Szczyt klimatyczny w Katowicach wkracza w decydującą fazę
Negocjacje kluczowego dokumentu, tzw. rulebook, toczą się sprawnie. Unia Europejska chce ambitnego porozumienia, Polska budzi szok, broniąc spalana węgla.
Obrady COP24 w Katowicach przekroczyły półmetek.
Mateusz Wlodarczyk/Forum/Forum

Obrady COP24 w Katowicach przekroczyły półmetek.

Pierwszy tydzień trwających z reguły 14 dni szczytów klimatycznych ONZ ma charakter przygotowania artyleryjskiego przed rozstrzygającą bitwą, do której dojdzie w drugim tygodniu. Historia podpowiada, że zwieńczy ją – i całą konferencję – całonocna, zamykająca runda negocjacyjna. Pełna emocji, teatralnych gestów i wyłaniających się zza nich twardych interesów.

Czytaj też: Katowicka bitwa o klimat

Unia prze do ambitnego porozumienia

Czy Katowice potwierdzą dotychczasowe doświadczenia, przekonamy się niebawem. Jak informuje nasz siostrzany serwis PI Climate, prace nad kluczowym dokumentem COP24, tzw. rulebookiem, czyli opisem sposobu na osiągnięcie celów porozumienia paryskiego, idą całkiem dobrze i udało się już zredukować pierwotne ponad 300 stron do mniej niż 200. Dla niewtajemniczonych to techniczny szczegół, dla analityków sygnał, że negocjacje idą dobrze.

Czy jest więc szansa na ambitne porozumienie końcowe? Na pewno będzie do niego dążyć UE – Komisja Europejska kilka dni przed szczytem opublikowała projekt strategii rozwoju do 2050 r., zakładający przekształcenie UE w strefę neutralną emisyjnie do połowy stulecia. To ważny sygnał dla świata, jeszcze ważniejszy dla krajów członkowskich.

Czytaj też: 12 lat do katastrofy

Polska „skamieliną dnia”

Niestety, zdają się tego nie dostrzegać przedstawiciele polskich władz, wysyłający na lewo i prawo sprzeczne komunikaty. Z jednej strony podkreślają jak mantra, że Polska wypełniła zobowiązania poprzedniego porozumienia klimatycznego, tzw. protokołu z Kioto, z nawiązką, bo zredukowała swoje emisje o 30 proc., znacznie więcej, niż oczekiwano. A skoro udało się to, jednocześnie uzyskując wzrost gospodarczy, to znaczy, że palenie węglem nie szkodzi klimatowi.

Tę pozornie żelazną logikę prezentował prezydent Andrzej Duda podczas inauguracji. Zapomniał niestety, że Kioto to już odległa historia i od 2015 r. obowiązuje nas porozumienie paryskie. Niestety, odległą historią jest też efekt redukcji emisji, który nie był zasługą polityki proklimatycznej Polski, tylko posocjalistycznej restrukturyzacji.

Dlatego emisje gazów cieplarnianych w Polsce zaczęły rosnąć. Nic więc dziwnego, że obrona spalania węgla podczas inauguracji szczytu klimatycznego wywołała najpierw szok („Guardian” pisał, że Polska pokazała światu środkowy palec), a potem spotkała się z wyrazami szczególnego uznania: nasz kraj zyskał miano „skamieliny dnia” przyznawane przez organizacje prośrodowiskowe.

Czytaj też: W Katowicach smog uniżenie wita gości

„Solidarność” wybiera pseudonaukę

Prezydent opuścił szczyt dosyć szybko, by głosić miłość do węgla na Barbórce u górników w Brzeszczach, w Katowicach dni upłynęły na omawianiu kolejnych raportów dotyczących zmian klimatycznych. Większość była ogłoszona przed szczytem, na Katowice przypadł jednak moment prezentacji wyników oceny emisji w 2018 r. Niestety, to kolejny rok wzrostu, który może osiągnąć nawet 3,7 proc. w stosunku do poprzedniego roku.

Ta wiadomość zmartwiła wszystkich poważnie myślących o zmianach klimatycznych i ich konsekwencjach, bo oznacza, że wzrost emisji zamiast hamować, wymyka się spod kontroli.

Nie wszyscy o zmianach klimatu myślą poważnie. Śląsko-dąbrowska „Solidarność” i Krajowy Sekretariat Górnictwa i Energetyki tego związku podpisały porozumienie z Heartland Institute, amerykańskim think tankiem zajmującym się szerzeniem klimatosceptycyzmu, czyli pseudonaukowych argumentów mających podważać wiedzę naukową na temat klimatu. Związkowcy uznali, że skoro wiedza naukowa podważa ich interesy, znajdą lepszą.

To właśnie suma takich mniej i bardziej istotnych ruchów, wypowiedzi i deklaracji tworzy atmosferę i treść szczytu. Kluczowa, polityczna jego część odbywa się w wydzielonej przestrzeni ONZ. Niezależnie od niej trwają konferencje, debaty, działania artystyczne przygotowywane przez organizacje społeczne, samorządowe, biznes. Wszystko to tworzy niezwykle złożoną mozaikę, która w najbliższych dniach będzie nabierać coraz wyraźniejszego kształtu.

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną