Nauka

Światowy Dzień Walki z AIDS to w Polsce dzień walki z uprzedzeniami

Tylko 10 proc. Polaków kiedykolwiek wykonało badanie w kierunku HIV, podczas gdy w krajach zachodnich przetestowano już większość populacji. Tylko 10 proc. Polaków kiedykolwiek wykonało badanie w kierunku HIV, podczas gdy w krajach zachodnich przetestowano już większość populacji. Jeremy McKnight / Unsplash
Nie ma uzasadnienia dla dyskryminacji osób zakażonych HIV, które regularnie i skutecznie się leczą, nie stwarzając zagrożenia dla innych. W przeciwieństwie do tych, którzy szerzą uprzedzenia i blokują edukację seksualną.

Wiedza na temat HIV i AIDS zamiast wzrastać, od kilku lat się w Polsce kurczy. Dlatego takie okazje jak dzisiejsza, kiedy 1 grudnia obchodzony jest Światowy Dzień Walki z AIDS, powinny uświadamiać, ile zła wyrządzamy osobom zakażonym, traktując je jak trędowate, i jednocześnie – ile zła czynimy sobie, bagatelizując zagrożenie.

Paradoks? Tylko z pozoru. Dyskryminacja osób zakażonych HIV, które regularnie i skutecznie się leczą, jest zupełnie nieuzasadniona, ponieważ nie stwarzają one dla nikogo żadnego zagrożenia. Współczesna terapia wyklucza takie ryzyko nawet podczas niezabezpieczonych kontaktów seksualnych. Ale sam wirus i AIDS są wciąż niebezpieczne. Zwłaszcza dla tych, którzy nie mają pojęcia, jak się przed nim chronić albo nie zdają sobie sprawy, że są zakażeni. To wciąż całkiem spora część naszego społeczeństwa.

Czytaj także: Drugi pacjent na świecie został wyleczony z HIV. Czy będą kolejni?

Strategia 90-90-90 może się w Polsce nie udać

Podczas Światowego Dnia Walki z AIDS w co najmniej kilku miastach Polski rozbłysną na czerwono wiadukty i budynki, na fasadach pojawią się czerwone wstążki. Są one od 1988 r. symbolem upamiętniającym ofiary tej epidemii, a dziś – kiedy życie z HIV dzięki lekom nie prowadzi już do nieuchronnej śmierci – przypominają, jakie zagrożenie może się z tym wirusem łączyć.

Minione 31 lat to pod wieloma względami epoka wielkich zwycięstw medycyny w rozbrajaniu tego zarazka. Szczepionki przeciwko HIV nie ma i być może nigdy nie będzie, ale dzięki samej farmakologii (jak w wielu innych chorobach przewlekłych) można już skutecznie przejąć kontrolę nad tym wrogiem i pohamować jego niszczycielskie zapędy. A nawet nie dopuścić do tego, by się rozprzestrzeniał. Istnieją efektywne schematy leczenia, przybywa też danych wspierających zasadność podawania PrEP, czyli profilaktyki przedekspozycyjnej (z ang. pre-exposure prophylaxis, która po podaniu tabletki zabezpiecza przed zakażeniem podczas kontaktu seksualnego z osobą, która już jest lub może być zakażona).

Strategia UNAIDS, agendy Organizacji Narodów Zjednoczonych powołanej przed laty do minimalizowania skutków AIDS na świecie, zakłada, że do 2020 r. 90 proc. osób zakażonych HIV będzie znało swój status serologiczny (w tym celu trzeba oddać krew do badania), 90 proc. wszystkich zdiagnozowanych otrzyma leczenie i u 90 proc. uzyskana zostanie jego skuteczność. Na miesiąc przed wyznaczonym terminem właściwie tylko ostatnią „dziewięćdziesiątkę” mamy w Polsce zrealizowaną, bo dzięki wzorowo zorganizowanej opiece medycznej w poradniach chorób zakaźnych niemal wszyscy, którzy chcą się leczyć, mają za darmo dostęp do (wcale nie tanich) leków.

Czytaj także: Epidemia AIDS opanowana?

To grupa 12 tys. pacjentów. A więc z pewnością nie jest to jeszcze 90 proc. wszystkich osób zakażonych w Polsce, których liczbę szacuje się na 18–20 tys. i którzy zgodnie z obecnymi wytycznymi wymagaliby podjęcia kuracji. U co drugiej osoby leczonej rozpoznanie jej statusu nastąpiło późno, czyli w momencie rozpoczęcia terapii byli już w dość zaawansowanym stadium zakażenia (a niektórzy mieli już nawet objawy AIDS) i dowiedzieli się o tym najczęściej przypadkiem, w związku z diagnozowaniem innej choroby. To nasza polska specyfika, która nie wystawia dobrego świadectwa programom profilaktycznym. Bo gdyby nie szwankowała edukacja seksualna i gdyby wszyscy wiedzieli, jak olbrzymią wartość ma korzystanie z testów diagnostycznych, mielibyśmy zupełnie inne proporcje.

Czytaj także: Mieć 9 lat i HIV

Zawstydzający brak wiedzy na temat HIV

A tymczasem tylko 10 proc. Polaków kiedykolwiek wykonało badanie w kierunku HIV, podczas gdy w krajach zachodnich przetestowano już większość populacji. – Brakuje solidnej edukacji na temat możliwości zakażenia, a badania na obecność wirusa są wykonywane zdecydowanie za rzadko. Tylko 1/3 osób zakażonych dowiaduje się o tym dzięki dobrowolnemu testowaniu – mówi dr Magdalena Ankiersztejn-Bartczak, prezes Fundacji Edukacji Społecznej.

Z tegorocznych badań sondażowych dr Marii Łukaszek z Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Rzeszowskiego, przeprowadzonych wśród studentów uczelni podkarpackich na temat HIV/AIDS, wynika, że z ich wiedzą jest gorzej niż 15 lat temu, kiedy analizowała wyniki podobnej ankiety. Tylko 32 proc. studentów potrafi właściwie ocenić ryzyko zakażenia wirusem HIV, równie niski odsetek wie, jakie są jego źródła i niestety większość prezentuje postawę zupełnie nieadekwatną wobec współczesnych możliwości leczenia. A przecież z badań przeprowadzonych przez prof. Zbigniewa Izdebskiego wiemy, że w Polsce im większy poziom wykształcenia, tym lepszy poziom wiedzy na temat HIV/AIDS. – Skoro na Podkarpaciu obniżyła się świadomość wśród studentów, to co myśleć o innych mieszkańcach tego regionu i o reszcie społeczeństwa? – zastanawia się dr Łukaszek.

W poradni internetowej, prowadzonej przez Krajowe Centrum ds. AIDS, odpowiedzi na pytania dotyczące tej problematyki udziela dr Dorota Rogowska-Szadkowska. Ich autorami jest już nie tylko młodzież, więc ma obraz uświadomienia znacznie szerszej grupy respondentów. A ci chcą wiedzieć: „Jak podano mi zakrwawioną wątróbkę w restauracji, to czy mogłem zakazić się HIV?”, „Pieściłem szyjkę macicy kobiety, ale nie wkładałem palców do pochwy – czy mogłem się zakazić HIV?”, „Jakie badania powinnam sobie zrobić po tym, jak partner wykorzystał moją słabość i poszedł na całość, bo bardzo się niepokoję i o jakie badania poprosić partnera, żeby ewentualnie móc się kochać bez prezerwatywy, jakby była taka potrzeba?”. – Kiedy AIDS przerażał swoim okrucieństwem, bo nie było żadnego leczenia, temat budził emocje i wszyscy łaknęli wiedzy – mówi dr Rogowska-Szadkowska, która jest specjalistką chorób zakaźnych. – Z tych pytań widać, że ludziom brakuje podstawowych informacji, które powinni zdobywać w szkole. Dobrze, że mają kogo dopytać anonimowo, ale poradnictwem internetowym nie wypełnimy systemowej luki w uświadamianiu.

Czytaj także: Profilaktyka HIV i HPV w Polsce nie istnieje –czytelnicy o naszym problemie wenerycznym

Inna perspektywa osób zakażonych

Niestety jest tak, że najlepiej dziś zorientowanymi w profilaktyce i edukacji seksualnej są osoby, które zostały zakażone HIV i po tym traumatycznym przeżyciu musiały przejść przyspieszony kurs zdobywania wiedzy, jak w nowej sytuacji przeżyć bezpiecznie następne lata. Stare powiedzenie, że „mądry Polak po szkodzie”, odbija się niektórym czkawką, ale takie są właśnie realia.

Przeprowadzone w maju badania jakości życia osób żyjących z HIV w Polsce, korzystających z terapii antyretrowirusowej, pokazały, że jest to bardzo świadoma grupa pacjentów. Zdają sobie sprawę ze swoich ograniczeń i ryzyka długoterminowej kuracji, ale 97 proc. wierzy, że nowoczesne leki poprawią jakość ich życia, a ponad 75 proc. ma nadzieję, że postęp w nauce doprowadzi do całkowitego wyleczenia z HIV. Terapię trójlekową chcą zastępować nowszą, składającą się z dwóch substancji aktywnych. – Dostępne schematy pozwalają opanować infekcje, umiemy skutecznie zahamować namnażanie wirusa, dlatego naszym celem jest stosowanie takiej medycyny, która pozwoli pacjentowi dożyć sędziwego wieku w jak najlepszej kondycji – odpowiada na te oczekiwania dr n. med. Grażyna Cholewińska-Szymańska z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie.

Ale poza kwestiami medycznymi najważniejsze wydaje się podejście ludzi z otoczenia do pacjentów – wciąż naznaczone przesądami i błędnymi wyobrażeniami o ryzyku, jakie niesie kontakt z osobą zakażoną. A takiego ryzyka – powtórzmy – nie ma, jeśli ktoś przestrzega reguł terapii antyretrowirusowej i poziom wiremii, czyli stężenia wirusa we krwi i spermie, ma niewykrywalny. Na świecie jest to już do tego stopnia akceptowana oczywistość, że np. w Nowej Zelandii otwarto dzisiaj pierwszy bank nasienia od dawców zakażonych HIV, mający pokazać, że dzięki leczeniu mogą mieć zdrowe dzieci. Za sprawą inicjatywy Sperm Positive New Zeland Aids Foundation chce poprawiać wizerunek mężczyzn świadomych swojego zakażenia i walczyć z ich stygmatyzowaniem.

Czytaj także: Czego się boją pacjenci z HIV

W Polsce taki projekt byłby oczywiście z wielu względów niemożliwy do zrealizowania. Bo my jesteśmy na razie w edukacyjnym średniowieczu, w którym od nowa trzeba tłumaczyć społeczeństwu, że przez podanie ręki ani ugryzienie komara nie można się HIV zakazić. Kobiety żyjące z wirusem cierpią w Polsce na podobny ostracyzm i brak zrozumienia – dyskryminowanie ich praw to zupełnie oddzielny problem, o którym niestety często się zapomina. Ale 1 grudnia i Dzień Walki z AIDS jest niestety tylko jeden w roku. A nam przydałoby się 12 miesięcy walki z uprzedzeniami i rozsądnym wychowaniem seksualnym, czego niestety obecny rząd, Kościół ani ministerstwa zdrowia i edukacji nie zamierzają zagwarantować.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Uroda przynosi w życiu profity. Ale nie jest źródłem szczęścia

Już trzymiesięczne niemowlęta przyglądają się ładnym twarzom istotnie dłużej niż nieładnym. I niezależnie od wieku, płci i rasy pochylającej się nad nimi osoby.

Grzegorz Gustaw
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną