Czy stare odmiany jabłek znikną z polskich ogrodów?

Rajski owoc
Większość z obecnie uprawianych jabłoni pochodzi od zaledwie dwóch odmian: red delicious i golden delicious.
Joël Douillet/EAST NEWS

Większość z obecnie uprawianych jabłoni pochodzi od zaledwie dwóch odmian: red delicious i golden delicious.

Ogród Botaniczny PAN w Warszawie zebrał 428 starych odmian jabłoni i stale powiększa swą kolekcję.
DeA Picture Library/DeAgostini/Getty Images

Ogród Botaniczny PAN w Warszawie zebrał 428 starych odmian jabłoni i stale powiększa swą kolekcję.

Pączki z jabłek powstawały, gdy owoce „marynowało” się w wódce z przyprawami, następnie obtaczało w mące i na koniec smażyło.
Agnieszka Kantaruk/BEW

Pączki z jabłek powstawały, gdy owoce „marynowało” się w wódce z przyprawami, następnie obtaczało w mące i na koniec smażyło.

Tak rozpowszechniona uprawa jabłoni przy ówczesnej niezbyt wielkiej mobilności ludzi sprzyjała powstaniu wielu lokalnych odmian, dostosowanych do miejscowej gleby i klimatu. – Były one efektem długiej selekcji, więc sprawdzały się w trudnych warunkach. Nie używano wtedy pestycydów i te odmiany musiały mieć małą wrażliwość na parch i inne choroby – mówi Grzegorz Hodun.

Szlachta, która chciała popisywać się oryginalnością, przywoziła do swych sadów jabłonie z zagranicy. Te, które sobie poradziły, rosły dalej. – A z sadów dworskich odmiany w formie zrazów przechodziły do chłopów – opowiada pomolog. – Bo nasi dziadkowie mieli dużą wiedzę praktyczną. Sadzili dziczki jabłoni, a na nich szczepili bardziej szlachetne odmiany. Tak często powstawały chłopskie sady przydomowe.

Różnorodność odmian zanikła wraz z rozwojem upraw przemysłowych. Ludzie też zaniechali samodzielnego przetwórstwa, przestali robić zupy, sery z jabłek, z mody wyszedł nawet jabłecznik. Stare sady zachowały się więc tylko w nielicznych miejscach. Ale na szczęście się zachowały. Bo w końcu zrozumiano wagę ochrony różnorodności biologicznej, w tym odmian roślin uprawnych. Rozpoczęło się poszukiwanie i kolekcjonowanie. PAN Ogród Botaniczny w Warszawie zebrał 428 starych odmian jabłoni i stale powiększa swą kolekcję, która jest do oglądania i próbowania na jego terenie. Grzegorz Hodun w starych sadach znalazł ich już ponad 500. – Może trochę dzięki nam zaczęła też wracać moda na przydomowe sady ze starych odmian – mówi pomolog. – Ludziom też zaczęła doskwierać jednostajność smaku jabłek z marketu. Chcą różnorodności, a często też powrotu do smaków z dzieciństwa. Ludziom się przypomina, że w młodości uwielbiali zielone, niedojrzałe, kwaśne jabłka, a ich dzieci lub wnuki w ogóle tego nie znają.

Prof. Dumanowski dostrzega z kolei zainteresowanie dawnymi przepisami. Wraca popularność cydru, choć na razie w wersji słodkiej z jabłek towarowych. Oryginalny, wytrawny, gorzkawy jabłecznik wciąż jest trudny do zdobycia. Może dlatego, że wciąż zbyt mało jest tych tradycyjnych odmian jabłek, z których go przygotowywano. – Sadźmy przy domach drzewa dawnych odmian! – zachęca więc Grzegorz Hodun. – Są bardzo różnorodne i łatwo wybrać coś do każdych warunków i dobrać do naszego podniebienia. Po co sadzić to, co jest dostępne w sklepach? Sadźmy odmiany, które dają owoce, jakich nie można kupić.

***

Z jabłoni na stół

Wśród przepisów znalezionych

przez prof. Jarosława Dumanowskiego w dawnych zbiorach i książkach kucharskich były takie jak:

Zupa z jabłek (przepis z 1800 r.)

Weź sześć jabłek bursztówków, obierz, pokraj na części, wstaw w półkwarty wody z białym chlebem, cytryną, cynamonem i winem. Gdy się razem ugotuje, rozetrzyj, przecedź przez sito, przydaj kilka suchareczków, dasz na stół.

Pączki z jabłek i brzoskwiń (przepis z 1783 r.)

Jabłka renety pokraj na cztery części, obierz skórę i ziarka wyrzuć, umarynuj dwie lub trzy godziny z wódką, cukrem, skórką z cytryny zielonej, wodą pomarańczową; gdy smaku nabiorą, osącz, włóż w ścierkę białą z mąką, utarzaj dobrze w mące, potym usmaż pięknie, uglasseruj cukrem, daj na stół smażone, czyli jabłka lub też brzoskwinie.

Jabłecznik (przepis z 1777 r.)

Zbieraj jabłka dojrzałe, te osobliwie gatunki, które nie są zbyt skąpe w soki. Jeżeli przydasz leśnych, tym lepiej uczynisz i póki jeszcze świeże są albo potłucz w stępie, albo innym jakim sposobem, wygnieć w prasach sok, bez przemieszania wody i zlewaj go w beczki, pierwej siarką okadzone, jak do wina czynią. Gdy już beczki napełnisz, zostaw otwarte, aż się zupełnie wyroi i ustoi. Nakryj potym lekko szpuntem i przez niedziel trzy, cztery, podobnymże dolewaj jabłecznikiem. Po upłynionym tym czasie zaszpuntuj, nie zbytnie przecież i co dwa tygodnie dolewając, chowaj przez zimę. Na wiosnę, jeżeli go tego lata zażywać chcesz, stoczysz w czyste beczki, również siarką okurzone, lecz jeżeli go na dalej zachować myślisz, zatrzymaj się z toczeniem do drugiej jesieni.

Czytaj także

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną