Nauka

Solidarność dla Jeziora Aralskiego. Jakie są skutki największej katastrofy ekologicznej ubiegłego wieku?

Solidarność dla Jeziora Aralskiego. Jakie są skutki największej katastrofy ekologicznej ubiegłego wieku?

Burza pyłowa nad pustynią Aral-kum w marcu 2010 r. Burza pyłowa nad pustynią Aral-kum w marcu 2010 r. Jeff Schmaltz / NASA
Historia Jeziora Aralskiego pokazuje, do czego może prowadzić megalomania i ignorancja władzy. O jednej z największych katastrof ekologicznych ubiegłego stulecia i perspektywach na przyszłość opowiada prof. Nikolai Aladin.
Burza pyłowa nad pustynią Aral-kum w marcu 2010 r.Jeff Schmaltz/NASABurza pyłowa nad pustynią Aral-kum w marcu 2010 r.

Jeszcze 60 lat temu Jezioro Aralskie, zwane też Morzem Aralskim bądź po prostu Aralem, było czwartym pod względem powierzchni jeziorem na naszej planecie. Nazywano je morzem właśnie ze względu na olbrzymią powierzchnię (68 500 km kw.), ale pod względem hydrochemicznym Aral był oczywiście jeziorem. Jego wody zasilane były przez dwie rzeki: Amu-darię od strony obecnego Uzbekistanu i Syr-darię od strony Kazachstanu. W czasach dobrobytu Aral stanowił jedno z najważniejszych miejsc połowu ryb w byłym Związku Radzieckim, żywił ludzi, dawał zajęcie. Dziś po jego świetności pozostało tylko wspomnienie.

W latach 20. ubiegłego wieku władze ZSRR zdecydowały się przekształcić półpustynne obszary wzdłuż biegu obu rzek w obszary rolne – przede wszystkim uprawy bawełny. Dziesięć lat później rozpoczęto budowę kanałów nawadniających piaski pustyni Kara-kum. Prowadzono je prymitywnymi metodami i wbrew wszelkim kanonom sztuki hydrotechnicznej – 70 proc. odprowadzanej wody wsiąkało w piach i parowało, nigdy nie docierając do upraw. Niepojęte jest, by radzieccy hydrolodzy nie byli w stanie tego przewidzieć. Nie miało to jednak znaczenia – władza chciała stworzyć potęgę produkcji bawełny.

Ilość wody docierającej do Jeziora Aralskiego stale się zmniejszała, nie przeciwdziałając skutkom parowania. Powierzchnia zbiornika zaczęła maleć. Od lat 60. XX w. poziom wody opadał o ok. 20 cm rocznie, w latach 70. już o ok. 60 cm, a dekadę później – aż o 90 cm. Do końca ubiegłego wieku poziom wody spadł o 26 m, ubyło ponad 80 proc. pierwotnej powierzchni zbiornika. Dwa największe porty rybackie: Moynak po stronie uzbeckiej i Aralsk w Kazachstanie, leżą dziś dziesiątki kilometrów od brzegu. Dzięki zaangażowaniu takich osób jak m.in. prof. Aladin udało się zbudować tamę kumulującą wody Syr-darii w części północnej jeziora (zwanej Małym Aralem), a obecnie rozważa się budowę kolejnej, która może jeszcze bardziej poprawić sytuację.

Tętniący niegdyś życiem port w AralskuPiotr Klimaszyk/•Tętniący niegdyś życiem port w Aralsku

PIOTR RZYMSKI, PIOTR KLIMASZYK: – Od bardzo wielu lat z ogromną determinacją propaguje pan na świecie wiedzę o katastrofie ekologicznej, która spotkała Jezioro Aralskie. Pana wykłady są jednocześnie merytoryczne i przepełnione silnymi emocjami, poruszają publikę, zwracają uwagę na to, jak łatwo człowiekowi zniszczyć naturę. To również dzięki pana wysiłkom zbudowano tamę, która kumuluje wodę w części północnej jeziora. Czym jest dla pana Aral?
PROF. NIKOLAI ALADIN: – Problemy ekosystemu Jeziora Aralskiego są dla mnie szczególnie ważne – poświęciłem im już ponad 40 lat życia. O katastrofie, która dotknęła Aral, mówiłem na niezliczonej liczbie międzynarodowych konferencji naukowych i spotkań społeczno-politycznych. Oprócz informowania o tym, co spotkało tam i przyrodę, i lokalną ludność, zawsze staram się wskazywać rozwiązania, które mogą choćby częściowo naprawić powstałe szkody. Walczę o środki finansowe potrzebne dla realizacji tych celów. Moi koledzy naukowcy nazywają mnie czasami żartobliwie „niezłomnym rycerzem Aralu”.

Jak zainteresował się pan Morzem Aralskim?
Kiedy byłem studentem, uczestniczyłem w wykładzie wiekowego już profesora, który opowiadał nam o wodach ZSRR. Powiedział m.in., że wody Aralu charakteryzują się bardzo dużą przezroczystością. To przykuło moją uwagę, bo od dziecka zainteresowany byłem nurkowaniem. Z kolei na innym wykładzie dowiedziałem się o problemach związanych z wysychaniem jeziora, co wzbudziło we mnie zainteresowanie naukowe. Po obronie doktoratu w 1978 r. postanowiłem więc zafundować sobie w nagrodę wyjazd nad Aral, aby odpocząć, ale jednocześnie zaspokoić ciekawość naukowca. W zasadzie to wyjazd ten zafundował mi mój ojciec, bo pensja młodego doktora na uczelni była raczej symboliczna. Po dotarciu do Aralska zauważyłem degradację środowiska i zdałem sobie sprawę z dramatu, który spotkał społeczność zasiedlającą okolice jeziora. Oprócz przyjemności kontaktu z naturą i pasji naukowej pojawiła się motywacja do działania – chciałem pomóc tym ludziom w ich niedoli.

Zorganizował pan ekspedycję naukową, która wyruszyła nad Aral z odpowiednim sprzętem i projektem badawczym.
Tak, ale nie było to łatwe. Ze wszech stron dawano mi znać, że nie powinienem tam jechać, bo jest to strefa wojskowa, na której mieszczą się różne poligony i koszary. Nieustannie nachodziła mnie milicja. Wyjaśnienia, że moja wizyta miała charakter turystyczny, przyjmowano oczywiście nieufnie. Mam jednak dość łobuzerski charakter – im usilniej mi się czegoś zabrania, tym bardziej tego pragnę.

Tu kiedyś był Aral i jego brzeg, teraz po horyzont rozpościera się nowo powstała pustynia: Aral-kum.Piotr Rzymski/•Tu kiedyś był Aral i jego brzeg, teraz po horyzont rozpościera się nowo powstała pustynia: Aral-kum.

Musiało się udać.
Przygotowania do pierwszej wyprawy były żmudne i trwały ponad rok. Olbrzymim wsparciem służyli mi ludzie zamieszkujący okolice jeziora, których poznałem wcześniej. Naukowa wyprawa odbyła się w 1980 r. – rozpoczęła się w Aralsku, który wtedy był jeszcze połączony z otwartą wodą za pomocą kanału. Większe statki były już jednak uwięzione w porcie, gdyż kanał był dla nich zbyt płytki. Korzystając z mniejszej jednostki, opłynęliśmy całe jezioro – zajęło nam to dwa miesiące. Pobraliśmy tysiące prób wody, osadów dennych, organizmów roślinnych i zwierzęcych zamieszkujących jezioro. Gdy tylko wróciłem do domu, zatęskniłem za Aralem. Postanowiłem poświęcić mu całe swoje naukowe życie – by go zbadać i zrobić wszystko, by w miarę możliwości przywrócić mu dawną świetność.

Zmiany na przestrzeni dekad w regionie Jeziora Aralskiego mają kolosalny wymiar. Jednak wysychanie jeziora musiało być początkowo powolne i mało zauważalne. Kiedy mieszkańcy zaczęli faktycznie odczuwać skutki tego wysychania?
Już podczas mojej pierwszej wyprawy w 1978 r. ludzie zamieszkujący brzegi Aralu skarżyli się na zmniejszające się pogłowie ryb w zbiorniku. Brak dostawy wody słodkiej z rzek i parowanie zasobów wody jeziornej powodowały oprócz wypłycania i zmian powierzchni stopniowy wzrost zasolenia. Słodkowodne gatunki ryb zaczęły wymierać, a słonolubne się nie pojawiały, bo jezioro nie jest połączone z żadnym morzem. Przeprowadzono zarybienie flądrą i przez pewien czas stanowiła ona nawet podstawę odłowów, ale dalszy wzrost zasolenia wyeliminował również ryby słonowodne.

Z rybołówstwa na Jeziorze Aralskim utrzymywały się całe pokolenia. Nagła utrata jego zasobów musiała być ogromnym szokiem.
Tak, to prawda, jednak lokalna ludność przystosowała się do zmieniających się warunków. Zamiast rybołówstwem zaczęli zajmować się hodowlą wielbłądów, owiec i koni. Są to ludzie twardzi, przywykli do trudnych warunków, o nomadycznej naturze.

Wysychające jezioro odsłaniało dno – warstwy soli, osadów jeziornych, ale też masę różnych substancji chemicznych, które z upraw poprzez rzeki spływały do Aralu i kumulowały się w osadach. Czy substancje te – podnoszone przez wiatr i przenoszone w postaci burz pyłowych na duże odległości – nie stanowią zagrożenia dla zdrowia lokalnych społeczności?
Tak, uprawy bawełny i innych roślin prowadzone były z zastosowaniem intensywnej chemizacji. W czasach sowieckich środki te były bardzo tanie i używane w ogromnych ilościach. Stosowano nawozy mineralne, różne pestycydy, a przy pozyskiwaniu bawełny stosowano defoliant znany jako „czynnik pomarańczowy”, stosowany także podczas wojny wietnamskiej. To wszystko przez lata kumulowało się w osadach jeziora, a po jego wyschnięciu wywiewane jest przez wiatr. Można sobie wyobrazić, że długotrwałe narażenie na takie czynniki może być groźne dla zdrowia. W Kazachstanie powołano nawet jednostkę naukową, która miała monitorować ten problem. Z powodu braku funduszy jej działalność jest mocno ograniczona. Osobiście nie znam artykułów naukowych, które jednoznacznie potwierdzałyby negatywne oddziaływanie tych substancji na stan zdrowotny lokalnej ludności. Nie oznacza to jednak, że takiego wpływu nie ma.

Pływające kiedyś na Aralu statki osiadły na piaskach.Piotr Klimaszyk/•Pływające kiedyś na Aralu statki osiadły na piaskach.

Na jednej z wysp Rosjanie urządzili poligon testowy różnych rodzajów broni: chemicznej, biologicznej i innych. Poligon został opuszczony w trybie ekspresowym po dekrecie Borysa Jelcyna. Dziś na teren byłego poligonu można dotrzeć suchą stopą. Czy sądzi pan, że jest to bezpieczne miejsce?
Rzeczywiście, na wyspie Odrodzenia (Vozrożdienia) był poligon, gdzie testowano różne rodzaje broni. Po upadku ZSRR planowano jego demilitaryzację. Nakaz wydany przez prezydenta Rosji Borysa Jelcyna spowodował jednak, że wojsko dość szybko i chaotycznie opuściło poligon. Do dziś stoją tam budynki koszar i laboratoria z częścią sprzętu badawczego. Z pewnością jest to obszar niebezpieczny i może być bombą ekologiczną z opóźnionym zapłonem. Widać to choćby po pracach międzynarodowej ekspedycji przeprowadzonej w 2002 r. – zabezpieczono wtedy i zneutralizowano ponad 100 ton próbek z wąglikiem porzuconych przez armię. Co jeszcze tam pozostało, nie mamy pojęcia. Ponadto połączenie byłej wyspy ze stałym lądem umożliwiło migrację lokalnej fauny i potencjalne rozprzestrzenianie się mikroorganizmów, które testowano na poligonie.

Jak słona jest obecnie aralska woda?
Zasolenie jest bardzo zróżnicowane. W latach 60. XX w. zasolenie wody nie przekraczało 10 promili (10 gr soli na 1 l wody). Do lat 90. ubiegłego wieku, gdy jezioro kurczyło się, ale pozostawało jednym zbiornikiem, zasolenie wzrosło do ok. 30 promili – powyżej tej wartości zasolenie uznaje się już za typowo morskie. Chwilę później jezioro podzieliło się na kilka mniejszych basenów, które ze względu na różną morfologię i odmienne zaopatrywanie w wodę zachowywały się odmiennie. Północna część zwana Małym Aralem, na obszarze której uchodzi Syr-daria, zmieniała się najwolniej, a po wybudowaniu zapory Kokaral ograniczającej odpływ w kierunku południowym poziom wód zaczął rosnąć, zasolenie ponowne obniżać się, pojawiły się ryby, które krytyczny okres przetrwały w rzece. Znacznie gorsza sytuacja panuje w południowej części dawnego jeziora. Tutaj Amu-daria dopływa tylko okresowo, w czasie maksymalnych przepływów, gdy wiosną topią się śniegi w rejonach górskich. Po ustaniu dopływu większość wody wyparowuje. W dwóch rozdzielonych akwenach, tzw. Wschodnim i Zachodnim Dużym Aralu, zasolenie jest olbrzymie – odpowiednio ponad 100 i 220 promili. W takich warunkach nie występują kręgowce wodne, a fauna bezkręgowa ograniczona jest do nielicznych gatunków halofilnych skorupiaków z rodzaju Artemia.

Zhalanash; niegdyś wioska rybacka, położona nad Aralem, w której ryb było każdego dnia pod dostatkiem. Wraki statków z pobliskiej zatoki zostały już rozebrane na zlecenie chińskich firm odzyskujących metal.Piotr Rzymski/•Zhalanash; niegdyś wioska rybacka, położona nad Aralem, w której ryb było każdego dnia pod dostatkiem. Wraki statków z pobliskiej zatoki zostały już rozebrane na zlecenie chińskich firm odzyskujących metal.

No właśnie, wspomniał pan tamę Kokaral. Budowano ją od końca lat 90., wpierw chałupniczymi metodami, z dostępnych na miejscu materiałów. Chociaż początkowo była nietrwała i przerywana przez napływającą wodę, szybko zaczęła dawać efekty. W końcu dzięki wsparciu finansowemu Banku Światowego, zaangażowaniu wielu ludzi dobrej woli i ogromnemu pana wsparciu budowa solidnej, trwałej konstrukcji została ukończona w 2005 r. Niektórzy wprost nazywają ją Zaporą Aladina. Z jednej strony kumuluje wodę rzeki Syr-darii w północnej części jeziora, która w całości leży w Kazachstanie. Ta część systematycznie się wysładza, zaczyna ponownie tętnić życiem, są w niej poławiane ryby, których wcześniej tu nie widziano. Z drugiej strony – tama ogranicza zasilanie w wodę terenów na południu tzw. Dużego Aralu, leżącego w Uzbekistanie. Czy nie budzi to napięć pomiędzy tymi dwoma państwami?
Już po upadku Związku Radzieckiego byłe azjatyckie republiki ZSRR leżące w zlewni Jeziora Aralskiego utworzyły Fundusz Ochrony Aralu. Na szczeblu państwowym pomiędzy Kazachstanem a Uzbekistanem nie było i nie ma napięć – projekt budowy tamy został zaaprobowany przez obydwa państwa. Za hydrologię południowej części akwenu odpowiada Amu-daria. Woda z rzeki jest silnie eksploatowana przez Uzbeków i to w rękach rządu Uzbekistanu leży los południowej części zbiornika. Warto też zauważyć, że budowa zapory nie przywróciła w części północnej stanu do poziomu z lat 60. – do pierwotnej wysokości lustra wody brakuje jeszcze ponad 10 m, a Aralsk leży nadal ponad 60 km od brzegu jeziora.

Czytaj także: Kaspijskie – ani morze, ani jezioro? Co ustalono na Szczycie Kaspijskim

Spadek zasolenia w Małym Aralu przywrócił mu ryby, z których żyją całe rodziny. Tu sandacze na sprzedaż.Piotr Rzymski/•Spadek zasolenia w Małym Aralu przywrócił mu ryby, z których żyją całe rodziny. Tu sandacze na sprzedaż.

Czy zatem możliwości ratowania Aralu, choćby w północnej części zbiornika, zostały wyczerpane?
Nie. Mamy przygotowane dwa różne scenariusze działań, których wdrożenie pozwoliłoby podnieść poziom wód i przybliżyć jezioro do miasta Aralsk. Obydwa wiążą się z olbrzymimi kosztami i rząd Kazachstanu nie jest w stanie ich samodzielnie udźwignąć. Budowa pierwszej tamy pochłonęła ok. 120 mln dol. Większość, ok. 70 proc., pochodziła z dotacji Banku Światowego, resztę wyłożył rząd Kazachstanu. Szacujemy, że koszty obecnie planowanych zabiegów będą jeszcze wyższe. Jeśli jednak uda się zrealizować inwestycję, to według obliczeń hydrologów woda wróciłaby do Aralska w przeciągu pięciu lat. Warto dodać, że właśnie teraz jest najlepszy czas, by rozpocząć kolejne zabiegi naprawcze. Globalne ocieplenie powoduje przyspieszenie topnienia lodowców w górach Tienszan i w Pamirze, a rzeki prowadzą stosunkowo dużo wody. Warto więc przekierowywać ją i gromadzić w tej części jeziora, w której zapewnia jego stabilne funkcjonowanie.

A co z południową częścią byłego jeziora? Czy istnieje w ogóle jakakolwiek szansa na jego odbudowę?
Przywrócenie wody w całej misie jeziora, czyli powrót do stanu z początku lat 60. XX w., jest dziś niemożliwe. Ilość wody wnoszonej przez Syr-darię i Amur-darię jest zbyt mała. Jest jednak pewna szansa na odbudowę zbiornika wodnego na południe od obecnej tamy Kokaral. Stosunkowo niewielkim nakładem sił można zbudować kolejną tamę i zgromadzić wody w centralnej części dawnej misy jeziornej – powstałoby zatem jezioro Środkowy Aral.

Zmiany powierzchni Jeziora Aralskiego od 1960 r.Environmental Science and Pollution Research/•Zmiany powierzchni Jeziora Aralskiego od 1960 r.

Co ludzie na świecie sądzą o katastrofie, która dotknęła ekosystem jeziora Aralskiego?
Oprócz zniszczenia środowiska katastrofa, jaka dotknęła Aral, kosztowała lokalne społeczeństwo mnóstwo cierpienia. Właśnie to cierpienie jest czynnikiem powodującym zainteresowanie ludzi, którzy nie do końca rozumieją skutki środowiskowe zaniku tego jeziora. Misją mojego życia jest zwracanie uwagi na problemy Aralu, ale także na problemy dotyczące pozostałych wielkich jezior centralnej Azji: Jeziora Kaspijskiego i jeziora Bałchasz. Poruszam te tematy podczas moich wystąpień, które miałem na wszystkich kontynentach prócz Antarktyki. Jestem współzałożycielem programu pomocy dla tych jezior, tzw. ABC (Aral, Bałchasz, Caspia). Oczywiście nasze działania w obecnej chwili skupiają się na Aralu, bo tu skala degradacji jest olbrzymia, ale nie przestajemy monitorować pozostałych. W najbliższej przyszłości musimy rozwinąć globalny program solidarności z Jeziorem Aralskim i ludźmi, którzy żyją na tym terenie, by skutecznie rozwiązywać problemy środowiskowe i pomóc lokalnej społeczności. Inspiracją do rozmyślań o takim programie była dla mnie również Polska.

Dlaczego?
Wiem, że Polacy umieją się jednoczyć wokół wielkich idei. W latach 80. XX w. obserwowałem waszą walkę o niepodległość, powstanie Solidarności pod kierunkiem Lecha Wałęsy i innych osób. W organizacji tej byli ludzie reprezentujący różne systemy polityczne i wartości – jednoczyła ich idea. Dziś Aral potrzebuje swoistej solidarności ludzi na całym świecie. Ze szczególną nadzieją patrzę w kierunku osób młodych, właśnie im chciałbym zaszczepić wrażliwość w stosunku do problemów środowiska naturalnego. By osiągnąć sukces, czasami trzeba iść pod prąd, wbrew utartym schematom, a to jest domeną ludzi młodych. W młodości jest zatem nadzieja dla Aralu i całej Ziemi.

Czytaj także: Dlaczego świat zaczął bić się o piasek?

***

Profesor Nikolai Aladin jest kierownikiem Laboratorium Badań Ekosystemów Słonawych Rosyjskiej Akademii Nauk w Sankt Petersburgu i członkiem zarządu International Lake Environment Committee. Prowadzi badania dotyczące chemicznych i hydrobiologicznych aspektów funkcjonowania dużych zbiorników wodnych. Badaniem Jeziora Aralskiego, na które zorganizował ponad 40 wypraw naukowych, zajmuje się od 1978 r., do dziś angażuje się w projekty jego odbudowy.

Reklama

Czytaj także

Rynek

Włoski strajk na polskich drogach

Włoskie firmy drogowe ogłosiły, że rozpoczętych w Polsce budów mogą nie skończyć, jeśli nie dostaną dodatkowych pieniędzy. W wyborczym roku będzie więc mniej przecinanych przez polityków wstęg, a więcej awantur. Jak do tego doszło?

Adam Grzeszak
21.05.2019
Reklama