczy wybiera siedliska bliskie naszym domom i chętnie przesypia zimę w towarzystwie innych przedstawicieli swojego gatunku. W efekcie wielu osobom udało się „przyłapać” grupy kilkunastu (a w skrajnych przypadkach nawet kilkudziesięciu) biedronek azjatyckich w dość niespodziewanych miejscach. Okna, framugi, piwnice, balkony.

Pierwszą reakcją na spotkanie z nimi jest zazwyczaj strach. Jednak, jak przekonuje dr hab. Mariusz Lewandowski z Samodzielnego Zakładu Entymologii Stosowanej na SGGW, nie taka biedronka straszna, jak ją malują.

Czy biedronka azjatycka jest gatunkiem inwazyjnym?

Naturalnym środowiskiem biedronki azjatyckiej jest wschodnia i środkowa Azja, od Ałtaju po wybrzeża Oceanu Spokojnego, i od południowej Syberii do południowych Chin. Do Europy oraz Ameryki przywędrowała dzięki człowiekowi, który sprowadził ją do szklarni, aby tam zjadała zagrażające roślinom mszyce.

Biedronka azjatycka nadawała się do tego lepiej od rodzimych gatunków. Jest bardziej żarłoczna (dzięki czemu zjadała więcej szkodników) oraz szybciej się rozmnażała, co pozwoliło naukowcom w krótkim czasie wyhodować dość dużą liczbę chrząszczy, aby obdzielić nimi wszystkie potrzebujące tego szklarnie. Niestety biedronka dała nogę ze szklarni i zadomowiła się m.in. w USA, Grecji, Wielkiej Brytanii, Włoszech, Szwecji i Polsce. – Stosowanie wrogów naturalnych, głownie stawonogów, do ochrony upraw przed szkodnikami nie jest nową praktyką. Dzięki temu można ograniczyć stosowanie środków ochrony roślin, co jest bardzo korzystne. Owady oraz inne stawonogi, które wykorzystuje się w celu ochrony upraw szklarniowych, przeważnie pochodzą z rejonów o ciepłym klimacie, dlatego jeśli nawet wydostaną się ze szklarni to są zabijane przez niskie temperatury panujące u nas w trakcie zimy. Problem polega na tym, że niektóre z nich, jak np. biedronka azjatycka, są w stanie zaaklimatyzować się do warunków panujących w Polsce i namnażać się w warunkach naturalnych. – tłumaczy Lewandowski.

Od tamtej pory azjatycki intruz ma się u nas całkiem nieźle i zaczął wypierać rodzimą biedronkę siedmiokropkę, zyskując tym samym status gatunku inwazyjnego. Jednak zdaniem Lewandowskiego w tym konkretnym przypadku nie powinniśmy bić na alarm. Po pierwsze nie wiemy jak właściwie mielibyśmy walczyć z biedronką azjatycką, nie zagrażając jednocześnie gatunkom rodzimym z którymi wiele ją łączy. – komentuje Lewandowski – Po drugie przyroda w takich sytuacjach często daje sobie radę sama – może warto dać jej nieco czasu.

Taka sytuacja miała miejsce kilka lat temu, kiedy siły wielu osób skoncentrowały się na walce ze szrotówkiem kasztanowcowiaczkiem, motylem, który szkodził kasztanowcom. Mimo wysiłków nie udało się znaleźć środków, które efektywnie zabezpieczyłyby drzewa. Tymczasem po kilku latach pasożyty przystosowały się do wzmożonej obecności motyla i zaczęły na szrotówku żerować skutecznie chroniąc kasztanowce przed jego działaniem.

Czy oznacza to, że najlepiej jest zostawić biedronki w spokoju?

Odpowiedź na to pytanie w dużej mierze zależy od sentymentu do siedmiokropki. Bez wątpienia jej azjatycka kuzynka stanowi pewne zagrożenie dla liczebności gatunku rodzimego. Tak więc mógłby to być argument za wciągnięciem kolonii zimujących czarnych biedronek do odkurzacza. – Z drugiej strony można pomyśleć o tym, jako o konsekwencji naturalnego procesu ewolucji – przekonuje Lewandowski – przeżywają najlepiej przystosowane organizmy. Trzeba też pamiętać, że w przypadku owadów bardzo rzadko dochodzi do zupełnego wyparcia jednego gatunku na rzecz drugiego. Zmieniają się jedynie proporcje. Oprócz tego, jak tylko w kolejnych latach będą trafiały się sroższe zimy to może się okazać, że liczebność biedronki azjatyckiej spadnie.

Zabijać czy zostawić przy życiu? Z jednej strony można się tłumaczyć doniesieniami o przypadkach ugryzień przez biedronkę azjatycką, które mogą wywołać reakcję alergiczną. Z drugiej strony żadne stworzenie nie będzie agresywne, jeżeli zostawimy je w spokoju i nie sprowokujemy ataku. Nie wiadomo też w jaki sposób obecność biedronki azjatyckiej wpłynie na działanie ekosystemu w dłuższej perspektywie. Jedyne, co wiemy na pewno to to, że znamy dziesiątki przykładów w których działanie człowieka doprowadziło do trwałego uszkodzenia funkcjonowania danego ekosystemu. Przypadków odwrotnych, w których to ludzka bierność doprowadziła do zaburzenia równowagi jest jednak niewiele.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Prof. Leociak: Kościół jako instytucję należy odrzucić

To już nie są czasy zdobywania nowego świata i nawracania siłą wszystkich „dzikusów”, czy tego chcą, czy nie – mówi prof. Jacek Leociak z Instytutu Badań Literackich PAN, autor „Młynów Bożych” i wydanego właśnie „Wiecznego strapienia. O kłamstwie, historii i Kościele”.

Katarzyna Czarnecka
30.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną