Szczepionka spowalniająca alzheimera jest na horyzoncie
Ale w Polsce są inne priorytety. Zaledwie 3 proc. lekarzy rodzinnych sprawdza rutynowo, jak funkcjonuje pamięć w okolicach 50. i 60. roku życia.
Neurologia w Polsce znajduje się w sporej zapaści, ponieważ Ministerstwo Zdrowia postanowiło doinwestować zwłaszcza dwie inne dziedziny: kardiologię i onkologię.
Alexandre Debiève/Unsplash

Neurologia w Polsce znajduje się w sporej zapaści, ponieważ Ministerstwo Zdrowia postanowiło doinwestować zwłaszcza dwie inne dziedziny: kardiologię i onkologię.

Takie wiadomości zawsze rozpalają nadzieje, że może właśnie tym razem uda się zapanować nad chorobą, której do tej pory wyleczyć nie można. Serwisy medyczne piszą bowiem o szczepionce mogącej zwalczać przyczyny choroby Alzheimera, którą po 10 latach badań naukowcy z UT Southwestern′s Peter O′Donnell Jr. Brain Institute w Teksasie pochwalili się światu, publikując artykuł na łamach „Alzheimer’s Research and Therapy”.

Szczepionka, co myszom pomaga

Ale nie miejmy złudzeń: efekty podawanej podskórnie szczepionki zaobserwowano na razie na myszach, a że okazały się pozytywne – badacze mają dopiero nadzieję, że nie inaczej stanie się u ludzi. Nowa terapia ma być wkrótce przetestowana na pierwszej grupie ochotników. Trzeba będzie ich skrupulatnie dobrać do badania klinicznego, gdyż – jak słusznie pisze Polska Agencja Prasowa – chodzi o osoby narażone na rozwój choroby Alzheimera, zanim jeszcze wystąpią u nich objawy.

Czytaj także: Alzheimer – czy wczesna diagnoza ma sens?

Wiadomo, że beta-amyloid oraz szkodliwe białka tau zaczynają się gromadzić w mózgu przyszłych ofiar wiele lat wcześniej – zastosowanie na tym początkowym etapie nowatorskiej szczepionki mogłoby ustabilizować ich poziom i zabezpieczyć przed rozwojem neurodegeneracji. Działanie szczepionki zawierającej DNA, które koduje fragment beta-amyloidu, sprowadza się bowiem do redukowania ilości wspomnianych białek – dzięki wywołanej odpowiedzi immunologicznej, a więc produkcji przeciwciał (jak to w przypadku szczepionek).

Lekarze nie pytają o pamięć

Akurat w obecnym wydaniu POLITYKI publikujemy artykuł o tym, jak trudno w Polsce zdiagnozować chorobę Alzheimera we wczesnej fazie. Kiedy pacjent sam nie zauważa dyskretnego pogorszenia pamięci oraz zmian w zachowaniu, które mogą być pierwszym sygnałem nadchodzących zaburzeń w pracy mózgu.

I bądźmy szczerzy: tu nie o szczepionkę chodzi (której de facto jeszcze nie ma i spodziewam się, że szybko na rynku się nie pojawi), lecz o niedostatek wyczulonych na ten problem lekarzy, których nie nauczono, że powinni już u pacjentów w średnim wieku diagnozować subtelne nieprawidłowości.

Podczas niedawnej konferencji w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich eksperci mówili, że zaledwie 3 proc. lekarzy rodzinnych sprawdza rutynowo, jak funkcjonuje pamięć w okolicach 50. i 60. roku życia. A wystarczyłoby od osób w tym wieku dowiedzieć się, jak oceniają swoją zdolność uczenia się nowych rzeczy i zadać im kilka pytań naprowadzających (o jakie pytania chodzi – odsyłam do wspomnianego artykułu). Tzw. testy pamięci – test rysowania zegara oraz tzw. krótkiej skali oceny aktywności poznawczej (czyli Mini-Mental State Examination) – są na tyle prostymi narzędziami, że powinny mieć walor powszechności. Nie ma zatem problemu braku szczepionki, lecz jest bolesny brak świadomych lekarzy w podstawowej opiece zdrowotnej.

Opiekunowie wyręczają państwo

Neurologia w Polsce znajduje się w sporej zapaści, ponieważ Ministerstwo Zdrowia postanowiło doinwestować zwłaszcza dwie inne dziedziny: kardiologię i onkologię. Świetnie, tylko czy muszą leżeć odłogiem akurat te, w których potrzeby narastają lawinowo?

Liczbę ekspertów znających się na rozpoznawaniu choroby Alzheimera i podawaniu leków, które mogą opóźnić jej przebieg (a są takie, jeśli zaczną być podawane we wczesnej fazie zaburzeń), można policzyć na palcach obu rąk. W 38-milionowym kraju!

Czytaj także: W pewnym wieku potrzebny jest nam fitness mózgu

Geriatrzy i neurolodzy nie będą w stanie zmierzyć się sami z rosnącym problemem chorób neurodegeneracyjnych, bo jest ich po prostu za mało. Akurat dzisiaj Polskie Towarzystwo Neurologiczne zaapelowało do kierownictwa resortu zdrowia o jak najszybsze rozwiązanie palących problemów tej specjalności, ponieważ brakuje młodego narybku (neurologia, nie będąc tzw. specjalizacją priorytetową, nie cieszy się zainteresowaniem młodych lekarzy), lepszych wycen świadczeń medycznych i generalnie myślenia o tym, jak za kilkanaście lat udźwignąć koszty opieki nad chorymi z neurodegeneracją mózgu.

Dziś są one przerzucane na opiekunów – tak jest zwłaszcza w chorobach Alzheimera i Parkinsona – ponieważ państwo zdjęło z siebie odpowiedzialność za opiekę nad tymi pacjentami. Wkrótce to oni będą wymagali pomocy, bo zabraknie im sił przy łóżkach ich bliskich. Ciekawe, jak wtedy rząd dobrej zmiany wytłumaczy swoją dzisiejszą bierność.

Czytaj także

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną