Nauka

Odszczepieńcy

Ofensywa antyszczepionkowców

Marsz przeciwników obowiązkowych szczepień, Warszawa, 2 czerwca 2018 r. Marsz przeciwników obowiązkowych szczepień, Warszawa, 2 czerwca 2018 r. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Antyszczepionkowcy maszerują do polityki i chcą forsować swoje niebezpieczne pomysły.
Szczepienie się to również akt obywatelskiej solidarności, bo zaszczepieni tworzą „ochronny kokon” wokół niezaszczepionych.jikrajec/PantherMedia Szczepienie się to również akt obywatelskiej solidarności, bo zaszczepieni tworzą „ochronny kokon” wokół niezaszczepionych.

Przez ulice Warszawy na początku czerwca przeszła dość liczna demonstracja przeciwko obowiązkowi szczepienia dzieci. Jej uczestnicy domagali się, by rodzicom odmawiającym zaszczepienia dziecka nie groziły już żadne kary finansowe. Dlatego organizatorzy protestu, czyli Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP, zbierają podpisy pod projektem ustawy znoszącej obowiązek szczepień. Ich zdaniem obecnie obowiązujące przepisy naruszają fundamentalne prawo do wolności decydowania o dobru własnych dzieci.

Na pierwszy rzut oka argument ten może wydawać się zasadny – to przecież rodzice odpowiadają za zdrowie dzieci. Tylko problem jest znacznie bardziej skomplikowany: wolność wyboru w tej kwestii może oznaczać, iż suwerenna decyzja wcale nie będzie dobra dla dziecka. Ani dla własnego, ani dla innych.

W 2013 r. w Brzeznej zmarła z niedożywienia półroczna dziewczynka. Rodzice leczyli ją u znachora i wykonywali jego polecenia: karmili tylko wodą i kozim mlekiem. Z pewnością nie chcieli śmierci dziecka, a wyłącznie jego dobra. Problem w tym, że współczesną medycynę uważali za zło, a pomysły szarlatana za skuteczne. To był ich wybór, który skończył się tragedią.

Historia dziewczynki z Brzeznej pod pewnymi względami odnosi się do postulatów STOP NOP, które tak naprawdę chce, by rodzice bez żadnych konsekwencji mogli nie szczepić dzieci. Jego członkowie – wbrew faktom, danym naukowym i opiniom ogromnej większości specjalistów – wierzą bowiem, że szczepionki są mało skuteczne, a przede wszystkim znacznie groźniejsze niż choroby, przed którymi mają chronić, gdyż wywołują tzw. niepożądane odczyny poszczepienne (NOP). Chodzi o czasowe reakcje organizmu na szczepionkę: od łagodnych po ciężkie, wymagające hospitalizacji i zagrażające zdrowiu (te ostatnie są bardzo rzadkie, w naszym kraju odnotowuje się zaledwie kilka przypadków rocznie). Co więcej, szczepionki rzekomo miałyby wywoływać choroby, m.in. autyzm.

Odporność zbiorowiskowa

Dlatego STOP NOP to po prostu jeden z ruchów antyszczepionkowych, choć jego liderka, agentka ubezpieczeniowa Justyna Socha, publicznie deklaruje co innego. Wystarczy jednak zajrzeć na profil organizacji na Facebooku, gdzie powielane są różnego rodzaju mity o szczepieniach, niekiedy jeszcze okraszone teoriami spiskowymi. Socha często też występuje na różnych „konferencjach” obok osób głoszących najbardziej szalone teorie na temat szczepień. Jak np. neurobiolożka Maria Dorota Majewska, promowana przez STOP NOP, która w zeszłym roku na jednym z takich spotkań twierdziła, że „nanocząsteczki metali podawane w zastrzykach wnikają do mózgów, pozwalając na kontrolowanie z zewnątrz zachowania ludzi i zwierząt, co może służyć do kreowania bezwolnych cyborgów i niewolników”.

Socha zawarła też antyszczepionkowy sojusz z Jerzym Ziębą, producentem i handlarzem pseudomedycznymi specyfikami oraz urządzeniami (sprzedaje „strukturyzator wody”), zarabiającym na naiwności ludzi. Tego typu postaci wokół STOP NOP kręci się zresztą więcej. Można mieć zatem pewność, że członkowie stowarzyszenia i nastraszeni przez jego antyszczepionkową propagandę rodzice będą wprawdzie podejmować wolne, ale nie racjonalne decyzje w kwestii ochrony zdrowia swoich dzieci. Czy państwo powinno być wobec tego obojętne i zrezygnować z obowiązku szczepień?

Kwestia druga: jak mawia prof. Zbigniew Szawarski, przewodniczący Komitetu Bioetyki PAN, ludzie mają fundamentalne prawo do głupoty. Np. nadużywania alkoholu, palenia, obżerania się czy nieprzyjmowania leków, gdy są chorzy. To ich wybór i to głównie oni poniosą jego konsekwencje. W przypadku szczepionek jest jednak inaczej, bo małe dziecko przecież w ogóle nie decyduje o swoim leczeniu. Ponadto, nie będąc zaszczepionym, stanowi zagrożenie dla innych ludzi.

Wynika to ze zjawiska tzw. odporności zbiorowiskowej: przy wystarczająco dużej liczbie osób zaszczepionych (tzw. poziomie wyszczepialności) czynnik chorobotwórczy (np. wirus) nie jest w stanie rozprzestrzeniać się w danej populacji. Czyli szczepionki chronią nie tylko bezpośrednio tych, którzy je otrzymali, ale pośrednio osoby z różnych przyczyn (np. przeciwwskazań medycznych) niemogące się zaszczepić lub u których taki preparat nie działa wystarczająco skutecznie (np. chorzy na niektóre choroby przewlekłe). Innymi słowy: szczepienie się to również akt obywatelskiej solidarności, bo zaszczepieni tworzą „ochronny kokon” wokół niezaszczepionych. Naukowcy szacują, że jeśli liczba tych pierwszych spada poniżej granicy 80–85 proc. w populacji, to odporność zbiorowiskowa zaczyna słabnąć, a wówczas może dojść do epidemii. W Polsce wyszczepialność wśród dzieci wynosi obecnie prawie 98 proc., co jest najwyższym wskaźnikiem w Europie. Mamy zatem kolejny etyczny problem postulowanej wolności decyzji: czy rodzice mogą decydować za dziecko, by było ono zagrożeniem dla innych ludzi?

Parlamentarny przyczółek

Trudno także przewidzieć, co by się stało po zniesieniu obowiązku szczepień. Wątpliwości, czy jesteśmy na tyle zdyscyplinowanym społeczeństwem, jak np. Szwedzi, którzy szczepią się masowo i dobrowolnie, są uzasadnione. Na nieobowiązkowe szczepionki przeciwko grypie lub rotawirusom decyduje się tylko niecałe 10 proc. Polaków. Ponadto, wbrew twierdzeniom STOP NOP, inne kraje nie odchodzą od obowiązku szczepień, tylko raczej do niego wracają. Świeżym przykładem może być Francja, gdzie niezaszczepione dzieci nie będą przyjmowane do żłobków. Podobny zakaz w publicznych szkołach i przedszkolach wprowadziły Włochy w marcu tego roku.

Polska może pójść zupełnie pod prąd tych tendencji, jeśli politycy będą chcieli coś ugrać na antyszczepionkowych nastrojach. A jest co, bo jak stwierdzili pół roku temu analitycy z Polityka W Sieci – portalu badającego ruch w internecie – temat szczepień miesięcznie trafia poprzez media społecznościowe do ponad 4–5 mln osób. „Tak duża dynamika dotarcia i interakcji sprawi, że za kilka lub kilkanaście miesięcy rodzicie zrzeszeni wokół STOP NOP będą mieli coraz większą siłę przebicia i możliwość dotarcia do szerokiej opinii publicznej. Z perspektywy polityki ogólnokrajowej będą stanowić ważny elektorat wyborczy” – podsumowuje Polityka W Sieci.

Już trzy lata temu wyczuł ten potencjał Kukiz’15, wpuszczając na swoje listy wyborcze Justynę Sochę i kilkoro innych antyszczepionkowców. Choć nie dostali się do Sejmu, po wyborach kukizowcy utworzyli Parlamentarny Zespół ds. Bezpieczeństwa Programu Szczepień Ochronnych Dzieci i Dorosłych pod przewodnictwem posła Piotra Liroya-Marca (obecnie niezrzeszony). Mimo niewinnej nazwy jest to parlamentarny przyczółek antyszczepionkowców, o którym pisaliśmy już w POLITYCE (11/16).

Od kilku lat STOP NOP wspiera również Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości, a w najbliższych wyborach samorządowych kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Warszawy. Jego działania w tej sferze opisał niedawno na portalu OKO.press bloger naukowy Łukasz Sakowski. Jaki m.in. wystąpił trzy lata temu na wspólnej konferencji prasowej z Justyną Sochą, niedługo później zaś apelował do prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowanie ustawy rozszerzającej program szczepień i zwiększającej jego finansowanie. Natomiast w połowie ubiegłego roku pisał do ministra zdrowia, że „przymuszanie do szczepień stanowi dyskryminację obywateli RP w stosunku do pozostałych mieszkańców Unii Europejskiej”. Warto też wspomnieć, że STOP NOP cieszy się przychylnością części prawicowych mediów, w tym tych należących do Tadeusza Rydzyka.

Testem odpowiedzialności za zdrowie publiczne polityków będą losy obywatelskiego projektu ustawy znoszącego obowiązek szczepień, który STOP NOP zapewne złoży w niedalekiej przyszłości w parlamencie. Ciekawe, co wówczas wygra: doraźny interes polityczny dyktowany sondażowymi słupkami czy bezpieczeństwo ludzi.

Polityka 24.2018 (3164) z dnia 12.06.2018; Nauka; s. 64
Oryginalny tytuł tekstu: "Odszczepieńcy"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Niezbędnik

Lefebryści. Schizmatycy w łonie Kościoła katolickiego

Papież Franciszek i jego poprzednik Benedykt XVI wykonali pewne gesty wobec tradycjonalistycznego Bractwa św. Piusa X. Czy może dojść do pojednania? I jakie pole manewru mają obie ze stron, skoro każda z nich uważa, że to ta druga powinna się nawrócić?

Roman Graczyk
05.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną