Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Nauka

Szczepienia przeciw covid u dzieci. Dlaczego Wielka Brytania zwleka z decyzją?

Premier Boris Johnson w ośrodku szczepień w Norhampton, styczeń 2021 r. Premier Boris Johnson w ośrodku szczepień w Norhampton, styczeń 2021 r. Peter Cziborra / Reuters / Forum
Szczepienia u dzieci, które skończyły piąty rok życia, trwają w większości krajów już ponad dwa miesiące. Ale w Wielkiej Brytanii nie wydano w tej sprawie decyzji. Skąd taka zwłoka, skoro to Brytyjczycy zarejestrowali szczepionkę jako pierwsi?

Masowe szczepienia przeciw covid ruszyły już w pierwszej połowie grudnia 2020 r. właśnie w Wielkiej Brytanii, choć rozpoczęto je ostrożnie od podawania preparatu Pfizera/BioNTech personelowi medycznemu. Teraz jednak mimo zielonego światła, jakie dla tej samej szczepionki podawanej najmłodszym dzieciom zapaliły w listopadzie ubiegłego roku urzędy rejestracyjne w USA i Unii Europejskiej, Brytyjczycy postanowili wstrzymać się z podobną decyzją.

O powodach tej wstrzemięźliwości szeroko się tu nie mówi – relacjonuje dr Emilia C. Skirmuntt z Churchill Hospital oraz Centrum Wakcynologii Klinicznej i Medycyny Tropikalnej uniwersytetu w Oxfordzie. – Ale większość ekspertów jej nie pochwala. Tym bardziej że wszystkie modele przebiegu pandemii i sytuacji epidemicznej w szkołach, gdzie uczą się najmłodsi, wykazują znaczne wzrosty zachorowań.

Z angielską flegmą, bez pośpiechu

Bądźmy jednak precyzyjni. Wielka Brytania nie wprowadziła powszechnych szczepień dla dzieci poniżej 12. roku życia, jednak już od grudnia szczepionki przeciw koronawirusowi podawane są tym kilkulatkom, które mają przewlekłe choroby współistniejące i w wypadku zakażenia covid istniałoby ryzyko ich zaostrzenia, oraz dzieciom, których opiekunowie dotknięci są takimi schorzeniami.

Nie można więc decydentom zarzucić przerzucenia sympatii na przeciwników szczepień, ponieważ grupy najwrażliwsze na infekcję, wywołaną – obecnie – wariantem omikron, zostały zabezpieczone. – Co do pozostałej większości najmłodszych organ wydający zalecenia w tej sprawie uznał, że immunizacja, choć bezpieczna, w tej grupie wiekowej nie wymaga wielkiego pośpiechu, ponieważ większość maluchów w przedziale 5–11 lat przechodzi u nas covid dość łagodnie – tłumaczy decyzję JCVI (Joint Committee on Vaccination and Immunisation; Wspólnej Komisji ds. Szczepień i Immunizacji) Tomasz Benedyk, doktorant Wydziału Patologii uniwersytetu w Cambridge ze specjalnością wirusologii molekularnej.

Owszem, eksperci JCVI przed kilkoma dniami (dopiero!) przedstawili rządowi werdykt, by rozszerzyć program szczepień o najmłodszych, ale decyzja premiera Borisa Johnsona spodziewana jest dopiero 21 lutego i nie jest pewne, jaka będzie.

Zdaniem dr Emilii C. Skirmuntt pilność szczepień tej grupy wiekowej rzeczywiście może niektórym wydawać się drugorzędna, zwłaszcza w świetle wielu innych problemów, jakie ma teraz publiczne lecznictwo NHS, zajęte odrabianiem opóźnień z wielu miesięcy w różnych dziedzinach medycyny. – Ale pomimo generalnie łagodniejszego przebiegu covid u większości dzieci nie mamy jeszcze wystarczających danych, czy przechorowanie tej infekcji nie da długofalowych skutków ubocznych, przez co decyzja o nieszczepieniu jest nadal bardzo kontrowersyjna – dodaje dr Skirmuntt.

Czytaj też: Normalność! Część świata znosi covidowe restrykcje

Szczepionka dla dzieci. Argumenty za i przeciw

Podczas gdy ministrowie rządu Jej Królewskiej Mości rozważają za i przeciw, wielu lekarzy nie rozumie, co może ich jeszcze powstrzymywać przed jednoznacznie brzmiącą rekomendacją. Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA), a w ślad za nią Europejska Agencja Leków (EMA) po przeanalizowaniu badań, nawet tych związanych z ewentualnym ryzykiem zapalenia mięśnia sercowego u chłopców po otrzymaniu szczepionki mRNA, nie miały wątpliwości, że jest ono bardzo niewielkie i nie stanowi przeciwwskazania do podania uodparniającego zastrzyku. Przypomnijmy, że szczepionka Comirnaty przewidziana dla dzieci w wieku od 5 do 11 lat podawana jest w tzw. dawce pediatrycznej, czyli trzykrotnie mniejszej (10 mikrogramów) niż ta, którą otrzymują nastolatki i dorośli.

Głównymi argumentami za rekomendacją tych szczepień są tzw. korzyści pośrednie, czyli ograniczenie transmisji wirusa w populacji, możliwość zakażenia osób z grup ryzyka od dzieci oraz zminimalizowanie zakłóceń w szkolnictwie i życiu społecznym, kiedy uczniowie muszą trafiać na kwarantannę – mówi Tomasz Benedyk. Takimi argumentami posługiwano się chociażby w Australii. Według mojego rozmówcy eksperci z JCVI okazali się bardziej powściągliwi: – W swojej opinii rozważali wyłącznie kwestie bezpośredniego ryzyka wystąpienia ciężkiego przebiegu covid i/lub śmierci.

Zaznaczyli jednocześnie, że dodatkowe pośrednie korzyści wynikające z powszechnych szczepień w tej grupie wiekowej są do oceny rządu. Czyżby nie dopatrzyli się wystarczających danych, aby je jednoznacznie potwierdzić?

Decyzję będą podejmować rodzice

Emilia C. Skirmuntt zwraca uwagę, że w Wielkiej Brytanii wyszczepienie dorosłych jest na wysokim poziomie – 72,5 proc. obywateli zaszczepionych jest dwiema dawkami, a 56 proc. przyjęło już dawkę przypominającą (w Polsce to odpowiednio 58 i 29 proc.): – Większość Brytyjczyków jest więc chroniona, a część ekspertów obawia się, że wprowadzenie dodatkowego szczepienia w młodszych grupach wiekowych, objętych kalendarzem licznych innych szczepień przeciwko chorobom zakaźnym, mogłoby te programy zaburzyć.

Tomasz Benedyk dodaje, że w najbliższych dniach zniesione zostaną na wyspach brytyjskich wszystkie obostrzenia pandemiczne, włącznie z obowiązkiem izolacji przy pozytywnym wyniku. – W związku z tym należy sądzić, że pośrednie korzyści płynące ze szczepień w grupie zdrowych dzieci do 11. roku życia również mogą mieć tutaj mniejsze znaczenie niż w wielu innych krajach.

Nie bez znaczenia jest również obecny kontekst polityczny. – Premier Johnson stąpa po cienkim lodzie w związku z ostatnimi aferami i nieprzestrzeganiem lockdownowych obostrzeń przez niego i osoby z bezpośredniego zaplecza politycznego – dodaje dr Benedyk. –Poparcie dla premiera mocno na tym ucierpiało, także wewnątrz partii, i luźne stanowisko w kwestii szczepień dzieci jest traktowane jak lekki ukłon w kierunku frakcji torysów, którzy są niechętni obostrzeniom i reprezentują antyszczepionkowe sentymenty.

Na początku przyszłego tygodnia Boris Johnson ma przedstawić nową, długoterminową strategię życia z covid, już bez izolacji, kwarantann, a nawet bez testowania. Prawdopodobnie w kwestii rozszerzenia programu szczepień na najmłodszych oficjalne stanowisko nie będzie stanowcze, a decyzja zostanie ostatecznie przerzucona na rodziców. – Mamy nadzieję, że program szczepień młodszych roczników ma szansę rozpocząć się w najbliższych tygodniach – sumuje Emilia C. Skirmuntt.

A Tomasz Benedyk zauważa, że przy ogólnie wysokim poziomie corocznych szczepień na grypę u dzieci w wieku szkolnym (powyżej 60 proc.) można spodziewać się dużego zainteresowania także szczepieniami przeciwko covid, bez względu na opinie brytyjskiego rządu.

Reklama

Czytaj także

Rynek

Nowe szaty tyrana. Dlaczego Putin zaatakował i co go dziś przeraża?

Sergei Guriev, profesor ekonomii, były doradca prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa i były główny ekonomista EBOiR, o tym, co może czekać Putina i Rosję pod jego dyktatorskimi rządami.

Jacek Żakowski
18.05.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną