Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Nauka

Uprzywilejowana kasta? Jacek Kurski z kolegami

Prezes TVP Jacek Kurski. Kraków, wrzesień 2021 r. Prezes TVP Jacek Kurski. Kraków, wrzesień 2021 r. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta
Trudno pokonać pandemię z rządem, który mami społeczeństwo propagandowymi sztuczkami i kieruje się politycznym wyrachowaniem. A do tego nie respektuje własnych ograniczeń.

„Będę gotowy na wszystko” – zadeklarował Jarosław Kaczyński na Interia.pl, odpowiadając w wywiadzie na pytanie, czego należy się spodziewać w Polsce, by zapobiec przeciążeniu ochrony zdrowia, gdyby wariant omikron wymknął się spod kontroli. Pomijając fakt, że to nie prezes partii powinien ustalać strategie przeciwpandemiczne, tylko rząd i minister zdrowia, oficjalna zapowiedź szefa PiS nie współgra z lekceważącym nastawieniem władzy do pandemii, ale tylko wzmacnia przeciwników szczepień i tzw. koronasceptyków.

Czytaj też: Uwaga! Liczby zgonów osób zaszczepionych mogą łatwo zmylić

Rząd uaktywnia gen sprzeciwu

Jak informują media, do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wpłynęło właśnie pismo podpisane przez ośmiu posłów Zjednoczonej Prawicy (a więc ugrupowań koalicji rządowej), w którym postawili żądanie uchylenia rozporządzenia „w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii”. Pojawiły się również doniesienia o tym, jak Jacek Kurski, prezes Telewizji Polskiej, niesłusznie został uznany za ozdrowieńca i skrócił izolację, by móc wyjechać do Paryża na konkurs piosenki Eurowizji dla dzieci.

Obie te historie dają społeczeństwu fatalny przykład, jak można kwestionować wprowadzone regulacje, które chronią obywateli przed pandemiczną katastrofą. Dziwicie się jeszcze, że tak wielu obywateli nie chce się szczepić, nie zakłada maseczek, nie ma zamiaru respektować jakichkolwiek ograniczeń?

Od samego początku mamy w Polsce problem z przestrzeganiem obostrzeń, w dodatku przez osoby, które powinny uchodzić za wzór, gdyż same ustalają reguły gry. A to minister Michał Dworczyk przyłapany był na braku maseczki na widowni, to znów premier Mateusz Morawiecki został bez niej sfotografowany na Śląsku w restauracji, łamiąc przy okazji wprowadzoną zasadę dystansu. I to w okresie, kiedy obywatelom wydano odpowiednie instrukcje pozostawania w domach i wzajemnej ochrony.

Jeśli władza nie daje dobrego przykładu, to tym samym daje się przyzwolenie niepokornym obywatelom, by taki właśnie przykład (z pewnością zły) brali z rządzących. Wielokrotnie obśmiano już wiceministra zdrowia Waldemara Kraskę za wypowiedź o genie sprzeciwu, który rzekomo tkwi w polskim (narodowym?) DNA i usprawiedliwia lekceważenie obostrzeń – ale tym, co go szczególnie uaktywnia, jest właśnie zachowanie ludzi znanych z pierwszych stron gazet i mediów społecznościowych, uchodzących za autorytety lub ideowych patronów.

Czytaj też: Omikron kontra szczepionki. Jakie mamy szanse?

Sanepid nie wie czy boi się Jacka Kurskiego?

A przecież jeśli członkowie rządu lub ważni prezesi mogą omijać rozporządzenia, to hulaj dusza, pokażmy władzy, że nie będzie nas traktować z góry ani dzielić społeczeństwa na mniej lub bardziej uprzywilejowanych. Casus Jacka Kurskiego to jeszcze jeden dowód, jak można ośmieszyć instytucje odpowiedzialne za to, by kolejna fala pandemii nie okazała się katastrofą. I jak beznadziejnie nieefektywna jest polityka rządu, który tylko udaje, że nas chroni.

Środowa „Gazeta Wyborcza” opisuje niezrozumiałą grę pozorów, jaka towarzyszy decyzji o prawdopodobnie przedwczesnym zwolnieniu prezesa TVP z izolacji, skoro wynik badania molekularnego PCR wskazywał jeszcze na obecność koronawirusa w organizmie pacjenta.

Red. Judyta Watoła próbowała ustalić w lokalnym sanepidzie oraz szpitalu MSWiA, skąd wzięły się przesłanki, na podstawie których prezes Kurski zamiast siedzieć w domu (jak przykazuje się obywatelom, gdy są zakażeni SARS-CoV-2), mógł wsiąść do samolotu i odlecieć do Paryża. Rozumiem, że stanowisko zobowiązuje go do sprawowania również funkcji dekoracyjnych na tego typu imprezach, ale mamy pandemię i ważniejsze są względy bezpieczeństwa zdrowotnego niż bimbanie sobie z przepisów, które czemuś w końcu służą.

No ale na pytania red. Watoły, na podstawie jakich przepisów zwolniono wszechmocnego szefa telewizji z izolacji dzień po uzyskaniu dodatniego wyniku testu PCR, Główny Inspektor Sanitarny nabrał wody w usta, a powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Warszawie – co jest jeszcze bardziej kuriozalne – przekazała pytania dziennikarki… swoim prawnikom, i to oni będą preparować odpowiedź.

Nietrudno zgadnąć, że gdyby sprawa była etycznie czysta, specjaliści sanepidu stojący za tą decyzją nie mieliby kłopotu z udzieleniem szybkiej i konkretnej odpowiedzi. Ale po raz kolejny okazuje się, że nawet w czasach trudnej pandemii mamy w kraju uprzywilejowaną kastę, która chce udowodnić, że żyje, jak chce, a instytucje medyczne, powołane do tego, by sprawować kontrolę przeciwepidemiczną, przymykają na ich zachowanie oko.

Czytaj też: Najmłodsi też chorują, zakażają, umierają

Fałszywe pojęcie wolności w PiS

Na to nakłada się jeszcze list zbuntowanych posłów Zjednoczonej Prawicy, których zdaniem żadnych obostrzeń w Polsce nie powinno być, a te, które niedawno wprowadzono, nie mają mocy prawnej. No jeśli nie mają, to jest to wyłączną winą rządu, który od początku pandemii, czyli już od blisko dwóch lat, nie potrafi zadbać o twarde podstawy prawne, na podstawie których przygotowałby i wprowadzał w życie swoje rozporządzenia lub ustawy.

Zdaniem sygnatariuszy listu „w obecnym stanie prawnym nie ma przepisów przyznających przedsiębiorcom prawo do żądania od klientów okazania dokumentu potwierdzającego zaszczepienie”. Ale pomijając urzędowy ton tego pisma, do opinii publicznej przebija się prosty komunikat: nie jest dozwolone, aby rozporządzeniami ograniczać wolność ludzi.

Czytaj też: Zaszczepieni też chorują. Dlaczego trzecia dawka jest niezbędna?

Bo przecież sięgamy tu bardzo wysokiego C – kwestii wolności. Prof. Jacka Juszczyka, wieloletniego kierownika Kliniki Chorób Zakaźnych Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, z którym niedawno rozmawiałem, podsumowując dwa lata pandemii, oburza takie stawianie sprawy: – Poczucie wolności zostało przez antyszczepionkowców i osoby kwestionujące pandemię sfałszowane! Jestem wolny, więc mogę wszystko? Nieprawda. Będziesz wolny wtedy, kiedy uznasz, że są pewne granice twojej wolności. Nie mogą one naruszać uzgodnionych przez specjalistów z danej dziedziny poglądów dotyczących jakiegoś zjawiska.

Tymczasem posłanka PiS z Krosna mgr inżynier Maria Kurowska, która jest przeciwna wszelkim ograniczeniom, oznajmia na stronie Interii: „Niektórzy zastanawiają się, co jest ważniejsze – wolność czy życie. A te wartości idą przecież w parze”.

Doprawdy? Dziś na liczniku w Polsce 794 zgony.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Diagnoza: borelioza. Ale czy na pewno?

W Polsce mnożą się fałszywe rozpoznania boreliozy. Oraz medycy, rzekomi specjaliści od tej choroby. A także rzekomi chorzy, spanikowani, że padli ofiarą kleszcza.

Paweł Walewski
07.11.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną