Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Nauka

Co za Jowisz! Gigant w oku teleskopu Jamesa Webba

Już 12 lipca Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba wykonał zdjęcia największej planety w naszym Układzie Słonecznym, czyli Jowisza. 27 lipca powtórzył te obserwacje i teraz je udostępnił. Są niezwykłe.

Jowisz jawi się na przedstawionych zdjęciach w całej okazałości i jest zjawiskowo piękny. Dzięki zainstalowanej w teleskopie kamerze bliskiej podczerwieni NIRCam widać dokładnie strukturę powierzchni planety z jej licznymi smugami, które są układami burzowymi, owalami oraz ciemniejszymi miejscami. Widać też ślady pierścieni Jowisza, ponieważ podobnie jak Uran i Neptun nasza największa planeta też takie struktury posiada. Widać wspaniale tzw. Wielką Czerwoną Plamę (na zdjęciu to ogromny biały owal), która jest trwałym antycyklonem, największym w Układzie Słonecznym wirem atmosferycznym o średnicy 16 tys. km, nieprzerwanie istniejącym na Jowiszu od setek, a może nawet tysięcy lat. Znamy tę plamę od 1830 r.

Wiele zdumiewających szczegółów Jowisza poznaliśmy już wcześniej, głównie dzięki sondzie Juno operującej na jego orbicie od 2016 r. Na upublicznionym właśnie zdjęciu z teleskopu Webba można też podziwiać zorze polarne rozświetlające okolice obu biegunów planety – niezwykle silne i o wiele bardziej intensywne niż na Ziemi.

Czytaj też: Pięć tysięcy nowych światów

Jowisz w oku teleskopu Jamesa Webbamat. pr.Jowisz w oku teleskopu Jamesa Webba

Skąd zorze na Jowiszu

Oczywiście wydaje się naturalne, że ze względu na ogromne rozmiary Jowisza także takie zjawiska jak zorze powinny być bardziej spektakularne niż na planetach mniejszych. Należy jednak pamiętać, że gigant leży istotnie dalej od Słońca niż Ziemia, a przecież wiadomo, że zorze powstają, gdy bardzo energetyczne cząstki wiatru słonecznego zderzają się z cząstkami górnych warstw atmosfery, co wywołuje ich świecenie.

Nie do końca było wiadomo, czy ten scenariusz dotyczy także Jowisza. Tu w sukurs amerykańskiej sondzie Juno przyszły jeszcze dwa kosmiczne obserwatoria, a mianowicie teleskop Hubble’a oraz japoński satelita Hisaki, śledzący kosmos z orbity okołoziemskiej w ultrafiolecie.

Wspólne dane z tych trzech źródeł pozwoliły potwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że źródłem silnych zórz na Jowiszu jest księżyc Io, a dokładnie jego wulkany. Io jest najaktywniejszym wulkanicznie obiektem w całym Układzie Słonecznym – wciąż dochodzi na nim do wybuchów. Gazy siarkowe z tych erupcji uciekają z Io i gromadzą się początkowo w dość znacznej odległości od Jowisza, a w końcu są przez planetę przyciągane i dryfują w stronę jej biegunów. Tam cząstki gazu stykają się z atmosferą Jowisza, uaktywniają się i świecą.

Czytaj więcej: Teleskop, który zmieni wszystko?

Jowisz odsłania tajemnice. I warstwy

Dzięki badaniom i obserwacjom sondy Juno udało się także stwierdzić, że wewnętrzne struktury planety wykazują wyraźną asymetrię w porównaniu z zewnętrznymi. Charakterystyczne ciemne i jasne pasy w atmosferze Jowisza, które krążą wokół planety z różnymi prędkościami, nie są wyłącznie zjawiskami pogodowymi i sięgają znacznie niżej, a mianowicie aż do ok. 3 tys. km w głąb od widocznego szczytu chmur. Tworzą coś w rodzaju głębokich prądów strumieniowych, bardzo trwałych i zawierających aż 1 proc. masy całej planety.

To bardzo dużo. Widzimy tylko ich zewnętrzne warstwy. Ale bliższe obserwacje kazały uczonym uznać, że wpływa na nie coś głębszego. Tym czymś są wewnętrzne pokłady planety zaczynające się na głębokości mniej więcej 3 tys. km poniżej obserwowanej powierzchni zewnętrznych chmur, które rotują już jako ciało sztywne. Na tej głębokości nasilają się właściwości przewodzące pokładów wodoru (Jowisz w 75 proc. składa się z tego pierwiastka), a ściskanie ich przez coraz silniejsze pole magnetyczne sprawia, że zachowują sztywność. Czyli głębiej Jowisz jest jednym w miarę stałym i tak samo rotującym ciałem. Wyżej jego warstwy zachowują się zmiennie i niezależnie od siebie. Stąd zaobserwowane anomalie grawitacyjne Jowisza. To pozwala też do pewnego stopnia interpretować genezę licznych cyklonów i antycyklonów widocznych w atmosferze planety, zwłaszcza na jej biegunach. Na ich powstanie i zachowanie wpływ mają właśnie głębsze warstwy Jowisza, które wykazują cechy ciała sztywnego.

Słowem, o Jowiszu wiemy stosunkowo sporo, ale połączenie obrazów i widm zebranych teraz w bliskiej i średniej podczerwieni przez teleskop Webba pozwoli zbadać wzajemne powiązania i oddziaływania między dynamiką, chemią i rozkładem temperatur nad Wielką Czerwoną Plamą i w niej samej, a także nad obszarami zórz polarnych tego gazowego olbrzyma. Dokładne spektroskopowe obserwacje zórz polarnych Jowisza są zaplanowane na koniec tego roku.

Czytaj też: Krótka historia czarnych dziur. Coraz więcej widzimy na własne oczy

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

Orgazm, pianole i supertorpedy. Czyli jak powstała superbroń

Ona nazywała się Hedy Lamarr i zanim została twarzą Hollywood, zasłynęła jako autorka pierwszego ekranowego orgazmu. On, George Antheil, zanim zaczął komponować muzykę, był autorem artystycznych skandali. Połączyła ich superbroń.

Andrzej Fedorowicz
06.10.2015
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną