Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Nauka

Nie/prawda, że

Obalamy mity świata (o hodowlach dzikich zwierząt, o komputerach kwantowych i o języku mężczyzn)

Mirosław Gryń / Polityka
Jak odróżnić fakty naukowe od alternatywnych? Agitację od popularyzacji? Jak dostrzec to, co istotne? Oto nasz sceptyczny przegląd odkryć i przykryć.
Z danych wynika, że zwierzęta będące przedmiotem handlu są częściej zagrożone wyginięciem.Łukasz Cynalewski/Agencja Gazeta Z danych wynika, że zwierzęta będące przedmiotem handlu są częściej zagrożone wyginięciem.

/ dziki rynek

Handel dzikimi zwierzętami zagraża ich przetrwaniu – ale z wyjątkami

Tragedia tygrysów przewożonych do Rosji to czubek góry lodowej problemu. Publikację na ten temat zamieścił niedawno periodyk „Science”. Jej autorzy przyjrzeli się wpływowi handlu dzikimi zwierzętami na prawie 32 tys. gatunków lądowych ssaków, płazów, gadów i ptaków. Okazało się, że aż jedna piąta spośród nich stała się przedmiotem handlu na całym świecie. To aż o połowę więcej, niż podawały poprzednie szacunki. Ponadto ten wielomiliardowy biznes ma tendencję rosnącą i w niedalekiej przyszłości może dotknąć już jedną czwartą analizowanych gatunków. Z danych wynika również, że zwierzęta będące przedmiotem handlu są częściej zagrożone wyginięciem. Żeby jednak nie poprzestać na pesymistycznych wiadomościach, warto zajrzeć do innej publikacji naukowej, z pisma „Fishes”. Wynika z niej, że trochę podobny biznes, akwarystyka, pomaga w zachowaniu niektórych ginących gatunków ryb. Dba o to powołana przed laty przez hobbystów organizacja CARES. Dzięki niej utrzymuje się w akwariach populacje 30 gatunków ryb słodkowodnych, które w naturze dawno uznano już za wymarłe. Jeśli akwaryści będą coraz bliżej współpracować ze specjalistami – piszą naukowcy na łamach „Fishes” – to korzyści z ich działalności mogą okazać się jeszcze większe.

***

/ siła abstrakcji

Mężczyźni (tak jakby) używają bardziej abstrakcyjnego języka niż kobiety

Inne są nasze ciała, inne są też języki, którymi się posługujemy. A konkretniej – mężczyźni mają tendencję do używania „mowy abstrakcyjnej skupiającej się na szerszym obrazie problemu i na odległym celu działania”. Mówiąc, mniej uwagi natomiast poświęcają „konkretnym detalom i sposobom realizowania działań”.

Polityka 46.2019 (3236) z dnia 12.11.2019; Nauka; s. 65
Oryginalny tytuł tekstu: "Nie/prawda, że"
Reklama