Aplikacje, które leczą

Zdrowa kontrola
Największe korzyści ze zdalnej opieki lekarskiej mogą odnieść przewlekle chorzy. Kierunek tej rewolucji wytyczają polskie start-upy.
Dzięki aplikacjom lekarze mają możliwość przeanalizowania stanu zdrowia pacjenta przed wizytą.
123 RF

Dzięki aplikacjom lekarze mają możliwość przeanalizowania stanu zdrowia pacjenta przed wizytą.

Warto monitorować swój organizm dzień po dniu i zarządzać nim we własnym domu.
Getty Images

Warto monitorować swój organizm dzień po dniu i zarządzać nim we własnym domu.

audio

AudioPolityka Paweł Walewski - Zdrowa kontrola

Kiedy odwiedza się polskie przychodnie i szpitale, trudno uwierzyć, że branża medyczna jest dziś najbardziej innowacyjną dziedziną technologii. Do Europejskiego Biura Patentowego trafia co rok kilkanaście tysięcy aplikacji dotyczących praktycznych rozwiązań medycznych – zwykle o ponad tysiąc więcej niż w znajdującej się na drugim miejscu komunikacji cyfrowej. A za większością z nich stoją młodzi ludzie, którzy leczenie chorób widzą w zupełnie inny sposób, niż przyzwyczajeni są do tego starsi lekarze.

Ich filozofię myślenia można streścić krótko: warto monitorować swój organizm dzień po dniu i zarządzać nim we własnym domu. A więc z dala od placówki medycznej, gdzie mitręży się czas w kolejce, a niekiedy można się zarazić jakimś bakcylem przywleczonym przez innych pacjentów. Konsultacje lekarskie ich zdaniem powinny się odbywać przez Skype’a, wątpliwości wyjaśniane mogą być na czacie, każdy może też samodzielnie wykonywać podstawowe badania. Nie tylko pomiar ciśnienia lub poziomu cukru za pomocą przystawki do smartfona, co jest już praktykowane przez diabetyków od 2 lat. Inne aplikacje umożliwiają obsługiwanie przez telefon komórkowy małych urządzeń do wykonania w domu EKG (teleEKG), pomiaru pojemności płuc (My Spiroo), kontroli akcji serca płodu (KTG Pregnabit), temperatury i szmerów w płucach (StethoMe). Mimo obco brzmiących nazw są to produkty polskich firm, ponieważ rodzime start-upy – spółki tworzone dla zrealizowania jakiegoś celu – są obecnie jednymi z najbardziej odkrywczych na europejskim rynku wyrobów medycznych.

Dla tych, co kichają

Aplikacje medyczne w smartfonach przeszły w ostatnich latach długą drogę od swoistej rozrywki do zastosowań praktycznych. Całe to „udomowienie” ochrony zdrowia odbywa się z korzyścią dla pacjentów, zwłaszcza chorych przewlekle: na astmę, cukrzycę, alergie, niewydolność serca. Samodzielne sprawdzanie stanu zdrowia przy każdym z tych schorzeń uwalnia od konieczności regularnych wizyt w przychodni (zwalniając miejsce innym potrzebującym), ułatwia też wczesne wykrycie zaostrzeń choroby. – Nie chodzi o to, aby pacjenci mogli się sami diagnozować – podkreśla dr Piotr Rapiejko z Kliniki Otolaryngologii Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. – Ale dzięki aplikacjom mogą się stać naszymi partnerami, zaangażowanymi w kontrolę swoich objawów i przebieg kuracji.

Marcela Osiak od trzech lat boryka się z uczuleniem na pyłki brzozy i trawy. – Szukałam aplikacji umożliwiających alergikom monitorowanie nie tylko własnego samopoczucia, ale też stanu otoczenia – mówi. – Lekarz polecił mi prowadzenie dzienniczka dolegliwości, więc chciałam to robić nowocześnie, gdyż jestem z pokolenia, które nie wyobraża sobie życia bez smartfona.

Gdy zaczęła pracować w firmie farmaceutycznej Mylan, która miała pomysł na stworzenie elektronicznego wsparcia dla alergików, wymarzoną przez siebie aplikację stworzyła we współpracy z programistami ze spółki Mobiem. – Teraz otwieram Apsik! i wszystko mam w jednym miejscu, z możliwością przekazania lekarzowi aktualnych danych na temat stanu zdrowia.

Dr Rapiejko podkreśla, że dzięki aplikacji zyskuje się informację kompleksową: – Pacjenci otrzymują na telefon najświeższe dane o pyleniu, alertach smogowych i powiadomienia dotyczące zmiany stężenia alergenów. Mogą też mierzyć czas, po jakim zalecony lek zaczął działać. Dawniej nie wiedziałem, dlaczego chory miał nasilone objawy przy niskim stężeniu pyłku. Może zapomniał wziąć leki? Teraz wiem o nim wszystko.

Wkrótce w aplikacji mają pojawić się nowe udogodnienia: dotyczyć będą alergenów krzyżowych i anafilaksji, czyli ciężkiej ogólnoustrojowej reakcji alergicznej, która może się skończyć nawet zgonem. Już teraz użytkownicy po zalogowaniu mogą sprawdzić pylenie roślin w innych regionach Polski, aby dobrze przygotować się do podróży lub wyszukać taki kierunek, gdzie będą się czuli najbezpieczniej.

Dla tych, co się duszą

Dr Piotr Dąbrowiecki, alergolog i przewodniczący Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP, sam choruje na astmę od drugiego roku życia. To pozwala mu świetnie wczuć się w sytuację pacjentów, których leczy – zna ich codzienne problemy, bo też nieraz doświadcza duszności i musi ratować się inhalatorem. A jeśli go nie ma pod ręką? – Niektórzy astmatycy wręcz zaczynają się dusić, kiedy przypomną sobie, że w torebce lub kieszeni nie mają doraźnego leku – mówi. I właśnie dla zapominalskich jesienią na rynku pojawi się FindAir One – połączona zdalnie ze smartfonem nakładka na inhalator, dzięki której właściciel szybko się dowie, że wychodząc z domu, nie zabrał go ze sobą. Telefon przypomni mu o tym po przejściu ok. 100 m, kiedy jeszcze łatwo będzie po niego wrócić. – Pracujemy nad tym rozwiązaniem od dwóch lat – mówi Tomasz Mikosz, który z bratem Jackiem oraz Michałem Czyżem opracowali ten wynalazek. I znów, w połączeniu z aplikacją mobilną FindAir (już dostępną w sklepach internetowych), osoby chore na astmę mają wgląd w wiele parametrów swojego stanu zdrowia.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną