Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Nauka

Wegetarianie częściej cierpią na depresję. Dlaczego?

Badania dotyczące związków pomiędzy dietą eliminującą produkty odzwierzęce a depresją nie dają jednoznacznej odpowiedzi. Badania dotyczące związków pomiędzy dietą eliminującą produkty odzwierzęce a depresją nie dają jednoznacznej odpowiedzi. AlexLipa / PantherMedia
Coraz więcej dowodów wskazuje na związek pomiędzy depresją a dietą wegetariańską. Ale z czego on wynika? Być może z przyczyn zupełnie innych niż niedobory żywieniowe.

Prawidłowo zbilansowane diety roślinne są korzystne dla zdrowia. Zmniejszają ryzyko cukrzycy typu 2., niektórych nowotworów i choroby niedokrwiennej serca. Pomagają kontrolować ciśnienie tętnicze krwi, gospodarkę węglowodanową i masę ciała. Pozytywnie wpływają na profil lipidowy i ograniczają stan zapalny. Mogą być dobroczynne dla pacjentów zmagających się z nadciśnieniem, nadwagą i zbyt wysokim poziomem cholesterolu. Czy mogą wpływać na zdrowie psychiczne? Badania dotyczące związków między dietą eliminującą produkty odzwierzęce a depresją nie dają jednoznacznej odpowiedzi.

Czytaj także: Lewackie pory, prawackie parówki. Skąd się wziął wegetarianizm?

Liczne badania, rozbieżne obserwacje, ale jeden trend

Jeśli dokonamy przeglądu opublikowanych dotychczas analiz, okaże się, że ponad 40 proc. z nich wskazuje na podwyższoną częstość występowania depresji wśród osób stosujących diety wegetariańskie. Jednak ok. 30 proc. badań nie wykazało istnienia takiego związku. Z kolei podobny odsetek sugeruje wręcz, iż diety te mogą ograniczać ryzyko depresji. Te rozbieżności wynikają prawdopodobnie z różnych modeli badawczych i prowadzenia obserwacji na odmiennych populacjach.

Pewnych wskazówek może dostarczyć metaanaliza, czyli ilościowa synteza wyników badań dotyczących tego samego pytania klinicznego. Innymi słowy, analiza statystyczna wyników uzyskanych w wielu różnych badaniach, które można uznać za porównywalne pod względem zastosowanych kryteriów. Jedna z nich, opublikowana na łamach „Nutrition Reviews” w 2022 r., wykazała, iż ryzyko depresji wśród osób stosujących diety wegetariańskie jest o ponad 50 proc. wyższe w porównaniu do tych, którzy nie wykluczają produktów odzwierzęcych, efekt ten zależał jednak od typu diety i regionu świata. W przypadku lakto-owo-wegetarianizmu (najpowszechniejszej odmiany tego stylu żywienia: spożywa się nabiał, jajka i miód) oraz krajów azjatyckich nie występował w ogóle.

Czytaj także: Mięso szkodzi zdrowiu i środowisku. Polacy wciąż jedzą go za dużo

Wegetarianie, suplementujcie witaminę B12

Z czego może wynikać związek diet wege z depresją? Czy to skutek niedoborów żywieniowych? Niewątpliwie jednym z najpoważniejszych, który może wystąpić w tym wypadku, jest deficyt witaminy B12, gdyż produkty roślinne nie są jej naturalnym źródłem. W największym stopniu narażeni są weganie, którzy z menu wykluczają również jaja i nabiał.

Badania wskazują, że niedostateczny poziom B12 faktycznie wiąże się z wyższym ryzykiem depresji. Przykładowo analiza osób starszych z Irlandii, której wyniki opublikowano w „British Journal of Nutrition”, wykazała, iż osoby z niedoborem B12 mają o 50 proc. wyższe prawdopodobieństwo wystąpienia objawów depresyjnych w ciągu czterech lat. Efekt utrzymywał się po uwzględnieniu różnych czynników mogących modyfikować ryzyko depresji, takich jak aktywność fizyczna, choroby przewlekłe, leki czy stężenie witaminy D.

Na szczęście problem niedoboru witaminy B12 w diecie wegetariańskiej jest łatwo rozwiązywalny – wystarczy ją suplementować. To od dawna rekomendowane przez wiele zagranicznych towarzystw naukowych zajmujących się żywieniem człowieka z uwagi na istotną rolę B12 w mielinizacji włókien nerwowych. Wiadomo, iż jej zbyt niska podaż przez dłuższy czas może prowadzić do wzmożonej męczliwości i zaburzeń neurologicznych, takich jak trudności z koncentracją, zawroty głowy, mrowienie i drętwienie rąk i nóg czy neuropatie nerwu wzrokowego.

Kolejnym skutkiem niedoboru B12 jest rosnące stężenie homocysteiny we krwi, sprzyjające narastaniu zmian miażdżycowych i zwiększające ryzyko chorób układu krążenia. To dlatego podejrzewa się, że deficyty B12 mogą częściowo znosić ochronne działanie diet wegetariańskich, a zwłaszcza wegańskich, na układ sercowo-naczyniowy, które wynika z ich pozytywnego wpływu na gospodarkę lipidową i ciśnienie tętnicze. Bardzo możliwe, że z tego powodu wegetarianie charakteryzują się obniżonym ryzykiem tylko wybranych chorób układu krwionośnego.

Czytaj także: Dlaczego na oscarowej gali Joaquin Phoenix mówił o krowim mleku

Brazylia: wyższe ryzyko depresji wśród wegetarian bez związku z niedoborami w diecie

Ale związek depresji z dietami wegetariańskimi może być bardziej złożony. Ciekawych danych dostarcza badanie, którego wyniki opublikowano w styczniowym numerze „Journal of Affective Disorders”. Podobnie jak w wielu innych analizach naukowcy sprawdzali związek między dietą wykluczającą mięso a częstością występowania epizodów depresyjnych. Tym razem badana grupa była relatywnie duża – sześciomiesięczną obserwacją objęto ponad 14 tys. mieszkańców Brazylii w wieku 35–75 lat. Co równie ważne, uwzględniono naprawdę bardzo dużo dodatkowych czynników, które mogą modyfikować ryzyko depresji: wiek, płeć, kolor skóry, poziom edukacji, status ekonomiczny, ubezpieczenie, palenie papierosów, konsumpcję alkoholu, aktywność fizyczną, wskaźnik masy ciała, występowanie chorób przewlekłych, parametry morfologiczne krwi, samoocenę stanu zdrowia, stosowanie suplementów diety, spożycie żywności przetworzonej, a także podaż mikroskładników (w tym witamin D, B6, B12, magnezu, żelaza, cynku i kwasów omega-3), białka i energii. Dzięki temu dało się sprawdzić, który z nich może w największym stopniu przesądzać o częstości epizodów depresyjnych wśród osób wykluczających mięso z diety. Co wykazano?

W porównaniu z uczestnikami spożywającymi mięso epizody depresyjne występowały ponaddwukrotnie częściej wśród tych, którzy wykluczyli mięso z menu. Związek ten występował niezależnie od branych pod uwagę czynników socjodemograficznych, klinicznych, związanych ze stylem życia i podażą składników odżywczych.

Odwrotna przyczynowość, rozbudowana empatia, świadomość cierpienia zwierząt?

Oznacza to, że prawdopodobnie zaobserwowany związek musi wynikać z innych przyczyn. Jakich? Autorzy zaproponowali szereg hipotez. Po pierwsze, że nie można wykluczyć zjawiska tzw. odwrotnej przyczynowości. W tym wypadku polegałaby na tym, że to nie wegetarianizm powoduje depresję, ale skłonności do stanów depresyjnych wiążą się z przechodzeniem na diety wykluczające produkty odzwierzęce. Sprzyjają temu obserwacje przeprowadzone dekadę temu w Niemczech, z których wynikało, że występowanie epizodów depresyjnych może poprzedzać przejście na wegetarianizm.

Zdaniem autorów rezygnacja z mięsa nie musi wcale powodować jakichkolwiek zaburzeń psychicznych. Przeciwnie, nie można wykluczyć, że taką dietę wybierają osoby doświadczające epizodów depresyjnych jako element działań poprawiających ich stan zdrowia. Trzeba brać także pod uwagę możliwość, iż osoby ze skłonnością do zaburzeń depresyjnych mogą być wrażliwsze na cierpienie innych istot, w tym zwierząt. Faktycznie badania sugerują istnienie związku pomiędzy wysokim poziomem empatii emocjonalnej a ryzykiem zachorowania na depresję. Poziom ten może z kolei przekładać się na większą potrzebę rezygnacji z mięsa.

Na relację między depresją a niejedzeniem mięsa można spojrzeć od jeszcze innej strony. Skoro główną motywacją do wykluczenia produktów odzwierzęcych z diety są względy etyczne, to osoby przechodzące na wegetarianizm chętniej mogą angażować się w rozmaitą, prozwierzęcą działalność. Naraża je to na częstsze obcowanie z cierpieniem i w ten sposób modyfikuje ryzyko wystąpienia depresji.

Czytaj także: Na każdą klasę przypada dwóch uczniów po próbie samobójczej

Niezrozumienie i ostracyzm?

Wreszcie wykluczenie mięsa z diety może niekiedy negatywnie wpływać na relacje społeczne, wiązać się z niezrozumieniem, a w skrajnych przypadkach nawet z ostracyzmem. To bardziej prawdopodobne w regionach charakteryzujących się wysokim stopniem konsumpcji mięsa. Do takich z pewnością należy Brazylia – odsetek osób stosujących jakąś formę wegetarianizmu oszacowano tam na niespełna 0,5 proc. Możliwe, że w takim środowisku dieta prowadzi do spadku poczucia akceptacji, a także wrażenia odmienności przy okazji różnych aktywności społecznych, np. spotkań zawodowych czy wizyt w restauracjach. W podobnie wykluczający sposób mogą działać konserwatywne społeczności, które wegetarianizm postrzegają jako nienaturalny, upolityczniony, oznakę słabości czy wybór niezgodny z religijnym światopoglądem. W takich warunkach faktycznie może rosnąć ryzyko stanów depresyjnych.

Nie ulega wątpliwości, iż obserwacje poczynione w Brazylii otwierają kolejne ścieżki badawcze. Depresja dotyka już 4,5 proc. światowej populacji, a na wegetarianizm przechodzi coraz więcej osób, zwłaszcza młodych. Dokładne zrozumienie związków między jednym a drugim zjawiskiem jest niezwykle ważne dla wypracowania ewentualnych środków zaradczych.

Czytaj także: Depresja z kontrowersją. Czy stosowane dziś leki są bezużyteczne?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Jak pokroić morze? Przybywa chętnych na kawałek Bałtyku. A rybakom wiatr w oczy

To tylko złudzenie, że na Bałtyku jest bezmiar przestrzeni. Jest coraz ciaśniej i coraz więcej chętnych, którzy chcą wyrwać kawałek morza dla siebie.

Ryszarda Socha
24.01.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną