Nauka

Nuty jak pasożyty

Biologia muzyki

Mężczyzna z plemienia Giriama, Kenia. Mężczyzna z plemienia Giriama, Kenia. Richard Bradley/Alamy Stock Photo / BEW
„Wypadek przy pracy” – mówią o muzyce jedni uczeni. Inni twierdzą, że ma ona prawdziwy biologiczny sens. Kto ma rację?
Eros z lirą na attyckim naczyniu czerwono-figurowym z V w. p.n.e.Ashmolean Museum/BEW Eros z lirą na attyckim naczyniu czerwono-figurowym z V w. p.n.e.

Skoro zaś ani zamiłowanie, ani zdolność do wytwarzania tonów muzycznych nie są właściwościami oddającymi najmniejszą nawet przysługę człowiekowi w jego codziennym trybie życia, musi się je zaliczyć do zdolności najbardziej tajemniczych, w które człowiek jest wyposażony” – pisał Karol Darwin w „O pochodzeniu człowieka i doborze płciowym”. Od publikacji tego dzieła minęło już 145 lat, ale biolodzy ewolucyjni wciąż męczą się z rozwiązaniem tej zagadki. Słuchanie muzyki, granie na instrumentach, śpiewanie i tańczenie nie są przecież jakąś marginalną aktywnością wąskiej grupy ludzi.

Czytaj także

Społeczeństwo

„Nie prowadzimy lekcji z masturbacji”, czyli na czym polega edukacja seksualna

Nie chodzi o to – jak wydaje się niektórym – żeby pokazywać techniki masturbacyjne. Raczej o to, żeby specjaliści wytłumaczyli rodzicom i wychowawcom, że coś takiego jak masturbacja dziecięca istnieje.

Dominika Buczak
17.06.2019