Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Nauka

Jak doszło do kataklizmu w Turcji? Anatolia jest i będzie targana wstrząsami

Kobiety przed zawalonym budynkiem po trzęsieniu ziemi w Kahramanmaras, Turcja, 7 lutego 2023 r. Kobiety przed zawalonym budynkiem po trzęsieniu ziemi w Kahramanmaras, Turcja, 7 lutego 2023 r. Dilara Senkaya / Forum
Niszczycielskie trzęsienie ziemi, które w poniedziałek nad ranem uderzyło w południową Turcję, wystąpiło na jednym z dwóch groźnych uskoków tektonicznych biegnących przez ten kraj.

Wyżyna Anatolijska, na której leży większość terytorium Turcji, od dawna żyje własnym tektonicznym życiem. Ten kawałek ziemskiej litosfery, czyli strefy sztywnych skał o grubości kilkudziesięciu kilometrów, zapewne kiedyś przestanie istnieć, ale na razie dzielnie stawia czoła dwóm wielkim płytom tektonicznym, które próbują go zgnieść.

Od południa naciska na niego płyta arabska, która porusza się z prędkością ok. 2 cm na rok. Blisko 25 mln lat temu oddzieliła się ona od Afryki (wtedy powstało Morze Czerwone), a następnie dziarsko podążyła na północ. Najpierw zamknęła połączenie wodne pomiędzy Morzem Śródziemnym a Zatoką Perską, a potem uderzyła w Anatolię, która nie za bardzo może ustąpić i przesunąć na północ, bo tam z kolei napotyka na opór następnego kawałka litosfery, tym razem gigantycznego – płyty eurazjatyckiej obejmującej całą Europę i większość Azji.

Czytaj także: Trzęsienie ziemi w Turcji i Syrii. Jak wygląda praca ratowników

Wędrówka wzdłuż uskoków

I tak wzięta w kleszcze od północy i południa Anatolia, czy też – mówiąc prawidłowo – anatolijska płyta litosfery, zostaje zmuszona do wędrówki na zachód. Wraz z nią w tym samym kierunku podąża cała Azja Mniejsza, a także znaczna część dna Morza Egejskiego aż po Kretę i grecki półwysep Peloponez. Wędrówka odbywa się wzdłuż dwóch uskoków. Pierwszy z nich biegnie ze wschodu na zachód na północy Turcji – oddziela płytę anatolijską od eurazjatyckiej. Nazwano go uskokiem północnoanatolijskim. Drugi biegnie przez południowo-wschodnią część kraju – oddziela płytę anatolijską od arabskiej. To uskok wschodnioanatolijski.

Obie te strefy graniczne są źródłem silnych trzęsień ziemi. Uskoki są zwykle podzielone na mniejsze segmenty o długości od kilkudziesięciu do kilkuset kilometrów. Wzdłuż nich skały siłują się ze sobą i zakleszczają, co prowadzi do powstania pomiędzy nimi naprężeń. Kumulująca się w takich miejscach energia może być rozładowywana na bieżąco. To lepszy scenariusz, bo wtedy ziemia drży co prawda często, ale drżenia nie są bardzo silne. Gorzej, gdy jeden z segmentów uskoku zakleszczy się na dłużej, ponieważ wtedy pod ziemią zaczyna się zbierać mnóstwo niszczycielskiej energii, która w pewnym momencie zostaje uwolniona w serii szybko następujących po sobie wstrząsów, z których najsilniejszy jest zwykle ten pierwszy.

Czytaj także: Trzęsienie ziemi, a potem sztorm Grace. Na Haiti brakuje już nadziei

Największe trzęsienie w historii regionu

Tak właśnie stało się w poniedziałek nad ranem w południowej Turcji. Epicentrum wstrząsu o magnitudzie 7,8 znajdowało się ok. 30 km na wschód od dwumilionowego miasta Gaziantep, leżącego niedaleko granicy z Syrią. Kilkanaście minut później niemal w tym samym miejscu nastąpił pierwszy silny wstrząs wtórny o magnitudzie 6,7, a w ciągu następnych 24 godz. w całym regionie zanotowano ponad 30 trzęsień o mocy 5 lub większej (jeden z nich miał magnitudę 7,5).

Wstrząsy objęły kawałek uskoku wschodnioanatolijskiego o długości ok. 200 km i szerokości 25 km. Choć generalnie cała ta okolica jest aktywna sejsmicznie, nigdy wcześniej aparatura nie zanotowała tu tak silnego trzęsienia. Ostatni wielki kataklizm, jaki miał miejsce w pobliżu, nastąpił w 1822 r. w syryjskim Aleppo, oddalonym o 100 km od Gaziantep. Pochłonął życie co najmniej 20 tys. osób, a jego magnitudę oszacowano na 7,0–7,1.

Naprężenia nawet wokół Stambułu

Jednak Turcja doświadczyła w przeszłości wielu bardzo tragicznych trzęsień, tyle że większość z nich objęła wschodnią lub północną część kraju, czyli tam, gdzie zaczyna się i przebiega uskok północnoanatolijski. Ostatni z takich kataklizmów miał miejsce w sierpniu 1999 r., gdy wstrząs o magnitudzie 7,6 zmiótł z powierzchni ziemi miasto Izmit położone ok. 150 km na wschód od Stambułu. Zginęło wówczas ponad 18 tys. ludzi.

Sam Stambuł także jest przedmiotem troski sejsmologów. Uskok północnoanatolijski przebiega bowiem w odległości zaledwie 20 km od historycznego centrum tureckiej metropolii zamieszkałej dziś przez 14 mln ludzi. Naukowcy wskazali nawet podejrzany fragment uskoku o długości 30 km, w którym – jak twierdzą – gromadzą się dziś największe naprężenia. Po raz ostatni ziemia zadrżała tam silnie w połowie XVIII w., a przedłużający się spokój sejsmiczny, ich zdaniem, nie wróży nic dobrego.

Czytaj także: Czy kataklizm da się przewidzieć

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Czy oddawać Ukrainie polskie patrioty? NATO naciska, presja rośnie, Warszawa odmawia

Międzynarodowa presja na Polskę nie maleje – zapewne będzie rosła do szczytu w Waszyngtonie, któremu potrzeba „sukcesu". W którymś momencie Warszawa może być nawet napiętnowana za opór, zwłaszcza jeśli na podarowanie Ukrainie świeżo kupionych patriotów zdecydują się Rumunia lub Szwecja.

Marek Świerczyński, Polityka Insight
14.05.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną